Czy Zakopane faktycznie "zalewają" Arabowie? Pojechałam sprawdzić
Pojechałam do Zakopanego w środku zimowego sezonu. Chciałam zobaczyć, jak zmieniło je rosnące zainteresowanie turystów z krajów arabskich i ile dziś naprawdę kosztuje wyjazd pod Tatry. Często podróżuję po świecie, a po pobycie w Arabii Saudyjskiej widziałam, jak popularne są wyjazdy w chłodniejsze, górskie miejsca. Dlatego postanowiłam sprawdzić, czy Zakopane naprawdę stało się "arabską stolicą" polskich gór.

Spis treści:
- "Arabów jest na Podhalu coraz więcej!" - krzyczą nagłówki, a co mówią statystyki?
- Arabowie odkrywają Zakopane
- Krupówki pod lupą: Ilu Arabów naprawdę tu spaceruje?
- Ile kosztuje jedzenie, rozrywka i noclegi?
- Co Górale o myślą o nowych gościach?
- Co Arabowie robią pod Tatrami? Atrakcje zarówno latem, jak i zimą
"Arabów jest na Podhalu coraz więcej!" - krzyczą nagłówki, a co mówią statystyki?
Zanim spakowałam zimowe buty do walizki, przejrzałam dostępne dane statystyczne o turystach. Według badań ruchu w Małopolsce i analiz dotyczących Podhala, turyści z krajów arabskich wciąż stanowią wyraźną mniejszość w skali całego roku, choć w szczycie sezonu letniego ich udział sięga nawet około 10 proc. Jednocześnie lokalni hotelarze i organizacje turystyczne podkreślają, że liczba rezerwacji od gości z Bliskiego Wschodu z roku na rok rośnie - przed wakacjami 2024 r. mówiono o wzrostach rzędu około 20 proc. w stosunku do poprzedniego sezonu. Podobnie było w 2025 r. Zauważalnie zwiększa się też ruch zimą, bo - jak podkreślają sami goście - Tatry w śniegu wyglądają szczególnie atrakcyjnie.
Arabowie odkrywają Zakopane
O arabskim boomie na Zakopane mówi się już od kilku lat. Lokalni przedsiębiorcy zauważyli wzrost tej grupy turystów mniej więcej od 2016 roku, z przerwą na pandemię. Przyciągają ich przede wszystkim góry, poczucie bezpieczeństwa, dobra baza hotelowa i restauracje. Wszystkie te "udogodnienia" są coraz bardziej dostosowane do ich potrzeb. Skąd o tym wiem? Usłyszałam od jednej z lokalnych kobiet, którą spotkałam podczas podróży po Arabii Saudyjskiej.
Krupówki pod lupą: Ilu Arabów naprawdę tu spaceruje?
Gdy dotarłam do centrum, od razu ruszyłam na Krupówki - naturalny barometr zmian w Zakopanem.
Zimą, opatuleni po czubki głów w puchowe kurtki i czapki, wszyscy wyglądają podobnie - turystów z Bliskiego Wschodu trudno odróżnić od reszty. W wakacje kontrast jest wyraźniejszy, stroje wyróżniają zwłaszcza kobiety w tradycyjnych, zakrywających sylwetkę ubraniach.
Przechadzając się Krupówkami, wypatrywałam śladów języka arabskiego. Znalazłam restauracje z menu po arabsku i ofertą halal, dostosowaną do muzułmańskich wymogów, co potwierdzają media opisujące ten trend na Podhalu. W niektórych hotelach i pensjonatach oferują obsługę po arabsku lub materiały informacyjne dla tych gości. Właściciele chwalą to jako magnes na Bliski Wschód. W mojej ocenie to bardziej na pokaz, ot coś, by o tym mówić, ale fakt, coś w tym jest, skoro Arabowie pokochali Zakopane.
Ile kosztuje jedzenie, rozrywka i noclegi?

Nie od dziś wiadomo, że Zakopane nie należy do tanich destynacji. Mimo to ceny są dość zróżnicowane.
W lokalach nastawionych na zagranicznych turystów - w tym Arabów - główne dania, jak grillowane mięsa czy kuchnia międzynarodowa, kosztują wyraźnie więcej niż w małych karczmach na obrzeżach. Właściciele tłumaczą to często koniecznością dostosowania menu do muzułmańskich wymogów.
Do tego dochodzą płatne atrakcje zarówno letnie, jak i zimowe: zorganizowane kuligi, stoki z opcją wypożyczenia sprzętu czy termy pod Tatrami, reklamowane jako niezbędny element pakietu. W hotelach z basenami czy spa sylwestrowo-zimowe oferty sięgały od 495 zł za dobę za osobę do kilku tysięcy złotych. Ja nie zdecydowałam się na sylwestra w Tatrach, ale - jak zapewniali moi znajomi, którzy tam byli - w lokalach nie brakowało gości z Bliskiego Wschodu. Jeśli chodzi o wielu z nich, to nawet sami górale mówią, że raczej "nie oszczędzają". A jeśli o lokalnych mieszkańcach mowa…
Co Górale o myślą o nowych gościach?

Podczas rozmów z mieszkańcami łatwo wyczuć mieszankę ciekawości, nadziei i czasem obaw. Przedstawiciele lokalnych organizacji turystycznych podkreślają, że rosnący napływ gości z Bliskiego Wschodu to szansa dla regionu, choć wciąż mówimy o niewielkim procencie całego ruchu - dominującą grupą pozostają Polacy.
Z ciekawości zapytałam jednego z kelnerów w restauracji na Krupówkach, jak zapatruje się na nowych gości. Powiedział, że faktycznie często przychodzą "charakterystyczni" turyści i… zostawiają niemałe napiwki.
Co Arabowie robią pod Tatrami? Atrakcje zarówno latem, jak i zimą
Z tego, co obserwowałam i co potwierdzają lokalsi oraz przedsiębiorcy, arabscy turyści rzadziej wybierają długie, wymagające szlaki, a częściej miejsca łatwo dostępne: Krupówki, Gubałówkę, Kasprowy Wierch czy spływ Dunajcem w sezonie letnim.
Zimą chętnie korzystają z atrakcji "bezpiecznych i wygodnych", takich jak kolejki, spacery po centrum, zakupy i pobyty w termach czy spa. Właściciele luksusowych hoteli opowiadają, że latem w niektórych obiektach goście z krajów arabskich mogą stanowić nawet około 30 proc. wszystkich klientów. Wielu z nich wybiera apartamenty i domki z możliwością samodzielnego gotowania, co potwierdzają relacje lokalnych operatorów wskazujących, że to typowy model pobytu dla rodzin z Bliskiego Wschodu.
Mam poczucie, że obraz "zalewu Arabów", powtarzany czasem w mediach społecznościowych, jest mocno uproszczony. Widać wyraźny wzrost liczby gości z krajów arabskich, są obecni na Krupówkach, w lepszych hotelach i restauracjach, a miasto rzeczywiście dostosowało do nich oferty. Jednocześnie, patrząc na statystyki i na to, co widziałam, Zakopane pozostaje przede wszystkim polskim, rodzinnym kurortem, w którym nowa grupa turystów jest coraz ważniejszym, ale wciąż stosunkowo niewielkim fragmentem letniego bądź zimowego tłumu.
Odkryj ukryte zakątki, które zachwycą każdego podróżnika. Z dala od tłumów i utartych szlaków czekają miejsca pełne magii i lokalnego kolorytu. Przekonaj się, gdzie warto pojechać jeszcze w tym roku. Więcej w kategorii PODRÓŻE










