Perły w sejfie, pieniądze w skarpecie. Co Polacy zostawiają w hotelach?
Hotelowi goście zostawiają po sobie nie tylko okruszki na dywanie, ale i przedmioty, które wprawiają obsługę w osłupienie. Sprawdzamy, co najczęściej gubimy w pokojach i dlaczego po niektóre zguby właściciele nigdy nie wracają.

Pośpiech przy wymeldowaniu, stres związany z powrotem do rzeczywistości, wakacyjny luz, a często też "syndrom dnia poprzedniego" to zabójcza mieszanka dla naszej uważności. Niejeden gość hotelowy wyjeżdża, nie zabierając ze sobą przedmiotów o dużej wartości. Od bielizny po luksusowe gadżety - polskie hotele gromadzą w swoich magazynach rzeczy, które są niemymi świadkami naszych urlopowych przygód.
Scenarzysta kultowej komedii "Kevin sam w domu" John Hughes przekonał całe pokolenie dzieci lat 90-tych, że w czasie przedwyjazdowej gorączki można zapomnieć zabrać nawet własne dziecko. Szczęśliwie prowadząc poszukiwania historii do tego tekstu, nie natrafiliśmy na tak ekstremalny dowód roztargnienia. Ale nie było od tego, aż tak daleko, jak się wydaje.
Szczeniak sam w domu
Jednym z najbardziej poruszających przypadków było odnalezienie w pokoju żywego szczeniaka. Właściciel, prawdopodobnie w amoku pakowania i stresu wyjazdowego, po prostu o nim zapomniał. Na szczęście, gdy tylko się zorientował, natychmiast wrócił do hotelu, a historia skończyła się happy endem.

Zaskakująco często w pokojach lądują też rzeczy osobiste, bez których codzienne funkcjonowanie wydaje się niemożliwe. Protezy zębowe, aparaty słuchowe czy kule ortopedyczne to stały punkt na liście hotelowych zgub. Wydawać by się mogło, że o sztucznej szczęce trudno zapomnieć, a jednak…
Mama poszła, wózek został
Kamil nie jest hotelarzem z prawdziwego, ale jednym z jego źródeł dochodu jest wynajem krótkoterminowy dwóch mieszkań w Lublinie, które odziedziczył po dziadkach. Nawet w tak niewielkim biznesie zebrał on już wiele anegdotek o roztargnionych gościach.
- Z pewnością dużym zaskoczeniem było dla mnie, kiedy przyszedłem sprzątnąć mieszkanie po wyjeździe gości i na miejscu zastałem wózek inwalidzki. Łapię za telefon i dzwonię więc do klientki. I co się okazuje: przyjechała z mężem i swoją mamą, na weekendowe zwiedzanie Lublina. Jej mama porusza się na wózku, ale niewielkie dystanse może pokonać o lasce. No i oczywiście z mieszkania do samochodu przeszła sama, a złożony wózek został sobie pomiędzy fotelem a łóżkiem w sypialni - wspomina.
- Pani nie wiedziała, czy ma zawracać, czy jechać dalej, bo byli już w połowie drogi powrotnej. Ustaliliśmy, że odeślę jej wózek kurierem jeszcze tego samego dnia. Nie zazdroszczę, z pewnością najedli się stresu przez zapominalstwo - dodaje Kamil.
W statystykach pozostawionych przedmiotów, rokrocznie przygotowywanych przez jeden z serwisów poświęconych tematyce hotelarstwa, królują akcesoria erotyczne - od wibratorów po pełnowymiarowe lalki. To jedne z tych przedmiotów, po które właściciele - co zrozumiałe - zgłaszają się najrzadziej. Poza nimi szczyt listy okupują rzeczy codzienne i raczej nudne: bielizna, kosmetyki, zabawki, perfumy, ładowarki do telefonów, drobne monety, książki i czasopisma.
Perły w sejfie, pieniądze w skarpetach
Wśród nich znajdziemy jednak prawdziwe perełki - i to dosłownie. Niejeden raz obsługa hotelowa w pokojowym sejfie znalazła prawdziwe perły, drogie markowe zegarki i duże sumy pieniędzy. W pościeli zaś laptopy, najnowsze modele smartfonów, a przede wszystkim tablety.

Legendą branży stał się przypadek gościa, który w obawie przed kradzieżą ukrył w jednej z par skarpet... rolkę banknotów o wartości 5 tysięcy złotych. Skarpety wraz z zawartością zostały w stoliku nocnym, a właściciel przypomniał sobie o nich dopiero w połowie drogi do domu.
Ciekawą zależność zauważył nasz rozmówca.
- Z mojego doświadczenia, to czy ktoś pozostawia swoje rzeczy osobiste, czy też zabiera wszystko ze sobą, jest związane z… podejściem do "ogarnięcia" pokoju po sobie. Nie raz znalazłem rzeczy, często wartościowe naprawdę przedmioty po gościach i zawsze, ale to zawsze, było to w pokojach, które lokator zostawił w stanie konkretnego kipiszu. Skopana pościel, ręczniki na podłodze - a pod nimi na przykład laptop, albo ładowarka - mówi Kamil.

- Natomiast ci lokatorzy, którzy mają w zwyczaju trochę uporządkować pokój przed wyjazdem, włożyć naczynia do zlewu, jako tako złożyć pościel, śmieci wrzucić do kosza - oni jakoś dziwnym trafem nigdy nie gubią swojego dobytku - mówi z lekkim przekąsem.









