Spis treści:
- Spacer po starówce. Odkrywamy warstwy historii
- Bogate miasto portowe. Fiume to łakomy kąsek
- Sušak. Po słowiańskiej stronie
- Schodami Petara Kružića do Zamku Trsat
- Zamek Trsat
- Plażowanie w Rijece
- Obrazki z czasów dyktatury
Rijeka położona nad Zatoką Kvarner, ok. 70 km od półwyspu, jest Bramą Istrii w tym sensie, że znajduje się na trasie osób zmierzających tam samochodem z Polski. Posiada też port lotniczy i dobrą komunikację autobusową z miejscowościami wypoczynkowymi. Właśnie taką opcję wybrałam: podróż samolotem i kilka dni w Rijece przed wyruszeniem w dalszą drogę autobusem.
Rijeka zaciekawiła mnie jeszcze z jednego powodu. To miasto stało się scenerią pewnego zupełnie szalonego epizodu historycznego, który do niedawna był niemal całkowicie zapomniany, ale ostatnio znowu jest o nim głośno. Wszystko za sprawą genialnego filmu "Fiume o morte!" Igora Bezinovicia, który przypomina, jak to w 1919 Gabriele D'Annunzio, włoski poeta, faszysta, dandys i playboy, jednym słowem awanturnik, zajął miasto, zaprowadził w nim dyktaturę i okupował przez kilkanaście miesięcy.
Geniusz Bezinovicia polega na tym, że bohaterem filmu jest nie tylko barwna postać dyktatora, ale też samo miasto Rijeka, wówczas noszące nazwę Fiume, oraz jego współcześni mieszkańcy. Niektórzy z nich wciąż mówią językiem fiumańskim (włoski dialekt). Niektórzy nie mają pojęcia o przeszłości miasta, etniczni Chorwaci i Włosi, starsi i młodsi - wcielają się postaci historii odtworzonej na podstawie między innymi 10 tys. zdjęć zrobionych przez służbę prasową D'Annunzia w krótkim okresie dyktatury, ale też opowiadają o sobie, o mieście, o przemianach jakie zaszły w nim w ciągu tych stu lat.
Film aż skrzy się od kreatywnych niestandardowych rozwiązań, niewymuszonego humoru i pewnego rodzaju ciepła, które sprawia, że chce się Rijekę poznawać. I tę dzisiejszą z wieżowcami i centrami handlowymi i tę dawniejszą z tramwajami i pociągami przybywającymi z Wiednia, z tawernami w których D'Annunzio dysputował z Marinettim, twórcą futuryzmu, a żądni przygód włoscy młodzieńcy, którzy tysiącami ściągali tu pod jego rozkazy, oddawali się szalonym hulankom. I w końcu z portem i stocznią, które są jak szkielet miasta, utrzymujący jego rangę jako ważnego ośrodka przemysłu i handlu.
Spacer po starówce. Odkrywamy warstwy historii
Szybko zauważymy, że w przeciwieństwie do wielu innych nadmorskich miast Chorwacji, trudno tu wypatrzyć fikuśne weneckie okna i balkoniki. To nie przypadek, Wenecjanie byli tu przez chwilę, ale przez stulecia miasto znajdowało się pod panowaniem Habsburgów. Spójrzcie tylko na jeden z najbardziej ikonicznych budynków starego miasta - Wieżę Miejską (zegarową) - wieńczy ją rzeźba dwugłowego orła Habsburgów. Poniekąd symbolu Rijeki, gdyż trafił on do miejskiego herbu w roku 1659 z rąk cesarza Leopolda. Jedną z głów odcięli niegdyś żołnierze D'Annunzio, by przerobić orła Habsburgów na orła rzymskiego. Obecnie oglądamy replikę z 2017 roku.

Spacerując Korzo, głównym deptakiem miasta pełnym kawiarni, restauracji i sklepów, rzućcie okiem na fasady XIX-wiecznych kamienic niosących ducha Austro-Węgier. Ale to oczywiście tylko jedna z warstw tej cebuli. Wspomniana Wieża Zegarowa była kiedyś bramą miejską, częścią sytemu murów obronnych, dajmy zatem w nią nura, by z przestronnego szerokiego Korzo znaleźć się w średniowiecznym układzie ulic.

Wypadamy prosto na Plac Ivana Koblera, rynek średniowiecznej Rijeki, dziś miejsce spotkań pełne kawiarnianych ogródków ozdobione fontanną w kształcie starej prasy papierniczej. Buszując w wąskich przejściach i labiryncie uliczek, zwróćmy uwagę na jeden z najbardziej spektakularnych zabytków średniowiecznej Rijeki, Krzywą Wieżę z XIV wieku. Nie tak krzywa jak ta w Pizzie, odchylenie o ok. 40 cm zawdzięcza strukturom, które znajdują się pod nią, a mianowicie rzymskim termom. I tak oto docieramy do kolejnej warstwy. Jej pozostałości widoczne są również na powierzchni: tuż za placem Ivana Koblera, czeka na nas Stara Brama Rzymska, niegdyś mylnie brana za łuk tryumfalny, w rzeczywistości prowadziła do wojskowego obozu Tarsatica. Dziś to park archeologiczny Principia.

W obrębie starówki warto też zwrócić uwagę na dwa nowsze obiekty: XVII-wieczną barokową Katedrę św. Wita na planie okręgu. I tuż obok niej rijecki Tunel (ok. 330 m długości), który został wykuty przez włoską armię na początku II wojny światowej jako schron przeciwlotniczy. W środku zachowały się wojskowe napisy i klimat schronu.
Bogate miasto portowe. Fiume to łakomy kąsek
Zwieńczeniem deptaku Korzo jest elegancki plac, Jadranski trg. Przy nim "szafa", pierwszy rijecki wieżowiec. Ten 14 piętrowy kloc zbudowany w latach 30. uchodził za symbol nowoczesności i perłę modernizmu. Nieopodal w zaułku ulicy Dolac stoi Teatro Fenice, dziś zrujnowany budynek, który niegdyś był super nowoczesnym centrum rozrywki z kinem teatrem, operą oraz jednym z najciekawszych przykładów architektury secesyjnej z zastosowaniem innowacyjnej na owe czasy żelbetowej konstrukcji. To tu przed tłumem mieszkańców D'Annunzio odczytywał konstytucję (Kartę Carnaro) swego dziwacznego państwa, którego nie chciał zaakceptować nikt, nawet Włochy.

Dziś trudno sobie wyobrazić, że ten Feniks, który jakoś nie może się podnieść z popiołów, ponad sto lat temu był jednym z najbardziej futurystycznych obiektów w regionie i reprezentował bogactwo tego portowego miasta. O wiele łatwiej uzmysłowić sobie ten splendor podczas spaceru Rivą, nadbrzeżną promenadą z jej reprezentacyjnymi budynkami: Pałac Adria, Pałac Modello, Teatr Narodowy, a w końcu mierzące 1,7 km Molo Longo, które powstało pod koniec XIX w.
Sušak. Po słowiańskiej stronie
Kiedy dziś obserwujemy cefale kłębiące się w Martwym Kanale, możemy nawet nie przypuszczać, że tuż obok, na rzece Rječina przebiegała kiedyś granica państwowa. Po stronie zachodniej Fiume (starówka, Riva, Pałac Gubernatora). Po wschodniej słowiański Sušak, w którym nie mówiło się po fiumańsku, a po chorwacku. Najatrakcyjniejszym zabytkiem po tej stronie miasta jest Zamek Trsat, który jest też doskonałym punktem widokowym na rozległą panoramę miasta. Warto się tam wybrać, jednak nie zapominajmy o butelce wody zwłaszcza w upalny dzień, bo trasa jest dość specyficzna.

Schodami Petara Kružića do Zamku Trsat
Ponad 500 stopni (podobno na skutek diabelskich sztuczek nie da się ich dokładnie policzyć, ale mówi się o 561) mają zbudowane w XVI wieku Schody Petara Kružića. To trasa duchowa, schody pielgrzymkowe z licznymi kaplicami prowadzące do sanktuarium Matki Bożej Trsackiej. Według legendy 700 lat temu znajdował się tu domek Matki Boskiej przeniesiony w cudowny sposób z Nazaretu. Domek nie zagrzał miejsca i po trzech latach aniołowie przenieśli go do Loreto, gdzie znajduje się do dziś. W Trsacie zaś przedmiotem kultu jest pochodząca z XIV wieku bizantyńska ikona Matki Boskiej z dzieciątkiem.

Zamek Trsat
Obecnie schody trsackie pokonywane są nie tylko przez pielgrzymów, ale także przez turystów zmierzających do zamku. Strategiczne położenie na wzgórzu górującym nad wąwozem rzeki Rječiny sprawiło, że umocnienia obronne były tam od czasów rzymskich. Zamek zbudowano w XIII wieku i miał on znaczenie w obronie zarówno przed Wenecjanami jak i Turkami.

Dzisiejszy kształt jest w znacznym stopniu efektem XIX wiecznej przebudowy, której dokonał ówczesny właściciel Irlandczyk Laval Nugent. "Dorycka świątynia" pilnowana przez dwa bazyliszki na zamkowym dziedzińcu to mauzoleum jakie Nugent wystawił tu dla swojej rodziny. Obecnie pełni ono funkcję przestrzeni wystawienniczej. Na zamkowym dziedzińcu znajduje się również kawiarnia. Odbywają się tu koncerty i inne wydarzenia kulturalne. (wstęp 3 euro).

Z zamku nie schodzę już schodami Petara Kružića, ale wybieram spacer przez rozległy Park Bohaterów, by zejść we wschodniej części miasta, gdzie znajdują się moje ulubione plaże.
Plażowanie w Rijece
Plaże miejskie w portowej Rijece są nieco oddalone od centrum. Po zachodniej stronie miasta znajduje się rozległa plaża Ploče uchodząca za najatrakcyjniejszą w mieście. Rozległa, z dobrą infrastrukturą, odznaczona Błękitną Flagą i nagrodą za najlepiej urządzoną plażę miejską w Chorwacji. Nieopodal plaża Kostanj bardzo dobrze dostosowana dla potrzeb osób z niepełnosprawnościami.
Po wschodniej stronie plaże takie jak: Sablićevo, Glavanovo i moja ulubiona Pecine mają nieco inną atmosferę. Znacznie mniejsze, ukryte w naturalnych zatoczkach u stóp stromego klifu są bardziej kameralne, ze skromniejszą infrastrukturą, ale możemy liczyć na klimatyczne bary plażowe.

Pomiędzy historycznym centrum a plażami bez problemu możemy poruszać się autobusami miejskimi, bilety w aplikacji kosztują 1,30 euro.
Jeśli plażowanie jest głównym celem pobytu, watro rozważyć zakwaterowanie w Kostrenie. Ta mała miejscowość położona na wschód od Rijeki (oddzielają ją zabudowania stoczni) obfituje w urocze plaże, małe zatoczki, skaliste zejścia, betonowe tarasy. Wszystko połączone 3 km nadmorską ścieżką, wzdłuż której znajdziemy też wiele restauracji i barów. Kosterna jest skomunikowana z Rijeką autobusem miejskim i znajduje się w strefie 2 (bilet w aplikacji 2,10 euro).

Obrazki z czasów dyktatury
Podmiejskie plaże i za czasów dyktatury D'Annunzio były sceną dziwacznych zdarzeń.
Guido Keller, jeden z najbardziej ekscentrycznych osobników z otoczenia dyktatora, pirat, poeta, lotnik (nogi skradzionej świni przebiły podczas pewnego lotu dno kadłuba, ale jeszcze słynniejszy był jego lot nad Rzymem, podczas którego zrzucił nocnik na gmach parlamentu, nie trafił), dandys i dowódca akcji specjalnych założył w czasie okupacji dość osobliwą organizację. "Yoga, związek wolnych duchów dążących do doskonałości" łączył idee radykalnie nacjonalistyczne, filozofię wschodu, futuryzm, bunt przeciwko mieszczańskiej normalności, naturyzm i co tam jeszcze wydało mu się odpowiednio dziwaczne i szokujące. Plaże Rijeki nie raz były scenerią ekscentrycznych praktyk odprawianych przez nagich członków grupy w ramach opracowanych przez nich rytuałów odzwierciedlających ową ideologiczną zupę. Wpisywali się świetnie w klimat rządów D'Annunzia, którego polityczny teatr lubił łączyć brutalność i sztukę (taniec i muzykę włączył do treningu wojskowego).
Dziś groteskowość całego przedsięwzięcia, jego ekstrawagancko-awanturniczy charakter wywołują wręcz rozbawienie, ale mieszkańcom okupowanego miasta nie było do śmiechu. Do Fiume z Włoch ściągały tysiące żądnych przygody młodzieńców, za to przestały działać wszelkie zakłady, nie było pracy, a cała żywność i zaopatrzenie pochodziły z kontrabandy i chętnie były przejmowane przez wojsko, które jakoś musiało się również wyżywić.
Zgromadzenia publiczne i prywatne, podobnie jak wszelka działalność opozycyjna, były zakazane, a podczas jednej z akcji odwetowych na Chorwatach zdemolowano nawet konsulat szwedzki, co dobrze obrazuje poziom chaosu.
D'Annunzio chciał się w pewnym momencie uprawomocnić, organizując referendum, ale kiedy okazało się, że głosowanie nie idzie po jego myśli, jego oddziały po prostu zdemolowały punkty wyborcze.
Dlatego kiedy dzisiaj we włoskim Trieście położonym zaledwie 75 km od Rijeki odsłania się pomnik Gabriele D'Annunzio, znający historię Chorwaci unoszą z niedowierzaniem brwi.
Odkryj ukryte zakątki, które zachwycą każdego podróżnika. Z dala od tłumów i utartych szlaków czekają miejsca pełne magii i lokalnego kolorytu. Przekonaj się, gdzie warto pojechać jeszcze w tym roku. Więcej w kategorii PODRÓŻE











