Gdy w 1970 r. wskaźnik dzietności w Chinach wynosił 5,8 dziecka na kobietę, władze Chińskiej Republiki Ludowej były już przekonane, że taki trend doprowadzi do katastrofy.
Inżynier rakietowy Song Jian przedkłada decydentom dokumentację związaną z prognozowaniem przyrostu ludności w Chinach, do sporządzenia której wykorzystuje modele dynamiczne stosowane przy analizach balistycznych.
Prognoza jest zatrważająca. Wynika z niej, że Chiny do 2080 r. będą miały 4 miliardy mieszkańców - czyli połowę obecnej ludności świata. Zapada decyzja o wprowadzeniu polityki jednego dziecka.
To, co miało być cudowną receptą na przeludnienie, okazało się bombą z opóźnionym zapłonem, a konsekwencje tamtych decyzji są dziś dla Chińczyków dramatyczne. O systemowym przymusie posiadania wyłącznie jednego dziecka rozmawiamy z Piotrem Sochoniem, współautorem książki pt. "Chiny jednego dziecka".








