Szlak Wrocławianina. Zrób to, czego turyści zazwyczaj nie robią
Przeciętny turysta będzie szukał we Wrocławiu tych wszystkich atrakcji, które opisują przewodniki. My jednak zachęcamy do zejścia z utartych schematów i ścieżek, choć dla jednej warto zrobić wyjątek. Jeśli jeszcze nie znacie szlaku wrocławskich krasnali, to mimo że jest bardzo popularny, szukanie małych figurek na wrocławskim deptaku sprawia wielką frajdę. Jednak aby poznać Wrocław z innej strony, warto pójść tam, gdzie pojawiają się tzw. lokalsi. Co trzeba zobaczyć, gdzie pójść albo co skosztować? Podpowiadamy.
Zjedz w kultowym barze mlecznym

Bar mleczny reliktem PRL-u? Nic bardziej mylnego, ponieważ te przybytki dalej funkcjonują i mają się dobrze. Co prawda, swoje lata świetności mogą mieć dawno za sobą, ale nadal są chętnie odwiedzane. Dlaczego? Ponieważ w barze mlecznym można zjeść uczciwe porcje posiłków w przystępnych cenach.
O barze mlecznym "Miś" we Wrocławiu słyszał prawie każdy. A jeśli ktoś tam nie było, to chyba tylko dlatego, że albo przerażały go kolejki, albo przyszedł tak późno, że wszystkie pozycje z menu zostały już wyprzedane. Bar mleczny "Miś" ulokowany jest przy ulicy Kuźniczej, która prowadzi od rynku do zabytkowego gmachu głównego Uniwersytetu Wrocławskiego. Korzystne lokalizacja sprawia, że często zaglądają tutaj studenci, którzy chcą zjeść solidny posiłek w przystępnej cenie, ale także wykładowcy - o czym krążą lokalne legendy.

Co można zjeść w barze mlecznym "Miś"? Sporego zaskoczenia raczej nie będzie, ponieważ słynie on z klasycznych dań polskiej kuchni. Jeśli chcemy jednak mieć w czym wybierać, lepiej nie zwlekać z odwiedzinami, ponieważ po południu wybór jest już ograniczony.
Korona górek wrocławskich. Nie trzeba być piechurem na szlaku

Turystyka górska we Wrocławiu? To możliwy scenariusz do realizacji, choć nie trzeba być wprawionym górołazem, aby podjąć się wyzwania. Co jest w ofercie? Na przykład korona górek Wrocławia. Stolica Dolnego Śląska, choć leży na nizinie, ma co najmniej kilkanaście wzniesień, które są albo naturalnym ukształtowaniem terenu, albo zostały usypane sztucznie - w większości z gruzów powstałych po II wojnie światowej.
Korona górek wrocławskich to 11 wzniesień ulokowanych w różnych punktach miasta. Na każdym z nich są skrzyneczki z pieczątkami, które można przybić na specjalnym plakacie jako dowód odwiedzin i zdobycia "szczytu". Jeśli nie mamy czasu na to, aby wejść na wszystkie wzniesienia, warto wybrać przynajmniej kilka, ponieważ to doskonałe punkty widokowe: można podziwiać albo panoramę Wrocławia, albo zachody słońca, albo przelatujące nad głowami samoloty. Przykład? Z Cmentarza Żołnierzy Polskich przy dobrej widoczności widać Ślężę, a nawet masyw Śnieżki.
Ostrów Tumski: to zawsze dobry wybór

Ostrów Tumski to kolebka Wrocławia - tak przynajmniej twierdzą niektórzy. Trudno go przeoczyć, ponieważ to właśnie tam ulokowane są dwie charakterystyczne świątynie: archikatedra św. Jana oraz - oryginalna - kolegiata św. Krzyża i Bartłomieja, która jest jednym z niewielu średniowiecznych, dwupoziomowych kościołów na świecie.
Co prawda, kiedyś Ostrów Tumski był wyspą i siedzibą biskupią, dzisiaj, po zasypaniu jednej odnogi Odry, stracił swój obronny i unikatowy charakter. Mimo wszystko nadal warto wybrać się w tę część Wrocławia na spacer. Nie dość, że możemy zobaczyć zabytki, to o zmierzchu możemy spotkać latarnika w charakterystycznym stroju, który zapala gazowe latarnie w tej części miasta.




























Spojrzyj na Wrocław z góry

Pogoda sprzyja? Warto udać się na punkt widokowy. Mostek Czarownic, znany jako Mostek Pokutnic, to jedno z miejsc, z którego można, jak na dłoni, zobaczyć najstarszą część Wrocławia. Mostek Czarownic znajduje się między dwoma wieżami katedry polsko-katolickiej pw. św. Marii Magdaleny i jest na wysokości 45 metrów nad poziomem chodnika.
Z Mostkiem Czarownic wiąże się co najmniej kilka legend. Jedna z nich mówi o legendarnej Tekli, którą przeklął ojciec, a mroczne siły umieściły jej duszę pomiędzy wieżami, a dopiero czarownica zdjęła z niej urok. Inna twierdzi, że błąkają się po niej dusze zmarłych we Wrocławiu podróżników. Jeszcze inna wspomina, że uwięzione zostały na niej dusze panien, które stroniły od prac domowych i słynęły z hulaszczego trybu życia.
Pręgierz we Wrocławiu. Dawniej miejsce wstydu, a dziś?

Choć architektura rynku przykuwa uwagę przez zabytkowy Ratusz, to znajduje się tam również jeden z najciekawszych zabytków, które chętnie fotografowane jest przez turystów. Mowa o pręgierzu, który we Wrocławiu ma bardzo ciekawą historię. Oczywiście, podobnych wolnostojących słupów było w średniowiecznych miastach było sporo: to miejsce, które było upokarzające dla krnąbrnych mieszkańców, którzy z prawem byli na bakier. Często właśnie do nich przykuwano skazańców i wystawiano na widok publiczny, ale właśnie tam wymierzano kary, np. chłosty.
Czego ciekawego można dowiedzieć się o wrocławskim pręgierzu? Wiele osób twierdzi, że przy nim miał być napiętnowany Wit Stwosz - twórca słynnego ołtarza w Kościele Mariackim w Krakowie. Co prawda, rzeźbiarz bywał we Wrocławiu wielokrotnie oraz faktycznie był oskarżony o fałszerstwo, jednak publiczna hańba nie spotkała go w stolicy Dolnego Śląska, ale w Norymberdze.
Odkryj ukryte zakątki, które zachwycą każdego podróżnika. Z dala od tłumów i utartych szlaków czekają miejsca pełne magii i lokalnego kolorytu. Przekonaj się, gdzie warto pojechać jeszcze w tym roku. Więcej w kategorii PODRÓŻE














