Spis treści:
- Miliony turystów rocznie. Mieszkańcy Sieny mają dość
- Stali się "turystycznym zoo", żądają usunięcia z listy UNESCO
- Nie tylko Słowacy mają dość. W ich ślady idą następni
- 3 obiekty zniknęły z listy UNESCO
- Turystyczny boom w Krakowie. Mieszkanka: "Hotel stał się świętą instytucją"
- Stare Miasto się wyludnia
- Mieszkanka Krakowa: "Lunapark w historycznych dekoracjach"
Miliony turystów rocznie. Mieszkańcy Sieny mają dość
Siena, jedno z trzech najsłynniejszych miast Toskanii. Historyczne centrum trafiło na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1995 roku. Rocznie miasto odwiedza od 5 nawet do kilkunastu milionów turystów (wliczając w to jednodniowe wycieczki). To o wiele więcej niż liczba mieszkańców, których Siena liczy - według szacunków - ok. 53 tys. Napływ odwiedzających sprawił, że władze zaczęły wdrażać działania mające ograniczyć masową turystykę.

Dwa lata temu burmistrz Nicoletta Fabio wskazywała, że priorytetem jest pogodzenie potrzeb mieszkańców i turystów. Zaznaczała, że w Sienie problem dotyczy historycznego centrum, wpisanego na listę UNESCO. "Najsłynniejsze zabytki znajdują się na bardzo ograniczonym terenie, to nie jest duży obszar" - mówiła. Zaznaczała, że turyści są mile widziani, ale niekiedy tłum "wywołuje wrażenie całkowitego przepełnienia w okolicach Piazza del Campo i na sąsiednich uliczkach". Włoski dziennik "Il Sole 24 Ore" umieścił prowincję Siena w grupie regionów o najwyższym wskaźniku ryzyka nadmiernej turystyki.
Zdarza się, że niektórym mieszkańcom puszczają nerwy. Oto jedna ze scen jaka rozegrała się pod koniec kwietnia przed wejściem do centrum Sieny. Ożywioną dyskusję było słychać z daleka. Nie była to jednak włoska kłótnia na potrzeby filmu. Mężczyzna stał u podnóża wysokiego muru i składał dłonie w błagalnym geście. Z dyskusji wynikało, że jest kierowcą, który ma odebrać z hotelu grupę turystów. Zaparkował samochód w niedozwolonym miejscu, niedaleko miejsca zamieszkania kobiety.
- Mam dość! Irytuje mnie masowa turystyka! Unikamy centrum jak tylko możemy! Ten teren jest prywatny! - kłóciła się z mężczyzną odbierającym turystów z hotelu mieszkanka Sieny. - Wystarczy, że w centrum są turyści!

Miasto wprowadziło element zrównoważonego zarządzania ruchem, promocję ekologicznego transportu (wypożyczanie rowerów elektrycznych) czy pobór lokalnego podatku turystycznego (imposta di soggiorno) przeznaczonego na utrzymanie zabytków i infrastruktury w wysokości od 1,50 do 3,00 euro (1 noc od osoby). Overtourism daje się we znaki również miastom takim jak Rzym czy Florencja. Wenecja wprowadziła opłaty dla jednodniowych turystów. Władze rozważają już radykalne jej podniesienie - wejście do miasta w najbardziej obleganych terminach wynosiłoby nawet 50 euro.
Mieszkańcy powyższych miast co prawda nie żądają usunięcia z listy UNESCO, ale coraz głośniej sprzeciwiają się masowej turystyce. Pod adresem UNESCO padały już zarzuty, że pozostaje bierne na taki obrót sprawy.
Stali się "turystycznym zoo", żądają usunięcia z listy UNESCO
O krok dalej poszli mieszkańcy niewielkiej miejscowości na Słowacji. Niewielka grupka wzięła sprawy w swoje ręce i domaga się radykalnych kroków. Mieszkańcy miejscowości Vlkolínec na słowackim Liptowie żądają cofnięcia wpisu na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Vlkolínec, wpisany na listę w 1993 roku, wygląda jak z innej epoki. Niewielka górska wieś w środkowej części Słowacji słynie z doskonale zachowanej tradycyjnej zabudowy. Drewniane, kolorowe domy, sielski klimat i urokliwe ogródki co roku przyciągają tam ponad 100 tys. turystów. Dla porównania: wieś liczy zaledwie 14 stałych mieszkańców. Jeden z nich w rozmowie z "Daily Mirror" ocenił:
UNESCO zamieniło nas w turystyczne zoo. Status ten stał się nie tylko ciężarem, ale wręcz koszmarem.
Słowacy zaznaczają, że odwiedzający każdego dnia przechadzają się po ich ogródkach i "przyciskają twarze do szyb w kuchniach, jakby byli zwierzętami w zoo".
Serwis startitup.sk początkiem lipca zwracał uwagę, że "status UNESCO ma na celu ochronę miejsc o wyjątkowej uniwersalnej wartości".
"W praktyce jednak niektóre z nich doświadczają czegoś zupełnie odwrotnego: zamiast ochrony spotykają się z presją ze strony turystyki, która zmienia życie lokalnych mieszkańców" - stwierdziła dziennikarka Alexandra Gábelová.
Nie tylko Słowacy mają dość. W ich ślady idą następni
Z podobnym postulatem wystąpił Maasai International Solidarity Alliance (Międzynarodowy Sojusz Solidarności z Masajami). Organizacja domaga się usunięcia Obszaru Chronionego Ngorongoro w północnej Tanzanii z Listy Światowego Dziedzictwa. W latach 2024-2025 odnotowano, że miejsce odwiedziło ponad 1 mln turystów. Ogromna popularność utworzonego wokół krateru rezerwatu doprowadziła do zatorów na wąskich drogach, niszczenia środowiska i zakłócenia naturalnego rytmu życia zwierząt. Zarząd rezerwatu postanowił przeciwdziałać skutkom masowej turystyki. Odwiedzający mogą przebywać na tym terenie maksymalnie do 6 godzin, zostały wprowadzone poranne i popołudniowe godziny wjazdów dla jeepów. W niektóre dni obowiązuje całkowity zakaz wjazdu.

Maasai International Solidarity Alliance zwraca uwagę, że obszar Ngorongoro to miejsce społeczności pasterskich, a wpis na listę UNESCO i polityka ochrony przyrody doprowadziły do wysiedlenia mieszkańców z tradycyjnych terenów wypasu. ONZ apelował, że rdzenne ludy dzięki swojej wiedzy i relacji z naturą mogą być sojusznikami w ochronie przyrody. Masajowie przekonywali, że to turystyka stanie się większym problemem.
"Mieszkanie na terenie wpisanym na listę światowego dziedzictwa mogłoby być powodem do dumy, jednak stało się źródłem problemów" - stwierdziła organizacja MISA w kwietniowym oświadczeniu. Wskazała na wzmożony ruch turystyczny oraz bardziej restrykcyjne przepisy, które ograniczyły wypas zwierząt, swobodę przemieszczania się i dostęp do niezbędnych zasobów.
3 obiekty zniknęły z listy UNESCO
W artykule opublikowanym przez bbc.com czytamy, że UNESCO jest przygotowana do reakcji na fizyczne zagrożenia dla obiektów, a nie społeczne skutki turystyki. Eksperci wskazują, że w przypadkach miejsc takich jak Vlkolínec czy Ngorongoro, usunięcie z listy nic by nie dało i nie rozwiązało problemów lokalnych mieszkańców. Ich zdaniem o wiele lepiej sprawdza się zmiana zarządzania w kwestii ruchu turystycznego i uwrażliwienie na potrzeby mieszkańców.
"Istotą przesłania UNESCO jest wspólne dziedzictwo - jego ochrona, celebrowanie oraz uznawanie go za osiągnięcie ludzkości" - mówi w rozmowie z bbc.com John H. Stubbs, badacz zajmujący się ochroną zabytków, wiceprezes organizacji World Monuments Fund.
Do usunięcia miejsc z listy UNESCO w historii doszło trzy razy. Powodem były fizyczne przekształcenia obiektów, a nie masowa turystyka. To Dolina Łaby w Dreźnie, Sanktuarium oryksa arabskiego w Omanie i nadmorskie miasto handlowe w Liverpoolu.
Turystyczny boom w Krakowie. Mieszkanka: "Hotel stał się świętą instytucją"
Przy okazji rozważań na temat masowej turystyki, warto zajrzeć też na własne podwórko. Kraków to najpopularniejsze turystyczne miasto w Polsce, regularnie pojawia się na czołowych miejscach rankingów "miejsc, które warto odwiedzić". Historyczne centrum było jednym z dwunastu pierwszych miejsc na świecie wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1978 roku. Wyróżniony obszar obejmuje Stare Miasto w obrębie Plant, Wzgórze Wawelskie, średniowieczną dzielnicę Kazimierz wraz ze Stradomiem.
Z roku na rok liczba odwiedzających rośnie. W 2025 roku stolicę Małopolski odwiedziło ponad 16 mln gości. Turystyka to niewątpliwie jeden z fundamentów gospodarki Krakowa. Rosnąca liczba turystów to wzrost przychodów branży hotelarskiej, gastronomicznej, transportowej i sektora usług.

Duża liczba odwiedzających wywołuje jednak niemałe napięcia na linii mieszkańcy-lokalne władze. Mieszkańcy centrum narzekają na hałas, głośne imprezy i problemy wynikające z wynajmu krótkoterminowego. Tak o życiu w Krakowie opowiada Interii mieszkanka Aleksandra:
- Moi sąsiedzi mieszkają w hostelu. Nie, nie są to ludzie w kryzysie bezdomności czy zapaleni podróżnicy, tylko rodziny, które jako ostatnie pozostały w kamienicy, w której wszystkie mieszkania zostały zamienione w hostelowe pokoje. Jak ci ludzie tam żyją? Nie wiem, ale raczej nie budzą się wypoczęci. Ten przykład jest może skrajny, ale drenowanie tkanki Krakowa przez biznes turystyczny to realne zjawisko, którego nie da się nie zauważyć. W naszym mieście hotel stał się świętą instytucją. Zabytkowa poczta? Zabytkowy bank? Zabytkowa fabryka? Biurowiec, w którym zaprojektowano znaczącą część miasta? W Krakowie wszystko można przerobić na hotel. Mam wrażenie, że za chwilę ktoś otworzy hotel w Sukiennicach, w wieży ratuszowej porobi kawalerki, a na kościele Mariackim zamontuje skrzyneczki na klucze i jeszcze trzeba będzie bić mu brawo, że taki przedsiębiorczy. Ręce mi czasem na to miasto opadają.
Kilka lat temu rada miasta uchwaliła dokument "Polityka zrównoważonej turystyki Krakowa na lata 2021-2028". Przyświeca mu motto: "Mam szczęście mieszkać tam, dokąd inni mogą przyjechać tylko na chwilę". Władze wprowadziły nocną prohibicję, działania promocyjne zachęcają do odwiedzin mniej znanych miejsc Krakowa, by rozładować ruch turystyczny w centrum. Na ulicach działają też tzw. City Helpers, którzy udzielają turystom potrzebnych informacji, edukują o przepisach i dbają o porządek. Działają w ramach programu "Respect Kraków", który ma za zadanie zachęcać do przestrzegania zasad obowiązujących w mieście i odpowiedzialnej turystyki.
Stare Miasto się wyludnia
"Kraków jest domem dla mieszkańców. Dziś jesteś jednym z nich! Dlatego dla wspólnego bezpieczeństwa i komfortu: nie hałasuj, nie zaśmiecaj, nie pij alkoholu w miejscach publicznych. Pamiętaj, że w przestrzeni publicznej obowiązuje ubranie" - czytamy na stronie programu.
Dane Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa mówią jednak same za siebie. W marcu 2025 roku statystki zaprezentowała Komisja Zrównoważonej Gospodarki Nocy, mająca dbać o dobrostan mieszkańców. Wynika z nich, że ścisłe centrum Krakowa liczy 2644 mieszkańców. Jedna trzecia z nich ukończyła 65 lat, co stanowi najliczniejszą grupę wiekową. Mieszkańcy, którzy nie ukończyli 18 lat stanowią 10 proc., a osoby w wieku 18-25 - 7 proc.

"Na przestrzeni ostatnich 20 lat liczba mieszkańców tego obszaru ulegała systematycznemu zmniejszeniu. Według statystyk Wydziału Sprawy Administracyjnych, w 2004 roku wewnątrz Plant mieszkało około 4,5 tys. osób, w 2014 roku - ok. 3,4 tys. Odpływ mieszkańców z centrów miast jest zjawiskiem obserwowanym w wielu miejscowościach zarówno w Polsce, jak i na świecie. Proces gentryfikacji, czyli zmiany charakteru Starego Miasta i Kazimierza rozpoczął się po roku 1989, a jego bezpośrednim powodem nie był ruch turystyczny. Obecnie Dzielnica I Stare Miasto odczuwa negatywne skutki aktywności odwiedzających, nie tylko turystów, ale także mieszkańców przybywających z innych obszarów Krakowa i gmin ościennych" - zaznaczali urzędnicy.
Mieszkanka Krakowa: "Lunapark w historycznych dekoracjach"
Zdaniem Aleksandry "Kraków wyprzedaje to, co ma najcenniejszego: tożsamość miasta".
- Siła, czy jak powiedzieliby menadżerowie: marka, przez wieki budowana była w oparciu o kulturę. Ta zaś rozwijała się dzięki poszanowaniu przeszłości i istnieniu zintegrowanej tkanki społecznej. Turystyfikacja rozmontowuje oba te elementy: dziedzictwo i tradycję komercjalizuje, a windując ceny lokali wypycha mieszkańców z centrum, doprowadzając nie tylko do rozluźnienia tkanki społecznej, ale też osłabienia poczucia lokalnej obywatelskości. Zagraża też istnieniu istotnych dla lokalnej społeczności miejsc takich jak: niewielkie kawiarnie, sklepiki, antykwariaty. Takie działania na krótką metę nielicznym na pewno przynoszą spory zysk, w długiej perspektywie jednak zmieniają wyjątkowe miasto w generyczny lunapark w historycznych dekoracjach. A takie miejsce nie będzie atrakcyjne ani dla mieszkańców ani dla turystów - mówi Interii.

- Chciałabym jedna zaznaczyć, ze w mojej opinii to nie obecność Krakowa na liście UNESCO odpowiada za problemy związane z turystyfikacją. Sam wpis uważam za czynnik korzystnie wpływający na prestiż miasta, a także na troskę o jego dziedzictwo. Przyczyną problemów jest chciwość, krótkowzroczność i samolubna postawa inwestorów. Gdyby nie regulacje w zakresie ochrony tkanki miejskiej, wymuszane przez UNESCO nasza krakowska rzeczywistość mogłaby wyglądać jeszcze gorzej - ocenia Aleksandra.
Źródło: Interia/bbc.com/icmagazine.org/startitup.sk/krakow.pl
Odkryj ukryte zakątki, które zachwycą każdego podróżnika. Z dala od tłumów i utartych szlaków czekają miejsca pełne magii i lokalnego kolorytu. Przekonaj się, gdzie warto pojechać jeszcze w tym roku. Więcej w kategorii PODRÓŻE














