Reklama

Reklama

Trzęsienie ziemi czyli "Donka - list do Czechowa"

Piękny, zaskakujący, oszałamiający - taki był spektakl inaugurujący piątą edycję międzynarodowego festiwalu teatru formy Materia Prima. Dawno nie widziałam spektaklu, o którym widownia po wyjściu z teatru mówiłaby w samych zachwytach.

Finzi Pasca - razem z tym nazwiskiem jednym tchem wymieniany jest legendarny Cirque du Soleil (reżyserował dla nich spektakle) oraz wielkie widowiska otwarcia i zamknięcia igrzysk olimpijskich, których był twórcą. Już samo to sprawia, że oczekiwania wobec jego kolejnych dzieł są wysokie. Dzięki założonej przez siebie grupie teatralnej może tworzyć dzieła mniej komercyjne, a bardziej poetyckie. Jeśli polscy widzowie mieli obawy, czy Finzi Pasca uniesie ciężar własnej legendy i jak Szwajcar odda ducha Czechowa na scenie, to idę o zakład, że ulotniły się one już w pierwszych minutach przedstawienia.

Reklama

"Donka - list do Czechowa" to 120 minut uczty dla wszystkich zmysłów. Compagnia Finzi Pasca wprowadza widza w sen, z którego pod koniec przedstawienia widownia niechętnie się przebudza. Aktorzy tej grupy teatralnej to artyści totalni, których talent potrafi wprawić w kompleksy. Akrobacje, popisy na trapezie, taniec na szarfach, stepowanie to jedynie kilka elementów tego przedstawienia. Każdy z nich stanowi odrębną scenę poprzedzoną krótkim żartobliwym wprowadzeniem narratorów, którzy witają się z krakowską publicznością niemal jak koncertujące gwiazdy rocka polskim: "dobry wieczór!", a później odwołują się do derbów Wisły z Cracovią lub popijania wódki na Kazimierzu.

Ale tutaj daleko do pustego efekciarstwa. Duch Czechowa jest obecny na scenie, aktorzy nawiązują zarówno do jego dzieł, jak i życia prywatnego. Tytułowa donka w języku rosyjskim oznacza mały dzwonek zamocowany na wędce, który zaczyna dzwonić, gdy ryba złapie przynętę. Czechow był zapalonym wędkarzem, a łowienie ryb stało się dla twórców ważną metaforą w spektaklu. Widzowie w teatrze próbują wyłowić z tego pokazu jak najwięcej sensów, by jak najlepiej rozszyfrować ten dwugodzinny hołd dla Czechowa.

Całość składa się na dwie godziny onirycznych wizji, podczas których widzowie zdążą się wzruszyć, roześmiać i poczuć czystą dziecięcą radość. Dawno nie widziałam tylu dorosłych twarzy tak zachwyconych tym, co widzieli na scenie. Długie owacje na stojąco po zakończonym spektaklu tylko to potwierdzały.

"Donka - list do Czechowa" Compagnii Finzi Pasci to spektakl, który mogliśmy oglądać w pierwszym dniu festiwalu Materia Prima. Po takim pokazie apetyty widzów zostały zaostrzone. Pozostaje mieć nadzieję, że w tym przypadku będzie jak u Hitchcocka. Zaczęliśmy od prawdziwego trzęsienia ziemi, niech napięcie nie przestaje rosnąć.


Styl.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje