Spis treści:
- Wyprawy dla dociekliwych
- Pałac w Wysocku, czyli historia z królewskim tłem
- Nie trzeba być fanatykiem wędkarstwa
- Ślady przeszłości nadal wyraźne
- Cerkiew w Chotyńcu to drewniany klejnot z listy UNESCO
- Małe Włochy w podkarpackiej wiosce
Wyprawy dla dociekliwych
Tym razem podczas podróży ominiemy najbardziej znane miejsca Podkarpacia. Rzeszowa jako stolicy województwa raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Podobnie zresztą jak Przemyśla opisywanego jako jedno z najstarszych polskich miast. Chcąc podążać mniej oczywistymi ścieżkami, obieramy kurs na powiat jarosławski.
Już pierwszy etap podróży okaże się niezwykle malowniczy, ponieważ przemierzamy aleję lipową - wyjątkowy drzewostan, który poprowadzi nas z Bobrówki do zespołu pałacowo-parkowego w Wysocku. Ustawione w czterech rzędach drzewa liczą nawet kilkaset lat. Według znanej legendy pomysłodawcą alei był nie byle kto, bo sam król Jan III Sobieski. Na tym zresztą nie koniec powiązań tego miejsca z najwyższymi sferami i towarzyską śmietanką.
Pałac w Wysocku, czyli historia z królewskim tłem
Wielu podróżnych omija to miejsce lub nawet nie zdaje sobie sprawy z jego istnienia. Tymczasem pałac w Wysocku kryje historię godną filmowego scenariusza. Początki obiektu sięgają XVII wieku, kiedy był jeszcze drewnianym, parterowym dworkiem. Nie brzmi imponująco? Ewidentnie musiał mieć w sobie to "coś", ponieważ stanowił ulubioną posiadłość królowej Marysieńki - żony Jana III Sobieskiego.

Po śmierci króla nie było zbyt różowo, co paradoksalnie doprowadziło do dość zaskakującego epizodu w dziejach podkarpackiej rezydencji. Borykająca się z problemami finansowymi Marysieńka wyjechała do Rzymu, sprzedając dwór królowi Francji, Ludwikowi XIV. Czy słynny Król Słońce chciał uczynić z niego drugi Wersal? Nie do końca. Cała transakcja została przeprowadzona wyjątkowo dyskretnie, a posiadłość miała służyć za schronienie dla Jerzego Rakoczego - księcia węgierskiego, zmuszonego do opuszczenia swojej ojczyzny.
Z czasem Wysocko trafiło w ręce najpotężniejszych rodów magnackich. Między innymi z inicjatywy Marii Zofii Sieniawskiej, jednej z najbogatszych kobiet ówczesnej Rzeczpospolitej, wzniesiono tu murowaną rezydencję. Kolejne przebudowy zamieniły budynek w reprezentacyjny pałac z bogatym wystrojem, gotowym gościć najznamienitsze postaci sceny politycznej, społecznej czy artystycznej. Ten stan nie trwał jednak wiecznie.
W 1915 roku pałac w Wysocku został splądrowany, a II wojna światowa tylko dołożyła kolejną cegiełkę do jego upadku. Z czasem został odbudowany, lecz jego zbiory i wyposażenie wnętrz zostały bezpowrotnie stracone. Dziś stanowi siedzibę Domu Pomocy Społecznej, ale dociekliwi turyści nie powinni się tym zniechęcać. Choć brama pozostaje zamknięta, wystarczy nacisnąć przycisk domofonu i poprosić o wejście. Spacer po parku pozwoli przyjrzeć się z bliska pałacowi, który w czasach swojej świetności przyciągał elity.
Nie trzeba być fanatykiem wędkarstwa
Park pałacowy zamieniamy na otoczenie lasów. Czeka tu nie tylko kojący szum drzew i obietnica udanego grzybobrania czy zbiorów jeżyn. Pinezkę na mapie w punkcie opisanym jako Korzenica powinni umieścić zarówno miłośnicy wędkarstwa, jak i osoby, którym zależy na bliskim kontakcie z przyrodą.
Stawy rybne to nie tylko siedliska karpi, amurów, linów, leszczy, płoci i karasi. To również kapitalne miejsce, by uciec od miejskiego zgiełku i zapomnieć właściwie o wszystkim. Zbiorniki wodne w otoczeniu gęstej roślinności to przyjemne miejsce na spacer, który nie wymaga żadnej licencji.

Ślady przeszłości nadal wyraźne
Przemierzając kręte drogi Podkarpacia, łatwo ulec wrażeniu, że czas płynie tu zupełnie innym rytmem. Wokół rozciąga się krajobraz dawnych, wielokulturowych wsi, gdzie przez wieki przenikały się tradycje, wiara i ludowa mistyka. Jak wspomina Jan Kuca, historyk i lokalny pasjonat, sam zawsze lubił słuchać mieszkańców, opowiadających o dawnych dziejach. Nawet jeśli historie nie zawsze były wesołe, a dotyczyły trudów codziennego życia - ciężkiej pracy na roli, w lasach, folwarkach.
Na tych ziemiach wciąż trwa pamięć o szeptuchach. Ludowych uzdrowicielkach, czerpiących swoją moc z zarówno głębokiej wiary, jak i doskonałej znajomości ziołolecznictwa. W podkarpackiej tradycji szeptucha była pierwszą i często jedyną deską ratunku dla lokalnych społeczności, których członkowie na wizytę u wykształconego lekarza nie mieli co liczyć. Wjeżdżając w ten niezwykły rejon, otoczony wiekowymi drzewami i tajemniczą aurą, docieramy do wsi Chotyniec, w której czeka nas prawdziwy unikat.
Zobacz też: 18 kilometrów od Kołobrzegu. Nawet w sezonie trafisz na pustą plażę
Cerkiew w Chotyńcu to drewniany klejnot z listy UNESCO
Położona na niewielkim wzniesieniu pośród rozłożystych dębów i lip greckokatolicka cerkiew pw. Narodzenia Przenajświętszej Bogurodzicy w Chotyńcu to jedna z najstarszych i najpiękniejszych świątyń drewnianych w Polsce. Wyjątkowość tego obiektu została zresztą doceniona przez szerszą publiczność, co potwierdził wpis na prestiżową Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 2013 roku.

Biorąc pod uwagę, że powstała około 1600 roku, z dumą nosi tytuł jednej z najstarszych zachowanych cerkwi na terenie kraju. Przetrwanie ponad 400 lat to nie lada wyczyn. Wchodząc do środka tej architektonicznej perełki, trudno zdecydować, na czym skupić wzrok w pierwszej kolejności. Pięciokondygnacyjny ikonostas z pewnością gra pierwsze skrzypce, ale nie sposób nie przystanąć dłużej przy polichromii przedstawiającej Sąd Ostateczny, zajmującej znaczną część ściany. Powiedzieć, że to gratka nie tylko dla fanów architektury sakralnej, to jak nic nie powiedzieć.
Zobacz też: Kelnerzy w Grecji od razu wiedzą, kto jest turystą. Zdradza ich jedno zamówienie
Małe Włochy w podkarpackiej wiosce
Docierając do Laszek, wioski w powiecie jarosławskim, w oczy rzuca się przede wszystkim imponujący kościół św. Zofii i św. Szczepana, zaprojektowany przez Teodora Talowskiego. Jak jednak często bywa, nie wszystkie interesujące miejsca zwracają na siebie uwagę w trybie natychmiastowym. Tak jest z Winnicą Żak w Laszkach, która zaprasza do wizyty entuzjastów enoturystyki. Nie ma tu wielkiego zakładu przetwórstwa i bezdusznej, taśmowej produkcji. Jest za to opowieść właściciela o inspiracjach północną Italią, Gruzją czy Armenią oraz chęci (a nawet potrzebie!) powrotu do natury.
Odkryj ukryte zakątki, które zachwycą każdego podróżnika. Z dala od tłumów i utartych szlaków czekają miejsca pełne magii i lokalnego kolorytu. Przekonaj się, gdzie warto pojechać jeszcze w tym roku. Więcej w kategorii PODRÓŻE











