Spis treści:
- Ekspresowe zakupy. Marna jakość za niskie pieniądze
- 2nd STREET. W tej sieciówce można "pogrzebać za perełkami"
- …to jednak nie jest lumpeks za 2 złote
- Świetnej jakości koszulki, marynarki i inne ubrania z Japonii i Korei
- Wietnam i wysyp vintage shopów w Hanoi
- Czy w Azji da się znaleźć dobry second hand?
Ekspresowe zakupy. Marna jakość za niskie pieniądze
W Chinach czy na Tajwanie zakupy przez aplikacje są częścią codzienności. Wszystko jest szybkie, tanie i łatwo dostępne. Stacjonarne sklepy z używaną odzieżą nie są szczególnie popularne. Zamiast chodzić po lumpeksach, ludzie kupują ubrania online. Nowe. Często taniej niż w polskich sklepach z odzieżą z drugiej ręki.
W Chinach ogromną platformą jest Taobao. Na Tajwanie z kolei Coupang. Istnieją też aplikacje z odzieżą z drugiej ręki, ale większość osób wybiera wygodę. Jak wielokrotnie mówili mi w rozmowach: skoro można mieć nową rzecz w takiej cenie, to po co grzebać "w szmatach"?
No cóż. Azjatycka praktyczność. Do granic.
2nd STREET. W tej sieciówce można "pogrzebać za perełkami"
Na Tajwanie moim zdecydowanym numerem jeden był 2nd STREET, ale powiedzmy sobie szczerze, na początku wybór był dość marny. To japońska sieć second handów, która otworzyła swój pierwszy stały sklep na Tajwanie w 2020 roku. Początkowo był to jeden lokal w Ximending, z około 7000 rzeczami sprowadzonymi z japońskich sklepów. Dzisiaj 2nd STREET ma już na Tajwanie 50 sklepów.
Potrafiłam spędzić tam naprawdę dużo czasu. Najchętniej zaglądałam na dział z marynarkami, bo właśnie tam trafiałam na rzeczy, których w Europie raczej nie miałabym gdzie znaleźć. Było dużo ubrań z Japonii i Korei. Rzeczy "małych marek", starszych kolekcji i ubrań z naprawdę dobrymi składami. Czasami sama metka niewiele mi mówiła, ale wystarczyło spojrzeć na materiał albo krój i już wiedziałam, że warto to przymierzyć.
Lubiłam też to, że trzeba było "szperać". Nie wszystko wyglądało interesująco na pierwszy rzut oka, ale między zwykłymi rzeczami można było znaleźć coś naprawdę dobrego.

…to jednak nie jest lumpeks za 2 złote
Trzeba pamiętać, że 2nd STREET to trochę inna bajka niż typowy polski lumpeks. Wszystko jest (mniej więcej) wyselekcjonowane, poukładane i wycenione, więc raczej nie ma tam sytuacji, że między przypadkowymi ubraniami znajdujesz torebkę Gucci za 2 złote, bo nikt nie zauważył metki.
Zresztą 2nd STREET sam opisuje swoją ofertę jako coś w rodzaju zakupowego "polowania na skarby", ale ceny są oczywiście zależne od marki, stanu i rodzaju rzeczy. W sklepach można znaleźć zarówno zwykłe ubrania, jak i projektantów czy marki luksusowe. Chyba właśnie dlatego bardziej interesowały mnie tam rzeczy, których wcześniej nie znałam, niż samo polowanie na wielkie logo, które - w mojej ocenie - było wyceniane za drogo.
Świetnej jakości koszulki, marynarki i inne ubrania z Japonii i Korei
W 2nd STREET udało mi się znaleźć kilka naprawdę fajnych vintage'owych marynarek, między innymi z mniejszych produkcji i z bardzo dobrymi składami. Trafiały się rzeczy z Japonii czy Korei, które w Europie są dużo trudniejsze do znalezienia, a przy okazji miały zupełnie inne fasony niż to, co najczęściej widzimy w naszych sieciówkach.
Co ciekawe, znalazła się też marynarka Armaniego w bardzo dobrej cenie! Czy jej potrzebowałam? Nie. Czy ją kupiłam? Oczywiście.
Wietnam i wysyp vintage shopów w Hanoi
W Wietnamie miałam z kolei trochę inne doświadczenie. Udało mi się znaleźć bardzo fajne spodenki i ręcznie robioną torebkę, za które razem zapłaciłam około 100 zł. Takie zakupy też bardzo lubię. Nie chodzi nawet o to, że rzecz jest używana, ale o to, że jest lokalna i raczej nie znajdę jej później w żadnym sklepie w Europie.
W Hanoi jest sporo małych sklepów z używaną i przerabianą odzieżą. Ceny są w nich znacznie niższe niż w podobnych miejscach w Europie, a nawet w Japonii. Spodenki były klasycznymi szortami Levi'sa, które zostały później przerobione. Z kolei torebka przypominała rzeczy Ralpha Laurena, ale została uszyta z kawałków jeansu. Według mnie wyglądała naprawdę oryginalnie i stylowo.

Czy w Azji da się znaleźć dobry second hand?
Tak i nie. Jeśli liczycie na ceny i wybory znane z polskich lumpeksów, możecie się rozczarować. Nie jechałabym do Azji z nastawieniem, że znajdę tam więcej okazji niż w Polsce, bo pod tym względem Europa ma naprawdę mocną pozycję. Azjatycki second hand jest bardziej uporządkowany, często droższy i działa głównie online. Albo nie działa w ogóle.












