Spis treści:
- Tak wyglądał zamek w Łabędach
- Powrót ambasadora, wojna i PGR
- Po zamku nie ma już śladu. Tak teraz wygląda miejsce, które zniknęło z mapy Śląska
- Ślady arystokratów w pobliskim kościele
Łabędy: jedna z największych dzielnic Gliwic, która kojarzy się głównie z przemysłem ciężkim. Mało kto wie, że niegdyś przypadkowo odkryto tu cmentarzysko kultury łużyckiej z 650-400 lat p.n.e. Na terenie dzielnicy znajdowały się też dwa średniowieczne grodziska. Pierwsze wzmianki o Łabędach pochodzą z 1276-1286 roku. Niegdyś były wsią rycerską, a ośrodkiem przemysłowym zaczęły stawać się po 1848 roku.
Przez dzielnicę położoną w dolinie rzeki Kłodnicy przebiega Kanał Gliwicki. I to właśnie nieopodal niego kiedyś znajdował się zamek. Ewentualnie zameczek lub pałac, bo mieszkańcy Łabęd określają go na różne sposoby.

Po obiekcie będącego własnością rodu von Welczków nie ma już śladu. Pozostały jedynie czarno-białe, archiwalne fotografie. Pani Małgorzata i pan Ryszard, mieszkańcy dzielnicy Łabędy, pokazali mi, jak teraz wygląda miejsce, w którym niegdyś znajdowała się posiadłość arystokratycznego rodu.
Tak wyglądał zamek w Łabędach
Niegdyś Łabędy były rycerską wsią, a na ich terenie już od XIII wieku istniała posiadłość. O pierwszym zamku na tym terenie wzmiankowano w 1472 roku. Wówczas wieś była w rękach książąt opolskich. Po śmierci ostatniego z przedstawicieli rodu weszła pod władanie Habsburgów. W XVI wieku tereny należały do rodu Prokopów, a następnie Collonów.
W XVII wieku właścicielką Łabęd stała się Anna Sidonia, żona hrabiego Kaspra Colonny. W 1671 roku odstąpiła je rodzinie von Welczek. Ród władał Łabędami aż do 1945 roku, a jego członkowie mieszkali w reprezentacyjnym zamku. Do górnośląskiej szlachty należały również położone nieopodal Szobiszowice z dworem. Stary zamek w Łabędach istniał do 1936 roku. Został wyburzony w trakcie prac przy budowie Kanału Gliwickiego.
W międzyczasie, obok starego zamku, w 1870 wzniesiono nowy pałac. Rezydencja w neorenesansowym stylu miała trzy kondygnacje. Znakiem rozpoznawczym była reprezentacyjna fasada z czterofilarowym portykiem, prowadząca do wejścia głównego. Portyk pełnił też funkcję tarasu, a dwa krańce balustrady wieńczyły rzeźby przedstawiające rycerzy. Bezpośrednio na taras można było wyjść z sali balowej.

Ostatnim właścicielem na zamku był Johann von Welczek, który w 1936 roku został ambasadorem Niemiec w Paryżu. Dwa lata później, 7 listopada w placówce doszło do zamachu. 17-letni Żyd Herszel Grynszpan napadł na ambasadę. Powodem takiego obrotu sprawy był odwet za deportowanie jego rodziny z Hanoweru do Polski. Nastolatek planował zemstę na ambasadorze, ale przez pomyłkę ofiarą stał się jego asystent Ernst vom Rath. Wydarzenie stało się pretekstem do podsycania nastrojów antysemickich i pogromem Żydów w nazistowskich Niemczech podczas Nocy Kryształowej.
Powrót ambasadora, wojna i PGR
Johann von Welczek podjął decyzję o rezygnacji z posady i wrócił do swoich dóbr w Łabędach. Zarządzał nimi do 1945 roku.
Potem posiadłość wpadła w ręce Rosjan. Od 1948 roku we wnętrzach zamku mieściły się biura PGR, biblioteka, sala zabaw i świetlica. Z biegiem czasu budynek był w coraz gorszym stanie, ale zarządca nie przeprowadzał remontów. Dlatego też biura trafiły do nowych baraków, a do użytku przeznaczono jedynie budynki gospodarcze.

Co ciekawe, w pałacu planowano utworzyć miejskie archiwum. Do realizacji pomysłu nigdy nie doszło, ponieważ w latach 60. rezydencja została wysadzona w powietrze w ramach akcji "Likwidacja śladów niemczyzny". Przeprowadziła ją brygada Hutniczego Przedsiębiorstwa Remontowego.
Ze wszystkich dóbr rodu von Welczek do dziś zachowała się neogotycka kapliczka św. Jana Nepomucena i budynek gospodarczy.

Po zamku nie ma już śladu. Tak teraz wygląda miejsce, które zniknęło z mapy Śląska
- Miejsce, w którym niegdyś stał zamek, teraz jest las i prowadząca przez niego alejka. Jeszcze kiedyś zalegały tu cegły i kamienie. Nieopodal zachowały się jakieś zabudowania gospodarcze. Z parku też niewiele co zostało, ale przed wejściem zachowała się kapliczka. Niedaleko znajduje się kościół - opowiada pani Małgorzata, mieszkanka dzielnicy Łabędy. - Cząstka parku została zagospodarowana pomiędzy rzeką Kłodnica a Kanałem Gliwickim.


- Teraz nie ma tutaj nic, można jedynie dostrzec dawne mury przyziemia. Jeszcze początkiem lat 60. znajdowały się tu gruzy. Pamiętam, że jako dziecko, razem z kolegami, wspinaliśmy się na nie, gdy szliśmy do szkoły i z niej wracaliśmy. Ta znajdowała się niedaleko, więc było nam tu po drodze. Teraz jest tu dżungla, wszystko pozarastane. Na jednym z pustostanów widnieje jeszcze tabliczka ze starą nazwą ulicy - była to kiedyś ul. Zamkowa - wymienia pan Ryszard, mieszkaniec Łabęd.

Ślady arystokratów w pobliskim kościele
Ślady rodu von Welczek można za to zobaczyć w starym łabędzkim kościele. Parafia w Łabędach została erygowana najprawdopodobniej w XIII wieku, ale wiadomości o pierwszym kościele pochodzą z początku kolejnego stulecia.
Kościół Wniebowzięcia NMP, który zachował się do dziś, został zbudowany w XV wieku. W latach 1716-1719 świątynia przeszła gruntowny remont. Prace sfinansował Jan Bernard Welczek. Obiekt zyskał barokowy wygląd.

Łabędzka świątynia jest orientowana - po stronie zachodniej znajduje się czworoboczna wieża z barokowym hełmem. Przylega do niej nawa i węższe prezbiterium. Kościół otaczają kaplice z kopułami z latarnią. We wnętrzu znajdują się przedmioty liturgiczne z XVII, XVIII i XIX wieku, których fundatorami był ród von Welczków. W murze otaczającym kościół Wniebowzięcia NMP znajdują się dwie kaplice barokowe i trzecia w stylu klasycystycznym (to grobowa kaplica Welczków).

Źródło:
Interia/polska-org.pl/slaskie.travel
Zdjęcia dzięki uprzejmości pani Małgorzaty
Odkryj ukryte zakątki, które zachwycą każdego podróżnika. Z dala od tłumów i utartych szlaków czekają miejsca pełne magii i lokalnego kolorytu. Przekonaj się, gdzie warto pojechać jeszcze w tym roku. Więcej w kategorii PODRÓŻE















