Małe miasteczko, wielka legenda. Perła ukryta w murach sanktuarium co roku przyciąga tłumy
Otoczone murami Loreto skrywa miejsce, które co roku odwiedzają tysiące turystów z całego świata. Miasteczko, w którym znajduje się Święty Domek Maryi, to miejsce, w którym na dość niewielkiej przestrzeni płynnie przeplatają się ze sobą legenda, sztuka, wiara i turystyka. Jak to się stało, że domek trafił z Nazaretu właśnie do Loreto? Okazuje się, że opowieść o aniołach przenoszących "święte kamienie" ma swoje historyczne uzasadnienie.

Spis treści:
- Loreto: perła regionu Marche. Małe miasteczko, wielka historia
- Dwa światy
- Legenda o Świętym Domku Maryi. Aniołowie czy rodzina Angeli?
- "Proszę nie myśleć, że tak mieszkała Matka Boska"
- Polskie akcenty
- Cisza, spokój, passegiata
Włoskie Loreto od siedmiuset lat stanowi jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych. Wodząc palcem po mapie możemy natrafić na inne miejscowości o tej samej nazwie. W Polsce mamy swoje Loretto - znajduje się w gminie Wyszków (woj. mazowieckie). Tak naprawdę "Domki Maryi" powstają w różnych miejscach świata i są inspirowane oryginalnym, który znajduje się właśnie we Włoszech. Wokół nich powstają sanktuaria, np. w Pradze czy Santa Fe.
Loreto: perła regionu Marche. Małe miasteczko, wielka historia
Loreto znajduje się w regionie Marche, nad Adriatykiem, na wysokości 127 m n.p.m. Magnesem na turystów jest wspomniany domek, który znajduje się w centrum bazyliki. Warto tu zawitać jeszcze ze względu na kilka innych walorów tego miejsca. Chociażby dla widoków. Historyczne centrum miasta znajduje się na wzgórzu, z którego można podziwiać okoliczne krajobrazy.
Loreto od lat znajduje się na podium najchętniej odwiedzanych miejsc Marche. Jednak o palmę pierwszeństwa walczy z innymi "perełkami" takimi jak np. Macerata (jedno z najpiękniejszych miast regionu), Urbino z renesansowym pałacem czy twierdza w San Leo.
Masywne mury świetnie "odgradzają" miasteczko, a ich ważnym punktem są dwa duże, okrągłe bastiony. Zostały zaprojektowane przez florenckiego architekta Antonio da Sangallo Młodszego i wzniesione w XVI wieku. Loreto na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie prawdziwej twierdzy. Aby do niej wejść, mamy kilka opcji. Od strony Adriatyku znajduje się zabytkowa brama Porta Marina. Po przeciwnej stronie centrum znajduje się z kolei Porta Romana wzniesiona przez Pompeo Floriani ok. 1590 roku.

Dwa światy
W środku historycznego Loreto bujnie kwitnie turystyka. Przez środek miasta wiedzie Corso Traiano Boccalini. Zamknięta dla ruchu ulica prowadzi od teatru aż po Piazza della Madonna przed bazyliką. Znajdują się tu bary, kawiarnie, restauracje, hotele. To trochę taka kraina skrajności - z jednej strony pizza, lody i espresso na każdą kieszeń i sklepy z pamiątkami, z drugiej trafi się luksusowy butik. Niektórych może oczywiście denerwować cały ten tłum, ale umówmy się: to jedna z najpopularniejszych miejscowości turystycznych i pielgrzymkowych we Włoszech.

Miejscem bez kolorowych szyldów i cienia przesady w kwestii sklepów z pamiątkami jest Piazza della Madonna. Na placu przed bazyliką to monumentalna architektura i stonowane barwy grają pierwsze skrzypce. Po północno-wschodniej stronie placu znajduje się Pałac Apostolski, w którym mieści się muzeum. Natomiast w samym centrum placu znajduje się barokowa Fontanna Maggiore.
Można wręcz powiedzieć, że historyczne Loreto to takie trochę Włochy w pigułce. Do tego w dość krótkim czasie z kamiennych murów można przenieść się na plażę, np. do oddalonego o kilka kilometrów malowniczego Porto Recanti.
Zobacz również:
Legenda o Świętym Domku Maryi. Aniołowie czy rodzina Angeli?
Chyba nadszedł czas, by nieco oddalić się od spraw dość przyziemnych. Związana z Loreto legenda brzmi co prawda baśniowo, ale ma swoje historyczne uzasadnienie. W roli głównej: Święty Domek Maryi. To część domu z Nazaretu, w którym miało mieć miejsce Zwiastowanie. Stał się relikwią i przetrwał w Nazarecie do czasu wojen krzyżowych. Według źródeł, pierwotnie składał się z trzech surowych, murowanych ścian i czwartej, skalnej z wejściem. W ścianach znajdowało się troje drzwi, a światło dochodziło do środka przez znajdujące się w ścianie szczytowej okno. Jest on czczony przez wiernych Kościoła katolickiego dokładnie od 10 grudnia 1294 roku.

Jak głosi tradycja, w 1291 roku, po upadku Królestwa Jerozolimskiego, miał zostać w cudowny sposób przeniesiony z Palestyny do Loreto nad Morzem Adriatyckim. W jaki sposób? Według legendy mieli tego dokonać aniołowie. Tak naprawdę "święte kamienie" chcieli uchronić przed zniszczeniem chrześcijanie, którzy drogą morską przewieźli je najpierw w okolice Rijeki w Kroacji (obecnie Chorwacja), a następnie do wspomnianego Loreto. Aniołowie w legendzie nie wzięli się jednak zupełnie przypadkowo i mają nawet uzasadnienie historyczne.
Nowe światło na starą legendę rzucił artykuł Courtney Mares, wysłanniczki katolickiej agencji informacyjnej CNA w Rzymie. Trzy lata temu opublikowała obszerny artykuł poświęcony "przeprowadzce" domu z Nazaretu do Loreto.
W 1900 roku w watykańskich archiwach papieski lekarz Giuseppe Lapponi trafił na materiały z XII wieku. Widniały w nich informacje, że rodzina o nazwisku Angeli (Angelos) uratowała niektóre rzeczy z Domu Matki Bożej, by ocalić je przed zniszczeniem przez muzułmańskich najeźdźców.
W 1985 roku ujawniono natomiast dokumenty mówiące o "świętych kamieniach z Domu Matki Bożej" w 1294 roku. Zostały dołączone do posagu Tamary z domu Angeli, gdy wychodziła za mąż za Filipa Andegaweńskiego, syna Karola II, króla Neapolu. W oparciu o tę historię śmiało można więc powiedzieć, że "aniołowie" przenoszący domek istnieli naprawdę.
Co więcej, w fundamentach domku odkryto monetę wybitą przez Angelich (miała informować o tym, kto wybudował obiekt). Badania archeologiczne potwierdziły, że kamienie i skład zaprawy mają palestyńskie pochodzenie. W Loreto odkryto też taki sam napis jak w grocie w Nazarecie: "Jezu Chryste, Synu Boga".

"Proszę nie myśleć, że tak mieszkała Matka Boska"
Autentyczność domku potwierdził papież Mikołaj V w 1449 roku słowami: "Domek Bożej Rodzicielki jest prawdziwym domkiem, w którym Słowo Ciałem się stało wykutymi potem w ołtarzu".
Wraz z biegiem lat, obiekt doczekał się odpowiedniej oprawy. Z zewnątrz został pokryty marmurem i stanowi podręcznikowy wręcz przykład arcydzieła włoskiego rzeźbiarstwa. Ściany są bogato zdobione płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z życia Maryi, jak i wizerunki proroków starotestamentalnych. Kamienny budynek ma wymiary 8,5 m x 3,8 m x 4,1 m. W środku znajduje się rzeźba Madonny z Loreto.
Proszę nie myśleć, że tak mieszkała Matka Boska! Prawdziwy domek kryje się w środku, to, co państwo widzicie na zewnątrz, powstało o wiele później. Domek z Nazaretu stanowią ściany wewnątrz
W 1469 roku wybudowano bazylikę mającą kształt łacińskiego krzyża, której rolą jest ochrona Świętego Domku. Centralnym punktem bazyliki jest domek, ale wnętrze obiektu robi nie mniejsze wrażenie. Mozaika autorstwa Domenichina i Guida Reni, rzeźby Raffaella da Montelupo czy fresk w zakrystii autorstwa Melozza da Forlì oraz Luki Signorellego to tylko niektóre arcydzieła zwracające uwagę.

Polskie akcenty
W środku nie brakuje również polskiego akcentu - w bazylice mieści się kaplica Najświętszego Serca przedstawiająca Bitwę Warszawską, której autorem jest Arturo Gatti.
Nieopodal sanktuarium znajduje się polski cmentarz wojenny, w którym spoczywają polscy żołnierze z II Korpusu Polskiego. 18 lipca 1944 r. żołnierze pod dowództwem gen. Władysława Andersa, wyzwolili Ankonę, jeden z najważniejszych portów położonych na wybrzeżu Adriatyku i Loreto. Uchronili tym samym przed zniszczeniem sanktuarium. Do cmentarza prowadzą Scala Santa, czyli Święte Schody. Znajduje się on przy alei łączącej sanktuarium z dworcem kolejowym.

Cisza, spokój, passegiata
Późnym popołudniem duża część turystów opuszcza mury Loreto. Gwar stopniowo cichnie, a uliczki pustoszeją. Upalny dzień zmierza do końca i w końcu nastaje idealny moment, by zaczerpnąć nieco chłodniejszego powietrza.

W tym czasie można urządzić sobie dość długi spacer. Ale taki bez celu, który Włosi określają mianem "la passegiata". Słowo pochodzi od włoskiego passegiare, czyli przechadzać się. Dla mieszkańców to prawdziwy rytuał, którego celem nie jest dotarcie do konkretnego punktu, ale po prostu rozmowa i spotkanie z innymi. Przy okazji spacerujący w ulubionych barach zamawiają kawę, lody czy apertivo. A w tym czasie toczą się dyskusje małe i duże, dość często przeplatane plotkami.
Wieczorne Loreto to zupełnie inne miejsce niż w ciągu dnia. Fontannę przy Piazza della Madonna opanowuje kilkoro młodych chłopaków, którzy przyszli pograć w piłkę. Kto wie, może wśród nich będzie kolejny Giuseppe Meazza, Francesco Totti czy Gianluigi Buffon? Ławeczki dookoła stają się miejscem spotkań starszych mieszkańców miasteczka. Jedni zerkają na piłkarskie mini show, inni oddają się rozmowom. A te rozpływają się gdzieś w cieple wieczoru. Tętniące na co dzień życiem małe miasteczko z wielką historią udaje się na zasłużony odpoczynek. I spokojną passegiatę!

Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótka wycieczka może zmienić perspektywę i dodać energii. Sprawdź, które miejsca w tym sezonie warto odwiedzić na styl.interia.pl/podróże









