Spis treści:
- Kierunek: Bałtyk. 18 kilometrów od Kołobrzegu. Mniej popularny kurort potrafi zaskoczyć
- Szum morza kontra wesołe miasteczko
- Co z tymi paragonami grozy?
- "Goniec Plażowy", czyli tak to się zaczęło
Kierunek: Bałtyk. 18 kilometrów od Kołobrzegu. Mniej popularny kurort potrafi zaskoczyć
- Jesteśmy tu po raz pierwszy. Człowiek może się chociaż na chwilę oderwać. Oby tylko pogoda dopisała, bo ostatnio było niezbyt ciekawie - mówi pani Teresa, która w lipcu do Mrzeżyna wybrała się z córką. Obie panie przybyły nad morze z okolic Wrocławia na zorganizowany turnus.
Urlopowe plany Polaków na 2026 wskazywały jasno: ponad połowa spędzi wakacje w kraju. Najwięcej z nich wskazało polskie morze. Rok temu, w lipcu i sierpniu nad Bałtykiem wypoczywało 2,1 mln turystów. Numerem jeden, zgodnie z danymi GUS, jest województwo zachodniopomorskie, gdzie liderem wśród najchętniej odwiedzanych kurortów jest Kołobrzeg.
W poszukiwaniu mniej obleganych miejscowości wystarczy udać się ok. 18 kilometrów dalej. Na zachód od uzdrowiska, znajduje się nadmorska osada Mrzeżyno. Znana, ale mniej tu turystów niż we wspomnianym popularnym uzdrowisku. Miejscowość letniskowa znajduje się przy ujściu Regi. Obecna nazwa została nadana po wojnie - wcześniej na mapach widniały nazwy takie jak Ost Deep lub West Deep. Odnosiły się do miejscowości położonej po wschodniej lub zachodniej stronie Regi. Następnie przyjęta została nazwa Treptower Deep, co z j. niemieckiego oznacza Trzebiatowską Zatokę. Na mapie z 1618 roku miejscowość widnieje pod nazwą Deep. Współczesna nazwa Mrzeżyno została nadana w 1947 roku.
Na stałe mieszka tu 1600-1700 mieszkańców, a w szczycie sezonu liczba osób przebywających na terenie miejscowości wzrasta. Nietrudno jednak trafić tu na pustą plażę i odludne miejsca.

Mrzeżyno najczęściej odwiedzają przyjezdni z Polski i Niemiec. Sporo tu rodzin z dziećmi, seniorów czy uczestników turnusów rehabilitacyjnych organizowanych przez tutejsze ośrodki wypoczynkowe.
Niektórzy do Mrzeżyna przyjeżdżają od lat, tak jak małżeństwo z Kalisza.
- Po raz pierwszy przyjechałem tu na letni obóz w 1970 roku. Spodobało mi się tu tak bardzo, że jeżdżę praktycznie co roku, od lat już z żoną. Podoba się nam tu, jest po prostu pięknie - przyznaje mój rozmówca.
Polacy lubią Bałtyk. Niech świadczy o tym chociażby wymiana zdań między turystami na plaży. Panowie wymieniali uwagi dotyczące wypoczynku w Polsce i za granicą. Wnioski?
- Co roku mówię, że nie przyjadę nad Bałtyk. A zawsze kończy się tak, że jednak tu jestem - śmieje się wczasowicz.
- Mnie tam te "Egipty" wcale nie cieszą. Nie pasują mi. Wolę jednak przyjeżdżać tutaj - wtóruje mu drugi.
Szum morza kontra wesołe miasteczko
W Mrzeżynie krzyki z wesołego miasteczka kontrastują z szumem morza dobiegającym zza sosnowego lasu. Wieczorem z jednej strony trwa głośny spektakl krzykliwych kolorów i świateł, z drugiej - morskie pejzaże rodem z obrazów Williama Turnera czy Claude'a Moneta. Gdzieś pomiędzy w najlepsze trwa budowa apartamentowców. Kto wywalczy najlepszy widok na morze? Chętnych z pewnością nie brakuje. Wysokie, przeszklone budynki epatują nowoczesnością wśród majestatycznych sosen czy stojących w okolicy od lat budynków ośrodków wczasowych czy pensjonatów.
Zobacz również:
W programie ośrodków znajdują się nie tylko zabiegi dla zdrowia, ale i inne atrakcje. W niektórych miejscach odbywają się potańcówki. Śpiewom, hulankom i swawolom nie ma końca. Jedną z zabaw przerwał przed 22 oburzony głos: "Nie dla mnie takie wygłupy! Wracam do pokoju!". Finał imprezy określanej jako "wieczorek pożegnalny" dla jednej z seniorek raczej nie zakończył się happy endem. Imprezowo-muzyczny wątek pojawia się też następnego dnia, podczas dyskusji na deptaku.
- U was był wczoraj wieczorek pożegnalny.
- A był, był. Było słychać?
- Pewnie! I to jak! Co prawda repertuar znów ten sam, a ludzie i tak się fajnie bawią.
Komercji znanej z innych popularnych miejsc polskiego wybrzeża nie brakuje. Wspomniane wesołe miasteczko, 33-metrowe koło widokowe królujące nad portem i rybackimi kutrami, głośne stragany. Pomimo tego jest tu o wiele spokojniej. W Mrzeżynie są miejsca, w których można znaleźć coś bardzo w tych czasach cennego. Ciszę.

Gdzie jej szukać? Z pewnością podczas spacerów po rozległych sosnowych lasach. Balsamiczne igliwie, czyste, chłodne i rześkie powietrze w upalne dni przynoszą ukojenie. A podczas deszczu i burzy potrafią pokazać swoje gwałtowne oblicze.
W Mrzeżynie wspaniałe jest to, że wędrując przez las, towarzyszy ci szum morza. I cały ten błękit majaczący w tle za wysokimi sosnami. Ciszy można też szukać na plaży, zwłaszcza o poranku i czy po zachodzie słońca. Nie wliczają się w to działające przy wejściach na plażę bary serwujące drinki i głośną muzykę. Gdy aura dopisuje, są oblegane. W poszukiwaniu spokoju trzeba odejść nieco dalej, by w pełni rozkoszować się tym, co Bałtyk ma najlepszego. Nie tylko o krajobrazie tu mowa. Polskie morze to spore stężenie jodu i soli, dlatego dobroczynny wpływ bałtyckiego aerozolu stanowi dodatkowy atut i zachętę do pieszych wędrówek.

Na jednym z odcinków, wśród koron drzew rzuca się w oczy ceglana wieża. Wśród sosnowego lasu znajduje się murowany, neoromański kościół. Został zbudowany na przełomie XIX i XX wieku. Świątynia jest sytuowana na rzucie prostokąta i ma wydzielone, półkoliście zamknięte prezbiterium. Wnętrze kościoła zdobią mozaiki, a w oknach można dostrzec witraże zdobione motywem "kwiatów morskich" Marii Powalisz-Bardońskiej.

Ważnym punktem na mapie miejscowości jest oczywiście port. Znajduje się u ujścia Regi i stanowi marinę dla 40 jachtów. To również mała baza rybołóstwa morskiego. Warto przejść się tu i poobserwować pracę rybaków, w tym przygotowanie kutrów, naprawę sieci i konserwację jednostek. W porcie znajdują się też lokalne smażalnie czy wędzarnie ryb.
Co z tymi paragonami grozy?
A teraz czas na sprawy bardziej przyziemne. Parawany są? Są, ale słynny parawaning to nie jest (przynajmniej tak było pod koniec lipca). Są też rozstawione w odpowiednich odległościach namioty. Czas na sprawy gastronomiczne. Wraz z rozpoczęciem sezonu media pełne są informacji o "paragonach grozy". Co na ten temat sądzą turyści?

Kinga na chwytliwe hasło wzrusza tylko ramionami. - Jest jak jest. Ciągle się słyszy o zawrotnych cenach. W zasadzie to nie wiem, czego ludzie spodziewają się w szczycie sezonu w miejscowościach turystycznych. To się nie zmieni przecież - mówi.
Zasada jest dość prosta: im bliżej plaży i głównych atrakcji, tym wyższe koszty najmu i obsługi. A to, jak wiadomo, winduje ceny dań, gofrów i innych kulinarnych atrakcji.
Ceny z oczywistych względów rosną również w wakacje - w końcu lipiec i sierpień to pełnia sezonu. Przykładowe ceny w Mrzeżynie: kawa to wydatek rzędu od 14 zł wzwyż, 1 gałka lodów rzemieślniczych to 9 zł, a przykładowy zestaw obiadowy, w którym główną rolę odgrywa np. dorsz to koszt od 59 zł. Serwis gospodarkamorska.pl w jednym z artykułów zwraca uwagę, że ceny nad Bałtykiem "dla Polaków są często zaporowe, a dla cudzoziemców bardzo atrakcyjne".
- Nie uważam, że to drogo. Jak dla mnie to normalne, nadmorskie ceny - komentuje Przemysław, który spędził w Mrzeżynie urlop.
"Goniec Plażowy", czyli tak to się zaczęło
Początki Mrzeżyna sięgają XV wieku. Od tego czasu osada szybko się rozrastała i zyskiwała nowych mieszkańców. Port stał się ważnym centrum handlu, a Regą dopływały do osady statki kupieckie z Gryfic i Trzebiatowa. Wypływano stąd w dalsze rejsy, m.in. Gdańska, Bergen czy Kopenhagi. Rozwój miejscowości pod koniec XVIII wieku wstrzymała niedrożność przepływu na rzece. Dno Regi było zbyt muliste dla statków, pomimo prac nie udało się uratować sytuacji.
Początek XIX wieku to nowy rozdział w historii Mrzeżyna. Mieszkańcy Trzebiatowa uznali, że doskonałą formą zarobku będzie wynajem kwater osobom, które przybywały wypocząć nad Bałtyk. Pierwszym kuracjuszem okrzyknięto gen. Gebharda von Blüchra, zwycięzcę spod Waterloo. W 1842 roku nadmorski kurort odwiedził z kolei Otto von Bismarck.

Dzięki temu Mrzeżyno zaczęło zyskiwać sławę jako miejscowość letniskowa. W nadmorskim kurorcie zaczął działać pierwszy dom zdrojowy. W 1843 roku ukazał się pierwszy numer gazety "Deeper Strandläufer", czyli "Goniec Plażowy". Można w niej było znaleźć informacje o zasadach korzystania z kąpieliska. Artykuły dotyczyły też kuracjuszy, plażowania czy możliwości żeglarstwa.
Z ciekawostek: panowie o 6 rano chodzili się kąpać, a potem grali w karty i czytali gazety. Panie natomiast oddawały się kąpielom w godzinach 8-10, a potem wracały do ośrodków. Po godzinie 16 wszyscy spędzali czas razem. W soboty i niedziele brali udział w organizowanych balach.
W 1868 roku powstała przystań dla łodzi służących letnikom. Serwis ujscieregi.pl podaje, że w 1857 roku w Mrzeżynie odpoczywało 228 osób, w 1913 liczba ta przekroczyła 2370 osób. W 1924 roku odnotowano 2395 gości. Rozkwit miejscowości zahamował wybuch pierwszej wojny światowej. Po jej zakończeniu miejscowość znów stała się popularnym miejscem wycieczek. W latach 1935-1936 po obu stronach Regi powstały wojskowe obiekty. Po drugiej wojnie światowej, 17 marca 1945, odbyły się zaślubiny Polski z Morzem.
Obecnie na terenie Mrzeżyna znajduje się kilkadziesiąt ośrodków wypoczynkowych, kolonijnych, pól namiotowych w nadmorskim lesie. Współcześnie miejscowość najczęściej odwiedzają przyjezdni z Polski i Niemiec. Sporo tu rodzin z dziećmi, seniorów czy uczestników turnusów rehabilitacyjnych organizowanych przez tutejsze ośrodki wypoczynkowe. Warto dodać, że Pomorze Zachodnie zyskuje też sympatię Czechów.

Odkryj ukryte zakątki, które zachwycą każdego podróżnika. Z dala od tłumów i utartych szlaków czekają miejsca pełne magii i lokalnego kolorytu. Przekonaj się, gdzie warto pojechać jeszcze w tym roku. Więcej w kategorii PODRÓŻE












