Przez lata nie było go na mapach. Miasto-widmo opustoszało z dnia na dzień
Z przyjemnością czyta się i słucha na temat miejsc, które przez lata były zapomniane, z czasem jednak doczekały się rewitalizacji i współcześnie radzą sobie lepiej niż kiedykolwiek. Taki los nie jest jednak pisany wszystkim. Kłomino, dawniej prężnie działający ośrodek wojskowy, dziś określane jest mianem miasta-widma. Choć przyszłość tego miejsca nie rysuje się w różowych barwach, pozostaje jednym z najbardziej intrygujących punktów na mapie Polski.

Tekst jest częścią akcji "Polska Niezwykła" - cyklu, realizowanego przez redakcję Lifestyle portalu Interia, w ramach którego przybliżamy najróżniejsze miejsca, zjawiska i fenomeny naszego kraju.
Kłomino to miejsce, które działa na wyobraźnię, jeszcze zanim się tam dotrze. Zwraca uwagę miłośników urbexu, pasjonatów historii i podróżników, którzy w swoich wyprawach szukają czegoś innego niż odrestaurowane zabytki i wypielęgnowane alejki parkowe. Choć formalnie jest wsią, burzliwa przeszłość sprawia, że trudno myśleć o tym miejscu jako o przeciętnej, sennej osadzie. Kłomino zamienia się raczej w opowieść o ambicjach i tajemnicach militarnych, której snucie porzucono niemalże z dnia na dzień. Dziś resztki tej historii znaleźć można w pustych ruinach bloków i zarośniętych placach.
Spis treści:
- Gdzie leży Kłomino? Przez długi czas nie widniało na mapach
- Początki tajemniczej bazy
- Kłomino w granicach Polski, ale nadal niedostępne
- Ogrodzenie upadło. Wraz z nim całe miasto
- Kłomino, które przestało istnieć
Gdzie leży Kłomino? Przez długi czas nie widniało na mapach
Kłomino położone jest w północno-zachodniej Polsce, w województwie zachodniopomorskim, na terenie gminy Borne Sulinowo. Otoczone lasami, z dala od głównych tras komunikacyjnych - takie warunki od początku sprzyjały izolacji miejscowości.
Lokalizacja na uboczu, daleko od "cywilizacji" sprawiła, że miejsce idealnie spełniało potrzeby wojskowych planów. Przez dekady Kłomino nie istniało na oficjalnych mapach, a dostęp do niego był ściśle kontrolowany.
Początki tajemniczej bazy
W powstaniu Kłomina nie było zbyt wiele miejsca na spontaniczność. Nie był to gród uformowany przed wiekami z mieszkańcami zajmującymi domy po przodkach i stopniowo rozwijającymi osadę. Historia Kłomina zaczyna się w latach 30. XX wieku, kiedy tereny te znajdowały się w granicach Niemiec. Powstała tu wówczas baza wojskowa o nazwie Westfalenhof, zbudowana na potrzeby Wermachtu.

Było to nowoczesne, jak na tamte czasy, zaplecze koszarowe z rozbudowaną i dobrze zorganizowaną infrastrukturą. Na terenie specyficznego kompleksu znajdowały się murowane budynki mieszkalne, obiekty szkoleniowe, magazyny i schrony. Miejsce miało charakter samowystarczalny i od początku funkcjonowało jako wojskowa enklawa, do której dostęp miały wyłącznie upoważnione osoby. Trudno mówić o ówczesnym Kłominie jak o typowym miasteczku. Bardziej na miejscu jest kategoryzowanie go jako precyzyjną przestrzeń podporządkowaną celom militarnym. Podczas II wojny światowej, w latach 1940-1945 teren służył lokowaniu jeńców.
Kłomino w granicach Polski, ale nadal niedostępne
Wojenne działania i późniejsze traktaty sprawiły, że granice kraju przesunęły się na zachód. W ten sposób po zakończeniu II wojny światowej Kłomino oficjalnie znalazło się na terytorium polskim. Nie oznaczało to jednak z automatu, że stało się powszechnie dostępne dla cywilów.
Teren szybko przejęła Armia Radziecka, a osada, nazywana wtedy Gródkiem, stała się jednym z największych i najważniejszych garnizonów Północnej Grupy Wojsk. Przez kolejne dziesięciolecia funkcjonowała jako zamknięte, radzieckie miasto, zamieszkane przez żołnierzy, oficerów oraz ich rodziny. Szacuje się, że w szczytowym momencie mogłoby przebywać tu na stałe nawet pięć tysięcy osób, co czyniło je większym niż wiele miasteczek z okolicy.

Jak wyglądały sowieckie rządy na tym terenie? Miasteczko było samowystarczalne. Odgrodzone od świata wysokim płotem i drutem kolczastym swoim mieszkańcom oferowało najważniejsze usługi. Nie tylko lokale mieszkalne, ale też sklepy, szpital, a nawet kino. Tętniło tu życie. Z jednej strony rozebrano część poniemieckich zabudowań - trafić można na informacje, według których uzyskane w ten sposób cegły miały posłużyć do budowy Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Z drugiej - rozbudowana trwała. Stawiono kolejne bloki nazywane "leningradami".
Ogrodzenie upadło. Wraz z nim całe miasto
W Kłominie tworzono osobny świat, oderwany od polskiej rzeczywistości. Zamknięte terytorium, które rządziło się własnymi zasadami i podporządkowane było wojskowej dyscyplinie. Mieszkańcy okolicznych miejscowości wiedzieli o jego istnieniu, ale nic więcej. Tajemnica i niedostępność budowały zagadkową i dość mroczną aurę miejsca, która przetrwała do dziś.
Gwałtowna zmiana w historii nastąpiła na początku lat 90. XX wieku i związana była z rozpadem Związku Radzieckiego oraz wycofaniem wojsk radzieckich z Polski. W 1992 roku żołnierze opuścili Kłomino niemal z dnia na dzień. Z pewnością można to opisać jako moment przełomowy, choć właśnie wtedy rozpoczął się szybki upadek miasta.

Można byłoby się spodziewać, że lokalne władze uzyskają kontrolę nad rozbudowanym i dobrze funkcjonującym kompleksem. W rzeczywistości okazał się kukułczym jajem. Stan techniczny nie był powalający. Dodatkowo zabrakło jasnej koncepcji zagospodarowania, a koszty utrzymania i remontów były zbyt wysokie. Miejsce zaczęło być dewastowane i rozkradane, zamieniając się w ruinę i miasto-widno.
Kłomino, które przestało istnieć
W kolejnych latach pojawiały się różne pomysły na wykorzystanie przestrzeni. Myślano o osiedlu mieszkaniowym, pojawiały się perspektywy przedsięwzięć prywatnych. Jeden z inwestorów widział tu agroturystykę, ale tego typu wizje nigdy nie zostały wcielone w życie. Kłomino, określane dziś jako osada leśna, zaczęła przyciągać miłośników urbexu, czyli nietypowego zwiedzania, którego celem jest eksplorowanie nieoczywistych, opuszczonych miejsc.

Zwolennicy tej formy aktywności musieli jednak liczyć się z tym, że niszczejące budynki stają się coraz niebezpieczniejsze. Co więcej, w niektórych brakowało np. całych klatek schodowych, więc buszowanie po zakamarkach robiło się mocno ograniczone. Dziś nadal docierają tam najbardziej dociekliwi podróżnicy, którzy stwierdzają jednak, że dawny krajobraz Kłomina zostaje równany z ziemią i coraz trudniej jest wsłuchać się tutaj w echa przeszłości.
***
O akcji "Polska Niezwykła"
Czy tylko w wakacje można odkrywać kraj? W żadnym wypadku! Zapraszamy was do "Polski Niezwykłej", krajoznawczego cyklu redakcji Lifestyle portalu Interia. W publikowanych co dwa tygodnie artykułach pokażemy Wam zakątki i atrakcje, o których słyszeli nieliczni, przedstawimy postacie pasjonatów i ludzi o niezwykłych umiejętnościach, skosztujemy specjałów z regionalnych kuchni i sprawdzimy, jak małe, lokalne inicjatywy, potrafią wywoływać wielkie zmiany. Zobacz, jak niezwykła może być Polska.
Podróż zaczyna się od pomysłu, a my mamy ich mnóstwo. Zobacz, jakie destynacje są teraz na topie i zainspiruj się do własnej przygody. Więcej na styl.interia.pl/podróże










