W skrócie
- Kobieta zamieszkała w Albanii, gdzie organizuje wyjazdy dla turystów i twierdzi, że to jeden z najbezpieczniejszych krajów, w jakich była.
- Codzienne życie w Albanii opisuje jako spokojne i wolne od ciągłej presji, podkreślając gościnność miejscowych i pozytywne przyjęcie polskich turystów.
- Największym zaskoczeniem była dla niej otwartość Albańczyków, sezonowość pracy oraz różnice w podejściu do życia w porównaniu do Polski.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Karolina Wachowicz, Interia: Jak trafiłaś do Albanii i w którym momencie zwykły wyjazd zamienił się w przeprowadzkę?
Paula Xibraku: To może dziwnie zabrzmieć, ale od zawsze czułam, że do Albanii pojadę, kiedy będę miała już swoją rodzinę. Nie przypuszczałam jednak, że to właśnie tutaj ją założę. Mojego męża, Albańczyka, poznałam w Grecji, na Krecie, kiedy pojechałam tam do pracy jako animatorka dziecięca. Mój mąż również pracował w tym samym hotelu. Można powiedzieć, że byliśmy sobie pisani.
Od pierwszego dnia znajomości oboje czuliśmy, że dotarliśmy do naszej finalnej destynacji uczuciowej. Spędziliśmy razem wspaniałe lato, które zakończyło się oświadczynami na Santorini podczas występu "Mamma Mia" w teatrze. Mój mąż właśnie wtedy, po tłuczeniu talerzy "na szczęście młodej pary", zapytał, czy zostanę jego żoną. Z emocji nie pamiętam, co odpowiedziałam, ale był to najpiękniejszy dzień mojego życia.
Kiedy nadeszła jesień, musieliśmy podjąć decyzję, co dalej - zostajemy w Grecji, przeprowadzamy się do Polski czy do Albanii. Wybór był trudny i braliśmy pod uwagę wiele czynników, ale finalnie padło na Durrës, nadmorskie miasto w Albanii. Poczułam, że chcę tu mieszkać, kiedy kupiłam magnes na lodówkę z kotwicą i pomyślałam, że chciałabym zakotwiczyć tutaj na stałe. Zresztą zawsze marzyłam o mieszkaniu nad morzem, a teraz mam zaledwie pięć minut z domu do plaży.
Ile lat mieszkasz już w Albanii i czy był moment, kiedy pomyślałaś: "To jest mój dom"?
- W Albanii mieszkam od dwóch lat, z przerwami. Pierwsze dwa miesiące były ciągłym porównywaniem życia w Polsce do życia tutaj. Kiedy rozgościłam się w mieszkaniu na stałe, udekorowałam je i zaczęłam w nim gotować, poczułam bezpieczeństwo i wolność.
Zaczęłam pewnie chodzić po ulicach, rozmawiać z lokalsami, sama odwiedzać piekarnię, sklep czy kawiarnię, delektować się kawą na plaży i plotkami z sąsiadkami. Zaczęłam czuć, że nie chcę już wracać do Polski, że wszystko, czego potrzebuję, mam tutaj. Kochający dom i rodzinę, wspierającego męża oraz pracę, którą uwielbiam. Nie muszę już gonić i ciągle wspinać się po szczeblach kariery. Mogę zaczerpnąć świeżego powietrza, znajdować czas na spotkania ze znajomymi i po prostu żyć.

Co najbardziej zaskoczyło cię po przeprowadzce? Co okazało się zupełnie inne, niż wyobrażałaś sobie przed wyjazdem?
- Zaskoczyła mnie otwartość i akceptacja Albańczyków. Przyjęli mnie taką, jaka jestem. Oni lubią prawdę. Oddadzą całe serce, jeśli zobaczą, że jesteś dobrą osobą.
Na początku trudno było mi się przekonać do ich ciągłych uśmiechów, komplementów, przytulania i radości na mój widok. Moja polska mentalność podpowiadała mi, że to nieszczerość i udawanie, ale z czasem przekonałam się, że oni po prostu tacy są.
Zaskoczyła mnie także liczba polskich turystów. W większości hoteli to właśnie Polacy stanowią najliczniejszą grupę, a polską mowę można usłyszeć niemal na każdym kroku. Jest tu również bardzo dużo par polsko-albańskich, więc łatwo znaleźć wspaniałych przyjaciół, którzy mierzą się z podobnymi wyzwaniami codziennego życia.
W Polsce Albania przez lata miała opinię kraju niebezpiecznego i biednego. Jakie stereotypy najczęściej słyszysz od turystów i które najbardziej mijają się z rzeczywistością?
- Albania to jeden z najbezpieczniejszych krajów, w jakich byłam. Wracając sama o północy, nie odczuwa się tutaj lęku. Ludzie, nawet ci najbiedniejsi, oddadzą drugiemu kawałek chleba.
Albańczycy kochają dzieci i są bardzo rodzinni. Kiedy zapyta się mniej zamożne rodziny, czego potrzeba im do szczęścia, zazwyczaj odpowiadają, że tylko zdrowia. Mają rodzinę, więc mają wszystko.
Albania bardzo mocno się rozwinęła i nadal się rozwija. Do późnych godzin nocnych trwają tutaj budowy. Można powiedzieć, że cała Albania jest w budowie. A stereotyp o Albańczykach jako gangsterach? Uwierzcie mi na słowo - nikt tutaj nie słyszał również o "Królu Albanii" Popku.
Jaka jest największa wada życia w Albanii, o której nie mówi się na Instagramie?
- Sezonowość pracy. Większość Albańczyków pracuje głównie w wakacje, często bez dnia wolnego, za najniższą krajową wynoszącą około 400 euro miesięcznie. Pracują od świtu do nocy, żeby zarobić tyle, by móc odłożyć coś na zimę i mieć za co żyć do kolejnego sezonu.
Jak Albańczycy reagują na Polaków?
- Albańczycy bardzo lubią Polaków. Mamy wiele wspólnego. Jesteśmy rodzinni, lubimy celebrować chwile, spotykać się i świętować różne okazje.
Kiedy Albańczyk cię polubi, istnieje duża szansa, że zaprosi cię na "kawę" do swojego domu. Tyle że nie będzie to tylko kawa, ale także obfity poczęstunek złożony z domowych dań i rakiji.
Czy zdarzają się sytuacje, które szczególnie cię bawią albo zaskakują?
- Zaskoczyło mnie wieszanie pluszowych misiów przy drzwiach, bramach i lokalach. Jak się okazało, mają one skupiać na sobie złe spojrzenia. Podobnie działa ząbek czosnku noszony w torebce. Nie wiem, czy działa na wampiry, ale na te energetyczne na pewno.

Czy po latach w Albanii jest coś w polskiej mentalności, co zaczęło cię irytować, kiedy przyjeżdżasz do kraju?
- Niestety jest tego sporo. Począwszy od podejścia do ludzi. W Polsce, kiedy uśmiecham się do obcych, często patrzą na mnie dziwnie. Kiedy jem obiad po 21.00, co w Albanii jest normalną porą, wiele osób uznaje to za coś nietypowego.
Mam też wrażenie, że jest mało życzliwości wobec sukcesów innych ludzi. Zawsze kiedy przyjeżdżam do Polski, czuję ciągły stres i napięcie. Mam wrażenie, że cały czas trzeba coś robić. Relaks w Polsce bywa traktowany jak marnowanie czasu, a w Albanii jest elementem zdrowego życia.
Zajmujesz się oprowadzaniem i organizacją wyjazdów. Jakie miejsca najczęściej wywołują efekt "wow" u osób, które przylatują tu po raz pierwszy?
- Zajmuję się również pilotowaniem i przewodnictwem wycieczek oraz organizacją transferów lotniskowych. Umawiam także na zabiegi kosmetyczne i pracuję jako animatorka dziecięca na plaży.
Jest tego sporo, ale wszystko robię na 100 procent. Pozytywny feedback zawsze daje mi energię do działania, nawet wtedy, gdy zaczyna jej brakować.
W Albanii jest wiele miejsc wywołujących efekt "wow". Na pewno należy do nich Jezioro Koman, nazywane "albańską Tajlandią", Berat - miasto wpisane na listę UNESCO, Kruja, dawna stolica Albanii, Jezioro Bovilla oraz muzeum Bunk'Art 1, które znajduje się w bunkrze i naprawdę wywołuje ciarki.
Jaki jest największy mit dotyczący Albanii, który twoi goście weryfikują już pierwszego dnia po przylocie?
- Największym mitem jest przekonanie, że Albania ma niewiele do zaoferowania poza tanim wypoczynkiem all inclusive. Zazwyczaj po jednej wycieczce większość osób zachwyca się widokami i ma ochotę odkrywać kolejne miejsca.
Albania ma naprawdę wiele do zaoferowania. Wszystko zależy od tego, czy ktoś chce ją poznać.
Czy Albania zmienia się przez rosnącą popularność wśród turystów?
- Z każdym rokiem Albania stara się rozwijać, upiększać i przykładać większą wagę do czystości, tak aby turyści chcieli wracać i planować kolejne wakacje właśnie tutaj.
Mieszkańcy się z tego cieszą czy zaczynają mieć tego dość?
- Większość Albańczyków zarabia głównie w sezonie letnim, dlatego turyści odwiedzający ich restauracje, sklepy, kawiarnie czy hotele są bardzo mile widziani.
Gdybyś miała powiedzieć jedną rzecz osobom marzącym o przeprowadzce do Albanii, której nie dowiedzą się z internetowych przewodników, co by to było?
- Jeśli chcesz uciec od systemu, presji, pogoni za pieniędzmi i narzuconego wzorca życia, przyjedź tutaj. Pójdź do piekarni, kup świeżo upieczony chleb za 100 leków albańskich (około 1 euro), bez chemii, podany przez panią, która uśmiecha się do ciebie szczerze.
Kup świeże owoce i warzywa, które można jeść ze skórką, usiądź na plaży i zwolnij myślenie. Nikt cię tutaj nie goni, nikt niczego od ciebie nie wymaga. Po prostu żyj tak, jak chcesz.













