Najpiękniejsza wieś w Polsce. Zimą nabiera szczególnego uroku
Śniegu w Polsce jest tak niewiele, że gdy tylko spadnie, wielu z nas ma ochotę ruszyć tam, gdzie zimowa aura prezentuje się szczególnie malowniczo. Idealnym kierunkiem na taką krajobrazową wycieczkę będzie Międzygórze, wieś na Dolnym Śląsku nazywana "polską Szwajcarią".

Międzygórze - zimowa bajka
Bajka - nie ma lepszego określenia. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia: łagodne, zalesione szczyty, między nimi, w dolinie, tulące się do siebie bryły zabudowań. To z daleka. Z bliska dostrzega się szczegóły: ośnieżone gałęzie tworzą baldachimy nad spacerowymi alejkami, daszki nad werandami zaczynają przypominać narciarskie stoki, rzeźbione kolumienki, balustrady i okiennice, przywodzą na myśl cukiernicze wyroby. Ciepły kolor drewna kontrastuje z jasnym śniegiem. Wieczorem całość podświetla złote światło latarni. Oto magia dolnośląskiego Międzygórza - niewielkiej wioski w Kotlinie Kłodzkiej, której malowniczość przyciąga turystów od niemal 200 lat.
W lektyce na szczyt
Choć historia Międzygórza (niem. Wölfelsgrund) sięga XVI wieku (pierwsze ślady osadnictwa, związanego z działalnością drwali i węglarzy pochodzą okolic 1580 roku), rozkwit wsi przypada na wiek XIX. Najpierw, w połowie stulecia miejscowość nabyła księżna, Marianna Orańska, której ambicją było przekształcenie miejscowości w modny kurort. Z inicjatywy arystokratki powstały więc pierwsze wille, wytyczono szlaki górskie, wybudowano schronisko na Śnieżniku (mniej aktywni, by do niego dotrzeć mogli wynająć tragarzy i lektykę), poprzez budowę kamiennych schodów i tarasów zaadaptowano przestrzeń wokół wodospadu Wilczki, czyniąc z niego turystyczną atrakcję.

Podwaliny pod rozwój miejscowości zostały więc położone. Drugi etap jej rozkwitu rozpoczął się kilka dekad później, a jego bohaterem był niejaki doktor Janisch z Jawora - medyk, który w miejscowości dostrzegł przyrodoleczniczy potencjał. Znał się na rzeczy - nie tylko miał medyczne wykształcenie, ale również kilka lat wcześniej brał udział w tworzeniu nowatorskiego sanatorium w dolnośląskim Sokołowsku. W założonych przez niego luksusowych obiektach leczono choroby płuc.

Sokołowsko przyciągało turystów nie tylko latem, ale i zimą. Po sudeckich stokach można było mknąć na sankach i nartach. Lekcji narciarstwa udzielał Mathias Zdarsky - pionier alpejskiego narciarstwa zjazdowego. Odważni do dyspozycji mieli nawet skocznię. Jak czytamy na stronie międzygórze.pl, w tym okresie Międzygórze turystom oferowało 10 hoteli, 15 pensjonatów i 100 miejsc noclegowych dla kuracjuszy. Stało się jednym z tych miejsc, w których wypadało bywać.

Uzdrowisko przetrwało wojnę w niemal nienaruszonym stanie. Po 1945 roku zostało włączone do Polski, a w kolejnym roku zatwierdzono administracyjnie jego obecną nazwę. Obsługę ruchu turystycznego przejął Fundusz Wczasów Pracowniczych. Jednak mimo zmian kurort zachował status jednej z najbardziej atrakcyjnych miejscowości wypoczynkowych w regionie.
W tyrolskim stylu
Na porównanie do Szwajcarii Międzygórze zasłużyło sobie nie tylko lokalizacją i sportowo-uzdrowiskowych charakterem, ale również zabudową. Charakterystycznym elementem krajobrazu wsi są wspomniane drewniane domy utrzymane w tyrolskim stylu. Przyciągają wzrok drewnianymi ścianami, wielopoziomowymi, spadzistymi dachami, ozdobnymi werandami i zdobniczymi detalami, będącymi majstersztykiem snycerskiego rzemiosła. Drewniane obiekty, latem cieszą oko, jednak zimą, gdy śnieg nieco równoważy ostrość ich brył, zyskują szczególny urok.
Do najciekawszych obiektów należą: sanatorium "Gigant" ( ul. Sanatoryjna 5), pensjonat "Mimoza III", (tzw. "Alpejski Dwór", ul. Sanatoryjna 13), pensjonat "Krokus" (ul. Wojska Polskiego 32). Cały układ urbanistyczny wioski został objęty ochroną konserwatorską.
Co robić zimą w Międzygórzu?

Zachwyt zimowym krajobrazem może stać się impulsem do odwiedzenia zimowego Międzygórza jednak całego pobytu nie wypełni. Jak więc zagospodarować na przykład długi weekend u stóp Śnieżnika? Możliwości jest wiele.
Na początek można udać się na spacer po wsi, koniecznie uwzględniając na jego trasie wodospad Wilczki. Rekreacyjną aktywnością będzie też kulig czy spacer na rakietach śnieżnych wokół miejscowości. Bardziej aktywni mogą wybrać się na piesza wycieczkę na Śnieżnik (przed wyruszeniem koniecznie sprawdźcie warunki na trasach i prognozę pogody. Zadbajcie też o odpowiednie ubranie i ekwipunek). Miłośników szusowania zaś z pewnością ucieszy bliskość tras narciarskich. W rejonie masywu Śnieżnika działa Czarna Góra Resort. Trasy zjazdowe obejmują północno-wschodnie stoki Czarnej Góry (1 205 m.n.p.m.) i Żmijowca (1 153 m.n.p.m.), a ich poziom trudności obejmuje zarówno "ośle łączki" dla początkujących jak i czerwone trasy z homologacją FIS oraz czarną ścianę, na której swoich sił mogą spróbować najbardziej zaawansowani narciarze.
Komu szusowanie w Polsce nie wystarczy, może odwiedzić pobliskie ośrodki narciarskie u czeskich sąsiadów. W resorcie Dolni Morava ( więcej o trasach w tym ośrodku przeczytasz tutaj) można nie tylko szusować po stokach, ale też wspiąć się na najwyższa wieżę widokową w masywie Śnieżnika i pospacerować podniebnym mostem (słynny Sky Bridge - ponad 700 metrowa kładka wisząca nad górską doliną).









