Podróże osobiste: Jedyne takie miasto na świecie. W podziemiach skrywa tajemnicze komnaty
Jedyne takie miasto na świecie, metropolia położona na dwóch kontynentach wciąga w swoją atmosferę bez ostrzeżenia. Ruch jest tu właściwie wszędzie. Niezależnie od tego, czy znajdujemy się w gwarnym centrum, czy w uliczkach położonych nieco na uboczu. W jednym momencie spotkać się tu można zarówno z wielowiekową historią tworzoną przez liczne kultury, jak i nowoczesną tkanką miejską zarysowaną przez sięgające nieba wieżowce. Od czego zacząć zwiedzanie Stambułu? Wybór najciekawszych miejsc nie jest łatwy.

"Podróże osobiste" to autorski cykl, realizowany przez Joannę Leśniak. W swoich reporterskich opowieściach autorka zabiera nas w mniej znane zakątki Polski i Europy, w poszukiwaniu tego, co warte zobaczenia, usłyszenia, posmakowania. W jej historiach kryją się nie tylko własne doświadczenia, ale również opowieści lokalnych mieszkańców i ciekawostki, wyszukane w przewodnikach.
Szukasz miejsca na nietypowe wakacje, długi weekend lub city break? Ruszaj z nami w drogę. Na początku Stambuł może przytłaczać. Największe miasto Turcji, liczące 16 mln mieszkańców, jest ogromne. Tempo życia i natłok bodźców sprawiają, że trudno się odnaleźć? Szybko okazuje się, że to tylko pozory. Miasto gościnnie otwiera swoje wrota i pozwala chłonąć niepowtarzalną atmosferę o zapachu pieczonych kasztanów i gorącej herbaty zupełnie bez wysiłku.
Ile czasu zaplanować na zwiedzanie Stambułu?
Podróż poza sezonem wakacyjnym to strzał w dziesiątkę. Choć trudno oczekiwać, by metropolia świeciła pustkami, mniejszy ruch turystyczny oznacza jedno: więcej przestrzeni do spokojnego odkrywania sekretów Stambułu i większa przyjemność ze zwiedzania.
W idealnym świecie na wizytę moglibyśmy poświęcić dowolną ilość czasu. Plan urlopowy jednak nie jest z gumy, a codzienne obowiązki nie pozwalają na podróżniczą beztroskę? Zakładam, że dobrze byłoby spędzić w mieście na styku kontynentów tydzień. Dobra wiadomość jest taka, że Stambuł można poznać "w pigułce" nawet podczas 3-4-dniowego wypadu. Z własnego doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że jest to miasto, którym trudno się nasycić.

Symbol potęgi i wizytówka miasta - Hagia Sophia
Po krótkim locie (podróż z Polski, w zależności od miasta startowego, zajmuje 2-3 godziny) turyści z utęsknieniem wpatrują się w panoramę miasta, by dojrzeć jego najbardziej rozpoznawalny symbol. Nie jest łatwo, ponieważ liczba rzucających się w oczy obiektów jest naprawdę duża. Nie pozostaje nic innego, jak zerknąć na mapę i swój pierwszy przystanek wyznaczyć w miejscu, które nie bez powodu jest nazywane cudem architektury.

Hagia Sophia została wzniesiona prawie 1500 lat temu jako bazylika chrześcijańska. Warto jednak pamiętać, że współcześnie funkcjonuje jako meczet, więc kobiety podczas zwiedzania zobowiązane są do okrycia głowy. Co czeka nas po przestąpieniu jej progów? Można założyć, że jako architektoniczna mieszanka wpływów chrześcijańskich i islamskich od pierwszych kroków zaczyna snuć historię miasta.
Niech nie zdziwią nas rusztowania widoczne zarówno z zewnątrz, jak i w środku. Czy traci na tym swój urok? Może odrobinę, lecz trzeba pamiętać o kwestiach ważniejszych niż możliwość zrobienia ładnego zdjęcia. Budowla przez setki lat przechodziła liczne przebudowy, a prace konserwatorskie prowadzone są tutaj właściwie nieustannie. Tak ogromny budynek wymaga stałej kontroli, by przyszłe pokolenia mogły podziwiać ją w jak najlepszej kondycji.

Oko w oko z Meduzą, czyli Cysterna Bazyliki
W czasach Bizancjum budowano wiele miejskich zbiorników na wodę. Transportowano ją akweduktami zarówno na cesarski dwór, jak i do zwykłych mieszkańców. Część obiektów z czasem zapomniano, a część zamieniono w ogrody i miejsca do uprawy warzyw i owoców. Do dzisiaj jednak przetrwały miejsca, które nazwać można podziemnym skarbem Stambułu.

Hipodrom - serce najstarszej części Stambułu
Znajdujemy się niedaleko Hagii Sophii i Błękitnego Meczetu. Dawniej Hipodrom był świadkiem najważniejszych wydarzeń społecznych miasta. Zbudowany około 200 roku przede wszystkim pełnił funkcję ośrodka sportowego, stając się areną dla wyścigów rydwanów. Czy uda nam się wyobrazić sobie dobiegające z przeszłości głosy kibiców? Być może, choć trzeba będzie najpierw przefiltrować rozmowy turystów zwiedzających ten zakątek Stambułu oraz mieszkańców, przecinających ulice w celu załatwienia własnych spraw.
Wzrok przykuwa obelisk przywieziony z Egiptu pod koniec IV wieku z doskonale widocznymi hieroglifami. Zupełnie jakby dotarł do miasta kilka dni temu. Kolejnym zabytkiem, którego nie można minąć obojętnie jest Kolumna Wężowa w kształcie, jak sugeruje nazwa, trzech splecionych węży. Liczy około 2500 lat, a miejscem jej pochodzenia jest słynna Świątynia Apollina w Delfach.

Jeden z najlepszych widoków na miasto
Stambuł położony nad Cieśniną Bosfor, łączącą Morze Czarne z Morzem Marmara, doskonale podziwia się z poziomu wybrzeża i krętych uliczek. Do planu zwiedzania warto dorzucić liczącą prawie 700 lat Wieżę Galata. To nie tylko świetny punkt obserwacyjny, ale też budowla, która ułatwia nawigowanie na wypadek, gdybyśmy odrobinę pogubili się w plątaninie miejskich uliczek.

Stambuł zakupami stoi? "Są panie słodkie jak baklawa"
To tylko jedno z wielu haseł, którym sprzedawcy na Wielkim Bazarze chcieli zwrócić na siebie uwagę. Trzeba przyznać, że kreatywność jest tu wskazana, ponieważ jedno z najstarszych i największych zadaszonych targowisk świata jest miejscem, w którym konkurencja nie śpi. Prowadzi do niego 20 wejść. Co dalej?
Wielki Bazar porównać można do miasteczka handlowego z krwi i kości. Około 60 ulic i ponad 4 tysiące sklepów, w których znajdziemy chyba wszystko. Od typowych pamiątek, przez biżuterię, aż po skórzane wyroby. Nawet jeśli nie planujemy robienia zakupów z obowiązkowymi próbami targowania ceny, ten handlowy ogrom po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Podobnie zresztą jak historyczny Bazar Przypraw, który jest jednak zdecydowanie mniejszy i nieco bardziej spokojny.

Niezliczone smaki Stambułu
Poczułam się całkiem swojsko, gdy w największym mieście Turcji zobaczyłam skromne wózeczki z przysmakiem wyglądającym zupełnie jak krakowski obwarzanek. Simit to lokalna przekąska obsypana sezamem, którą w biegu łapią i mieszkańcy, i turyści. Z kolei mocniejszy powiew egzotyki poczułam, trafiając na niewielkie budki serwujące pieczone kasztany. Ze Stambułu trudno wyjechać z pustym brzuchem.
Tym bardziej że tutejsza gastronomia odpowiada na najróżniejsze potrzeby. Nie brakuje tu restauracji z widokiem na Bosfor, wyglądających niezwykle szykownie i serwujących np. świeże owoce morza. Jednocześnie nie należy ignorować istnienia ciasnych lokali, w których kucharze potrafią wynieść kebab, w Polsce kojarzony raczej jako mizernej jakości fast food, do dania, którego smak wspomina się jeszcze długo po powrocie.
***
Kolejny tekst w cyklu "Podróże osobiste" już za dwa tygodnie, w czwartek 2 kwietnia.
***
O autorce:

Joanna Leśniak - Absolwentka socjologii o specjalizacji multimedia i komunikacja społeczna. Z Interią związana od 2021 roku. W zawodowej historii przez długi czas zgłębiała dynamicznie trendy związane ze stylem życia. Miłośniczka podróży, quizów i ciekawostek z najróżniejszych dziedzin, która rzadko kiedy wypuszcza z rąk aparat fotograficzny.
Zainspiruj się i zaplanuj swoją kolejną podróż. Nawet krótka wycieczka może zmienić perspektywę i dodać energii. Sprawdź, które miejsca w tym sezonie warto odwiedzić na styl.interia.pl/podróże









