Barcelona europejską stolicą kieszonkowców? Oto co naprawdę dzieje się po zmroku
W Barcelonie spędziłam sześć lat, mieszkając w turystycznej dzielnicy. Podróżując po świecie, prawie nigdzie nie czułam się bardziej zagrożona nocą, niż w centrum stolicy Katalonii. Czego doświadczyłam i co mówią statystyki? Dzisiaj wam o tym opowiem.

Spis treści:
- Statystyki na start. Co mówią liczby (i co widać na ulicy)?
- Prawdziwie mroczna strona nocnej Barcelony
- Kto popełnia te przestępstwa i na kogo szczególnie uważać?
- Wybite szyby, zerwane z ramienia torebki, "znikające" z baru telefony. Oto czego doświadczyłam
- Mossos d'Esquadra - najbardziej nieskuteczna jednostka w Barcelonie? "Mandacik dla turysty zawsze, ale złodzieja nie mogą wytropić"
Statystyki na start. Co mówią liczby (i co widać na ulicy)?
Od lat mieszkańcy Barcelony ostrzegają turystów: "zwiedzanie zwiedzaniem, ale uważajcie na kieszonkowców". To zdanie, powtarzane pół żartem i pół serio, dobrze oddaje lokalną rzeczywistość. Czy jednak stoi za nim coś więcej niż tylko anegdota? Oficjalne dane wskazują, że tak, choć obraz jest złożony.
Współczesna Barcelona, podobnie jak inne duże miasta Hiszpanii, mierzy się przede wszystkim z przestępczością przeciwko mieniu. Co dokładnie przez to rozumieć? W dzielnicach turystycznych, szczególnie wokół Las Ramblas czy w metrze (ale oczywiście nie tylko), dominują, by nie powiedzieć, że są nagminne, drobne kradzieże i kieszonkowcy. W 2019 roku w samej Barcelonie odnotowano ponad 22 000 przypadków kradzieży, w tym także "kieszonkowych".
Warto jednak zauważyć, że liczba ta obejmuje wszystkie zgłoszenia przez cały rok, a nie tylko te związane z turystami. W szczycie sezonu turystycznego, w najbardziej obleganych miejscach, dane z Mossos d'Esquadra (policja katalońska) wskazują, że liczba zgłoszeń może wynosić nawet 100 dziennie, co oznacza wzrost liczby zdarzeń o 25 proc. w porównaniu do spokojniejszych miesięcy.
Jeśli spojrzymy na dane z ostatnich lat, problem ten nie jest nowy. Barcelona już w latach dwutysięcznych była uznawana za europejską stolicę kieszonkowców. Różnica polega na skali i widoczności zjawiska dzisiaj: masowa turystyka, tanie loty i ogromne natężenie ruchu w centrum sprawiają, że drobna przestępczość stała się bardziej odczuwalna (oraz zauważalna) niż kiedyś. Wzrost liczby turystów (tylko w 2019 roku Barcelona przyjęła około 30 milionów turystów), dodatkowo potęguje problem. Obecnie widok kieszonkowca jest już niemal równie typowy jak lokalne tapas, czyli… przekąski.

Prawdziwie mroczna strona nocnej Barcelony
Po zmroku miasto naprawdę ożywa - światła, muzyka, ludzie na ulicach. To właśnie za tę atmosferę pokochałam Barcelonę. Z perspektywy mieszkanki mogę jednak powiedzieć, że ta sama energia przyciąga nie tylko turystów, ale też osoby, które chcą to wykorzystać.
Przewodniki pokazują najpiękniejsze miejsca i zachęcają do nocnego zwiedzania. I nie ma się co dziwić. Barcelona nocą potrafi zachwycić. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że właśnie wtedy trzeba być najbardziej uważnym.
Barcelona od lat jest uznawana za jedno z europejskich miast o najwyższej liczbie kradzieży kieszonkowych. Zdarzają się również poważniejsze sytuacje. Według danych katalońskiej policji, w ostatnich latach w Barcelonie odnotowuje się rocznie kilka tysięcy przestępstw z użyciem przemocy (w tym napady i rozboje). Z moich obserwacji wynika też, że takie sytuacje najczęściej mają miejsce nocą - zwłaszcza w mniej oświetlonych uliczkach albo w okolicach klubów i barów. Sprawcy często działają w grupach i wykorzystują moment nieuwagi - kiedy ktoś jest zmęczony, rozproszony albo pod wpływem alkoholu.
Nie można też ignorować problemu przestępstw seksualnych. Z oficjalnych danych wynika, że w ostatnich latach ich liczba w Hiszpanii rosła (m.in. ze względu na większą zgłaszalność), a w samej Barcelonie notuje się setki takich przypadków rocznie. Najczęściej dochodzi do nich nocą i w mniej bezpiecznych lokalizacjach.

Kto popełnia te przestępstwa i na kogo szczególnie uważać?
W przypadku kradzieży, w tym kieszonkowych, sprawcy są zwykle częścią zorganizowanych grup przestępczych. Osoby te pochodzą z różnych części świata. W Hiszpanii, a szczególnie w Barcelonie, przestępstwa tego typu są często dokonywane przez migrantów, zarówno miejscowych, jak i cudzoziemców. Jak donoszą oficjalne dane katalońskiej policji, część sprawców pochodzi z Afryki Północnej, Ameryki Łacińskiej (takich krajów jak Wenezuela, Kolumbia, Ekwador) oraz Europy Wschodniej (w tym Rumunii i Bułgarii). Grupy te specjalizują się w kieszonkowych kradzieżach i rabunkach, operując w tłumie turystów, szczególnie w zatłoczonych rejonach miasta, takich jak La Rambla, Port Vell, czy Barri Gòtic. Z danych wynika, że część sprawców to osoby, które przyjeżdżają do Barcelony w poszukiwaniu łatwego zarobku.
Z kolei przestępstwa z użyciem przemocy i napaści seksualne są popełniane głównie przez mężczyzn, zarówno miejscowych, jak i cudzoziemców. Osoby te mogą być zarówno turystami, jak i tymi, którzy mieszkają w Barcelonie na stałe. W przypadku napaści seksualnych, sprawcy często wybierają mniej uczęszczane miejsca w nocy, takie jak parki, czy ciemniejsze zaułki, gdzie atakują ofiary, które są osłabione alkoholem lub innymi czynnikami.
Wybite szyby, zerwane z ramienia torebki, "znikające" z baru telefony. Oto czego doświadczyłam
Przez lata mieszkania w Barcelonie widziałam naprawdę sporo. Pamiętam sytuację, kiedy w nocy obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła w jednym z wynajmowanych mieszkań. Widziałam też kradzieże w tłumie, próby włamań do mieszkań i sytuacje, które dla wielu osób są szokujące, a tutaj potrafią być codziennością. Uwierzcie mi albo nie, ale do tych przestępstw i "przestępstewek", można przywyknąć.
Takie historie nie tylko obserwowałam, ale też regularnie o nich słyszałam - od znajomych, sąsiadów czy współpracowników. Schemat często wygląda podobnie: moment nieuwagi, tłum, szybkie działanie i zniknięcie sprawcy. Zdarzało mi się widzieć kieszonkowców w akcji - dosłownie wyciągających portfele czy telefony, zanim ofiara (albo ktokolwiek z tłumu) zdążył zareagować.
Te doświadczenia nauczyły mnie konkretnych nawyków. Nie noszę przy sobie cennych rzeczy bez potrzeby, staram się unikać pustych, słabo oświetlonych uliczek i zawsze planuję bezpieczny powrót do domu. Nie zrezygnowałam z nocnego życia, ale podchodzę do niego znacznie bardziej świadomie.
Jako kobieta wielokrotnie czułam też dyskomfort, wracając nocą. Zaczepki, nachalne zachowania czy sytuacje, w których ktoś ewidentnie narusza przestrzeń osobistą, niestety się zdarzają. To nie są zawsze skrajne przypadki, ale wystarczają, żeby zmieniać trasę, przyspieszać krok albo unikać pewnych miejsc. W statystykach nie wszystko jest w pełni widoczne - część takich sytuacji po prostu nie jest zgłaszana. Z danych ogólnokrajowych wynika jednak, że liczba zgłoszeń przestępstw seksualnych w Hiszpanii w ostatnich latach rośnie, co często wiąże się również z większą świadomością i gotowością do ich zgłaszania.
Dlatego z mojego doświadczenia podstawą jest ostrożność: unikanie ryzykownych sytuacji, trzymanie się sprawdzonych tras i - jeśli to możliwe - wracanie w towarzystwie. Barcelona wciąż jest dla mnie wyjątkowym miastem, ale takim, które nauczyło mnie czujności jak żadne inne. Trochę to smutne.

Mossos d'Esquadra - najbardziej nieskuteczna jednostka w Barcelonie? "Mandacik dla turysty zawsze, ale złodzieja nie mogą wytropić"
Z perspektywy mieszkanki mam sporo zastrzeżeń do policji Mossos d'Esquadra, o której wspominałam wcześniej. Mam wrażenie, że często skupia się na działaniach, które są najłatwiejsze do wyegzekwowania - jak mandaty za picie alkoholu w miejscach publicznych, najczęściej wobec turystów, którzy de facto rzadko stanowią realne zagrożenie.
Jednocześnie dużo poważniejsze problemy, jak kradzieże, napady czy przestępstwa seksualne, sprawiają wrażenie traktowanych - paradoksalnie - mniej poważnie. Wygląda to trochę tak, jakby część działań była prowadzona "dla statystyk", a nie realnego zwiększenia bezpieczeństwa. W praktyce oznacza to, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo w dużej mierze spada na nas. Trzeba być czujną, przewidywać sytuacje i unikać ryzyka, bo nie zawsze można liczyć na szybką i skuteczną reakcję.
Barcelona po zmroku to teatr kontrastów. Wciąż kocham to miasto, bo jest niesamowite, ale jak to się niejednokrotnie mówi - nie jest to prosta miłość.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótka wycieczka może zmienić perspektywę i dodać energii. Sprawdź, które miejsca w tym sezonie warto odwiedzić na styl.interia.pl/podróże












