Zagrzeb idealny nie tylko na city break. Czym kusi turystów stolica Chorwacji?
Nie chce konkurować z wybrzeżem. Nie musi. Ma własny rytm łączący słynne chorwackie "polaco, polaco", gwar stolicy i obfitość wydarzeń kulturalnych. Do Zagrzebia można wpaść, by na spokojnie delektować się kawą, lokalnymi przysmakami i tropić ślady historii, czasami eleganckie, czasami pikantne, a bywa że i zabawne. Z Polski dolecimy w zaledwie 1,5 godziny.

Nic chyba nie kojarzy się tak z luksusowymi podróżami w stylu retro jak legendarny Orient Express, pociąg, który pod koniec XIX wieku połączył Paryż z Konstantynopolem, zatrzymując się w Wiedniu i innych eleganckich stolicach europejskich. Po pierwszej wojnie światowej i otwarciu najdłuższego wówczas tunelu kolejowego najważniejszym połączeniem stał się Simplon Orient Express, krótsza wersja trasy przebiegająca przez Mediolan, Wenecję i właśnie Zagrzeb.
Panowie i Panie, Orient Express zjeżdża do Zagrzebia
Z luksusowych wagonów do miasta, które chwilowo utraciło status stolicy, zaczęło wysypywać się najelegantsze towarzystwo europejskich salonów: arystokraci, dyplomaci, koronowane głowy. To wymuszało zmiany, modernizację i rozwój. Wkrótce w okolicach dworca otwarto dla tej śmietanki towarzyskiej prestiżowy hotel Esplanade. Lista znamienitych gości jest długa, ale krążą i bardziej pikantne legendy, jak ta, że przy okazji pożegnania pewnego włoskiego hrabiego odbyło się tu pierwsze chorwackie przyjęcie ze striptizem. Dziś hotel to enklawa stylu belle epoque, gdzie dba się o zachowanie każdego detalu oryginalnego wystroju w hotelowym lobby czy oszałamiającej szmaragdowej sali balowej.

Od niemal 80 lat serwuje się tu też danie, które stało się kulinarnym symbolem Zagrzebia. Wywodzące się z wiejskiej kuchni Zagorja, regionu położonego na północ od stolicy, štrukli to warstwy ręcznie robionego ciasta zapiekane z twarożkiem i śmietaną. W styczniu organizowane są nawet specjalne Dni Štrukli, przyciągające zarówno turystów jak i miejscowych. Przysmaku można spróbować także w innych punktach miasta. Dużą popularnością cieszy się La Štruk (ul. Skalinska 5), gdzie dostępne są štrukli w różnych wersjach, między innymi z truflami.
Zielona Podkowa. Spacer po Dolnym Mieście w klimacie belle epoque
Jak mogli spędzać czas pasażerowie Orient Expressu? Z łatwością wyobrazimy sobie ich spacerujących po alejkach Zielonej Podkowy, zespołu siedmiu parków dyktujących klimat Dolnego Miasta. Idąc od dworca w kierunku Górnego Miasta mogli wpadać na wystawy do imponującego Pawilonu Sztuki, który powstał pod koniec XIX w na wystawę milenijną w Budapeszcie, a następnie został przeniesiony do Zagrzebia.

Zaledwie kilka kroków dalej mijali budynek Akademii Nauk i Sztuk. Być może zaglądali na piętro do Galerii Starych Mistrzów Strossmayera, gdzie znajdują się dzieła z jednej z najważniejszych kolekcji malarstwa w Chorwacji. Lub odwiedzali oddział pobliskiego Muzeum Narodowego, gdzie dziś mieści się Muzeum Archeologiczne.
Być może w tym intensywnie rozwijającym się mieście spacerowiczów, co rusz dobiegały odgłosy remontów i prac budowlanych. Podobnie jest dziś, ale z innej przyczyny. To skutki trzęsienia ziemi, jakie miało tu miejsce sześć lat temu. Renowacja wielu zabytkowych obiektów wciąż trwa.

Czy eleganccy pasażerowie Orient Expressu kontynuowali swoje spacery przemierzając plac Bana Jelačicia? Raczej nie. Otaczały go już wówczas secesyjne i modernistyczne kamienice, na bruku stał konny ponik Bana, jednak był to w głównej mierze targ, któremu daleko było do obecnej funkcji. Dziś to główny plac miasta, przestronny deptak i ulubione miejsce spotkań mieszkańców, którzy lubią umawiać się "pod ogonem" konia i relaksować w pobliżu fontanny Manduševac, związanej z powstaniem samej nazwy Zagrzeb. Jak głosi legenda pewien rycerz miał powiedzieć do pięknej dziewczyny "zagrabi wodę", czyli "napij się wody" przy znajdującym się w tym miejscu źródle. Samo źródło również miało niezwykłe pochodzenie i zaczęło bić na skutek nadprzyrodzonej interwencji biskupa podczas budowy katedry. Zostało ponownie odkryte podczas remontu placu w latach 80. ubiegłego wieku i przywrócone w postaci fontanny.

Sacrum i profanum. O potyczkach wolnego miasta z osadą biskupa. Jak powstała dzielnica czerwonych latarni
Na długo zanim u stóp wzgórza powstał jakikolwiek targ, na bezpieczniejszych terenach położonych powyżej, niczym w dobrej baśni, konkurowały ze sobą dwie osady rozdzielone strumieniem: Kaptol i Gradec. Kontrast między nimi był spektakularny. Życie Kaptolu, miało kręcić się wokół spraw duchowych. To siedziba arcybiskupa, imponująca Katedra, dwa gotyckie kościoły, rezydencje kanoników i domki kaptolińskich chłopów.
Gradec, świecki i gwarny, skupiony był na sprawach doczesnych, jak handel i rzemiosło. Sądy były świeckie, a miasto miało status wolnego i królewskiego.
Jednak tam, gdzie płynęły pieniądze i kościelny Kaptol nie mógł pozostać obojętny. A płynęły one niemal dosłownie potokiem Medveščak, położonym między osadami. To nad nim usytuowane były liczne młyny wodne, dosłownie napędzające rozwijającą się nad brzegami gospodarkę. Intratne młyny przez wieki były kością sporu między Gradecem a Kaptolem. Wodę przekierowywano kanałami tak, by konkurencyjne młyny przestawały działać, dewastowano urządzenia, dochodziło do podpaleń, sabotaży, a nawet zbrojnych potyczek. W spór interweniował nawet król Węgier.
Pod koniec XIX wieku potok zasypano. Na jego miejscu powstała ulica i tak obie osady zrosły się w jedno miasto. Sprawa młynów powoli odeszła w zapomnienie, a ulica Tkalčićeva zyskała rozgłos dzięki innej branży, dyskretnie oznaczającej swoje przybytki kolorowymi lampionami. Sława "dzielnicy czerwonych latarni" towarzyszyła ulicy Tkalčićeva do drugiej wojny światowej. Dziś uchodzi ona jednak za najbardziej uroczą i tętniącą życiem uliczkę starego miasta w Zagrzebiu, wypełnioną kawiarniami, restauracjami i butikami. Tylko krótka przecznica o nazwie Krvavi Most (Krwawy most) przypomina, jak ostre były niegdyś zatargi o młyny.
Spacer po Górnym Mieście
W pobliżu, po kaptolańskiej stronie, plac targowy Dolac oferuje istny festiwal lokalnych smaków i tradycyjnych wyrobów. Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wciąż przechodzi renowację i jej zwiedzanie może być utrudnione.

Do otoczonego murami miejskimi Gradeca, prowadziły cztery bramy, z których zachowała się tylko jedna: Kamienna Brama. To zagrzebski odpowiednik Ostrej Bramy - tu również, przed uznawanym za cudowny obrazem Matki Boskiej, nieustannie modlą się wierni.
Serce Gradeca i najbardziej charakterystyczny punkt to plac św. Marka z kościołem św. Marka, którego dach ozdobiony herbami Chorwacji, Dalmacji i Slawonii znajdziemy na każdej pocztówce. Wokół placu koncentruje się niemal kompletne życie polityczne Chorwacji: gmach parlamentu, siedziba rządu, siedziba Sądu Konstytucyjnego, a na dokładkę Ratusz.
Jednak prawdziwą atrakcją Gradeca jest średniowieczny układ ulic, który pozwala niemal przenieść się w czasie. Jest to odczuwalne szczególnie wieczorem, kiedy latarnicy ręcznie zapalają wciąż funkcjonujące latarnie gazowe. Jest ich na terenie Górnego Miasta około 200, a Zagrzeb jest jednym z niewielu miast, w których nadal kultywuje się tę tradycję. Wieczór to także doskonały moment, by z jednego z punktów widokowych spojrzeć na rozświetlone Dolne Miasto.

Osobliwą atrakcją turystyczną Górnego Miasta jest Muzeum Zerwanych Związków, poświęcone nieudanym romansom, ale też innym relacjom, które nie przetrwały próby. Można je nie tylko zwiedzać, ale i zostawić eksponat wraz z odpowiednią historią z własnego życia.
Okolice Zagrzebia: Góra na wyciągnięcie ręki, polowania na trufle, szlaki winne
Relaks na łonie przyrody w okolicach miasta? Dla mieszkańców Zagrzebia odpowiedź jest oczywista. Park przyrody Medvednica, położony jest tak blisko miasta, że można do niego dojechać komunikacją miejską lub kolejką linową z dzielnicy Gračansko. Latem znajdziemy tu wiele szlaków pieszych, ścieżki edukacyjne i ruiny średniowiecznego zamku do zwiedzania. Zimą ośrodek narciarski na stokach góry Sljeme.

To na północ, a na południe od miasta? Nad jeziorem Čiče, Zagrzebianie chętnie korzystają z kąpieliska Čiče Beach. A miasteczko Velika Gorica jest świetnym punktem wypadowym do bliższego poznania całego regionu Turopolje i jego charakterystycznego klimatu. W przeciwieństwie do kamiennych zabudowań wybrzeża, tu dominowała charakterystyczna architektura drewniana, niezwykle żywe są też tradycje folklorystyczne.

Niemałą sławę przynoszą turopolskim lasom czarne trufle. "Polowanie na trufle" w towarzystwie doświadczonego przewodnika i specjalnie wyszkolonego psa może być prawdziwie emocjonującą przygodą. Te cenne grzyby nazywane też "czarnymi diamentami" rosną od 5 do 20 cm pod ziemią (stąd konieczna pomoc psa) w sezonie letnim i zimowym (od maja do września i od listopada do marca). Takie wyprawy połączone są zazwyczaj z degustacją. Amatorzy trufli, którzy nie przepadają za bieganiem po lesie, mogą pominąć ten etap i skosztować tego przysmaku w lokalnych restauracjach jak Mon Ami lub Chop Old House w Velikiej Goricy.

W okolicy Zagrzebia znajdziemy także trzy regiony winiarskie, do których można dojechać w nieco ponad pół godziny: Plešivica (chorwacka Szampania), Zelina i Vukomeričke gorice. To gratka dla amatorów enoturystyki.
Chociaż produkcja tradycyjnej rakii jest niezwykle popularna w całej Chorwacji, nowym trendem jest pojawienie się lokalnych destylarni celujących w produkcję wysokogatunkowych trunków, bazujących na lokalnym surowcu, francuskiej technologii i użyciu beczek dębowych z całego świata.

Jak dojechać?
Osoby podróżujące samochodem na wakacje do Chorwacji mogą zaplanować dodatkowe dni na pobyt w Zagrzebiu w drodze na wybrzeże. Zagrzeb to także idealny cel kilkudniowych wycieczek. Lot z Warszawy trwa zaledwie 1 godzinę i 40 minut. W sezonie LOT realizuje nawet 12-13 połączeń tygodniowo.








