W skrócie
- Po powrocie do Polski po kilku latach za granicą codzienne życie okazało się droższe, niż się spodziewano.
- Zauważalna stała się większa różnorodność kulturowa oraz rozwój technologiczny w kraju.
- Zmiany w Polsce sprawiły, że ponowne odnalezienie się w społeczeństwie i relacjach z ludźmi wymagało czasu i adaptacji.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Z Barcelony i Tajwanu z powrotem do Polski
Przez większość mojego emigracyjnego życia Polska była dla mnie punktem odniesienia, do którego zawsze można wrócić. Wydawało mi się, że po kilku latach za granicą doskonale wiem, czego się spodziewać. Myliłam się.
Barcelona nauczyła mnie zupełnie innego stylu życia. Większej spontaniczności, większego luzu, życia na zewnątrz i otwartości na ludzi. To miasto, w którym przez lata czułam się trochę jak u siebie. Później przyszedł Tajwan - zupełnie inny świat. Azja nauczyła mnie jeszcze większej samodzielności, cierpliwości i funkcjonowania w kulturze, która była odległa od europejskiej. Co ciekawe, mieszkając na Tajwanie, często słyszałam, że Europa jest droga. Rzeczywiście Barcelona tania nigdy nie była, szczególnie jeśli chodzi o mieszkania. Dlatego spodziewałam się, że powrót do Polski będzie pewnego rodzaju finansowym "oddechem". Tymczasem rzeczywistość okazała się… zupełnie inna.
Pierwszy szok po przyjeździe - ceny jak z kosmosu
Pierwszy prawdziwy szok przeżyłam praktycznie od razu. Jak typowa Polka po powrocie do kraju poszłam do Żabki. Oczywiście wiem, że to nie jest najtańszy sklep, ale mimo wszystko ceny zrobiły na mnie ogromne (w tym złym sensie) wrażenie.
Kanapka za kilkanaście złotych, kawa za podobną kwotę, zwykłe drobne zakupy, które nagle kosztują kilkadziesiąt złotych więcej, niż się spodziewasz - wszystko to uświadomiło mi, jak bardzo zmieniła się codzienność.
Jeszcze bardziej widzę tę różnicę, kiedy porównuję Polskę z Tajwanem. Tam sklepy typu 7-Eleven czy FamilyMart są częścią codziennego życia. Można kupić śniadanie, gotowy ciepły posiłek czy kawę za stosunkowo niewielkie pieniądze. Ot, kilka złotych. Wiele rzeczy, które na Tajwanie były normalnym wydatkiem, w Polsce wydają się dziś zaskakująco drogie.

Największym zaskoczeniem okazały się jednak mieszkania. Kiedy wyjeżdżałam z Polski, oczywiście wiedziałam, że ceny rosną, ale nie spodziewałam się, że wynajem w dużych miastach będzie aż tak drogi. Barcelona zawsze kojarzyła mi się z wysokimi kosztami życia, ale dziś mam wrażenie, że różnice nie są już tak oczywiste.
Do tego dochodzą rzeczy, o których wcześniej nawet nie myślałam. Przykładem jest parkowanie w Krakowie. Ceny w strefie płatnego parkowania wydają się ogromne, szczególnie dla kogoś, kto pamięta jeszcze inne realia. Kilka godzin za postój w cenie ok. 50 złotych?
Polska bardzo się rozwinęła, ale ten rozwój ma swoją cenę. Dosłownie.
Polska dużo bardziej "multikulti"
Przed wyjazdem Polska wydawała mi się krajem znacznie bardziej zamkniętym i jednorodnym. Oczywiście, cudzoziemcy zawsze byli obecni, ale skala zmian po moim powrocie naprawdę mnie zaskoczyła.
Spacerując po Krakowie, a nawet odwiedzając mniejsze miasta, coraz częściej słyszę różne języki. Widzę ludzi z Ukrainy, Białorusi, Azji czy innych części świata. Ulice stały się bardziej różnorodne, a Polska zaczęła przypominać bardziej europejskie miasta, w których wcześniej mieszkałam.
To ciekawe doświadczenie, bo przez lata życia za granicą przyzwyczaiłam się do wielokulturowości. Barcelona czy Malaga były miejscami, gdzie różnorodność była czymś zupełnie naturalnym. Nie spodziewałam się jednak, że po powrocie zobaczę podobny kierunek zmian również w Polsce.
Relacje z ludźmi. Czas płynął inaczej dla mnie i dla nich
To chyba najtrudniejsza część powrotu.
Mam 36 lat, ale po latach życia poza Polską często czuję się, jakbym była na zupełnie innym etapie niż moi rówieśnicy. Wielu moich znajomych ma już rodziny, dzieci, kredyty i bardzo stabilne życie. Ich codzienność wygląda zupełnie inaczej niż moja przez ostatnią dekadę.
Ja przez lata przyzwyczaiłam się do innego rytmu. Do poznawania nowych ludzi, zmiany miejsc, podróży i ciągłego zaczynania od nowa (co akurat jest dość męczące). Moi znajomi za granicą często byli w podobnym momencie - bardziej wolni, poszukujący, skupieni na doświadczeniach. Po powrocie kocham spotkania z ludźmi i cieszę się, że znów jestem bliżej rodziny i dawnych znajomych, ale jednocześnie czasami mam poczucie, że wróciłam do świata, który trochę poszedł dalej beze mnie.

Blik, mObywatel i inne "polskie bajery"
Jednym z największych pozytywnych zaskoczeń jest to, jak bardzo Polska poszła do przodu technologicznie.
Pamiętam Polskę sprzed wyjazdu i dzisiejsza rzeczywistość jest naprawdę inna. BLIK, aplikacja mObywatel, płatności telefonem czy możliwość załatwiania wielu spraw online - to wszystko stało się czymś zupełnie normalnym. W czasie mojej emigracji wydarzyła się też rewolucja, której chyba nikt wcześniej nie przewidział - sztuczna inteligencja. ChatGPT i podobne narzędzia weszły do naszego życia szybciej, niż moglibyśmy sobie wyobrazić.
Pod tym względem Polska zrobiła ogromny krok naprzód. Czasami mam wrażenie, że pod względem cyfryzacji wiele rzeczy działa tutaj sprawniej niż w niektórych krajach Europy Zachodniej.
Polska bardzo się rozwinęła, ale czy nie za (dosłownie) wysoką cenę?
Po miesiącu od powrotu mam bardzo mieszane uczucia.
Z jednej strony widzę kraj nowoczesny, rozwijający się i coraz bardziej otwarty na świat. Widzę ogromny postęp, którego być może nie doceniają osoby mieszkające tutaj na co dzień.
Z drugiej strony widzę też, że ten rozwój ma swoją cenę. Życie stało się droższe, mieszkania mniej dostępne, a wiele osób czuje presję finansową.
Najbardziej paradoksalne jest to, że dziś weekend w Hiszpanii potrafi kosztować mniej niż wakacje nad polskim morzem. Jeszcze kilka lat temu trudno byłoby mi uwierzyć w takie porównanie.
Nie wiem jeszcze, czy zostanę w Polsce na stałe. Na razie uczę się jej na nowo. Patrzę na kraj, który kiedyś znałam, ale który przez te osiem lat zmienił się razem ze mną.
Bo chyba największym odkryciem powrotu nie jest to, jak bardzo zmieniła się Polska. Tylko jak bardzo zmieniłam się ja.












