Reklama

Reklama

Pielęgnacja, która przynosi ukojenie. Tydzień z kosmetykami marki Cetaphil

Pieczenie, zaczerwienienia i skłonność do podrażnień. Do tego łuszczenie się i nadwrażliwość na substancje zawarte w kosmetykach. W tych kilku słowach mogłabym zawrzeć nie tylko charakterystykę mojej skóry, ale także całe lata eksperymentów z poszukiwaniem odpowiedniej pielęgnacji, która będzie w stanie sprostać wymaganiom mojej cery. Każdy, kto boryka się z jakimkolwiek skórnym problemem wie, jak ważne i jednocześnie trudne jest znalezienie kosmetyków, które pomogą go rozwiązać.

W ostatnich latach Polki zakochały się w tak zwanych "aptecznych kosmetykach". Bardziej niż kiedykolwiek zwracamy uwagę na skład, a w naszych słownikach zagościło na dobre słowo "pielęgnacja" jako określenie troski także o wewnętrzną kondycję skóry. Nic więc dziwnego, że rezygnując z powierzchownego lub doraźnego dbania o wygląd cery, stawiamy na sprawdzone i polecane przez ekspertów rozwiązania.

Nie będę udawać, że dermokosmetyki marki Cetaphil są dla mnie czymś zupełnie nowym. Kilka lat temu zdecydowałam się na dość obciążającą kurację dermatologiczną, a specjalista polecił mi stosowanie Cetaphil MD  do twarzy i ciała. Zapoznanie się z pozytywnymi komentarzami na internetowych forach tylko przypieczętowało decyzję o zakupie balsamu Cetaphil. Przyznaję, że kosmetyk sprawdził się doskonale: nie tylko pomógł mi znieść skutki uboczne kuracji, ale także przywrócił mojej skórze zdrowy wygląd dzięki głębokiemu i długotrwałemu nawilżeniu. Tym chętniej podjęłam się testu pozostałych produktów Cetaphil, by sprawdzić, w jakim stopniu przyczynią się do poprawy kondycji mojej skóry.

Reklama

Misja bezpieczne oczyszczanie

Lubię się malować, dlatego demakijaż mojej wymagającej skóry był dla mnie nie lada wyzwaniem. Wiele kosmetyków nie dawało mi poczucia dokładnego oczyszczenia, a dodatkowo wysuszały i napinały skórę. Inne zmuszały mnie do jej tarcia i rozciągania, co kończyło się pieczeniem i podrażnieniami. Przyznaję, że nigdy nie lubiłam tego etapu pielęgnacji, głównie dlatego, że nieustannie kosztem naruszenia skóry, musiałam starać się o jej dokładne domycie.

W emulsji micelarnej EM od Cetaphil zakochałam się od pierwszego użycia. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Po raz pierwszy od bardzo dawna bez trudu pozbyłam się makijażu bez podrażnień. Kosmetyk delikatnie i skutecznie rozprawia się z podkładem, tuszem do rzęs i pomadą do brwi. Emulsja o kremowej konsystencji bardzo łatwo rozprowadza się po skórze i równie łatwo się zmywa, pozostawiając cerę oczyszczoną i gładką. Warto wspomnieć w tym miejscu o wygodnym dozowniku i tym, że kosmetyk można stosować z wodą lub bez, np. na waciku kosmetycznym. Cały sekret delikatnego działania emulsji micelarnej Cetaphil tkwi w tym, że substancja myjąca zamknięta jest w miceli (mikroskopijnej kuleczce) i uwalnia się jej tylko tyle, ile potrzeba do oczyszczenia skóry. Ten sprytny zabieg powoduje zaś, że płaszcz lipidowy skóry pozostaje nieuszkodzony.

Ochrona, regeneracja i nawilżanie

Każda "właścicielka" suchej cery wie, jak ważne jest jej nawilżanie: począwszy od eliminacji nieprzyjemnych dolegliwości związanych z ciągnięciem czy pieczeniem skóry po poprawę jej wyglądu. Dodatkowo odpowiednio pielęgnowana cera jest mniej podatna na urazy czy działanie niekorzystnych warunków. Skóra twarzy znajduje się w tym przypadku na pierwszym miejscu stref, które należy objąć szczególną troską. Przez cały czas jest odsłonięta i z tego powodu wystawiona na działanie szkodliwych czynników.

Nawilżający krem lipoaktywny PS od Cetaphil to  kosmetyk dedykowany silnie wysuszonej i wrażliwej skórze. Można go stosować nawet wtedy, gdy doszło do uszkodzenia naskórka! Mnie zadziwiła jego ciężka i gęsta konsystencja, która kojarzyła mi się z kosmetykami, które trudno się rozprowadzają i pozostawiają tłusty film. Ku mojemu zdziwieniu krem bardzo szybko się absorbuje, a jego rozsmarowywanie nie przysparza problemów. Wiele preparatów po pierwszym zastosowaniu wywoływało u mnie zaczerwienienia na policzkach - w przypadku PS od Cetaphil nic takiego się nie wydarzyło. Ja stosowałam ten krem na noc, ze względu na jego regeneracyjne działanie, jednak dermokosmetyk jest również polecany na dzień, szczególnie jesienią i zimą, gdyż tworzy na skórze warstwę ochronną, ograniczającą wpływ zimna i zanieczyszczeń na skórę. Efekty działania nawilżającego kremu lipoaktywnego od Cetaphil obserwowałam o pierwszego użycia: skóra była wyraźnie nawilżona i elastyczna.

Ukojenie dla całego ciała

Na początku artykułu wspominałam o tym, że zaczęłam używać Cetaphil MD Dermoprotektor w trakcie wymagającej kuracji dermatologicznej. Od  tamtej pory balsam na dobre zagościł na mojej półce z kosmetykami i służy dosłownie całej rodzinie. Jest na tyle uniwersalny i skuteczny, że pomaga mi pozbyć się uczucia ściągania i pieczenia stóp, używam go także doraźnie do dłoni, np. po zmywaniu naczyń. W przypadku wyjazdów, zabieram go ze sobą jako alternatywę dla całej armii używanych przeze mnie kosmetyków, ponieważ ma niezwykle zgrabny, pojemny i praktyczny pojemnik, wyposażony w pompkę. Ten kosmetyk towarzyszy mi już długo, a efekty jego działania są widoczne gołym okiem: skóra jest odprężona, dobrze nawilżona, zapomniałam o nieprzyjemnych dolegliwościach takich jak swędzenie czy pieczenie.

Kuracja nawadniająca

Ostatnim testowanym przeze mnie dermokosmetykiem był Cetaphil DA Ultra. Ten krem przeznaczyłam do stosowania na dzień, ponieważ od samego początku spodobała mi się jego lekka konsystencja, idealnie nadająca się pod makijaż. Rzeczywiście - krem błyskawicznie się wchłania, pozostawiając skórę dobrze nawodnioną i aksamitnie gładką. Idealnie współpracuje z kolorowymi kosmetykami, w tym także z moim podkładem mineralnym. Doskonale zapobiega uczuciu ściągania, które pojawiało się u mnie zazwyczaj po kilku godzinach w makijażu. Przyznaję, że ten kosmetyk naprawdę skradł moje serce, przez kolejne dni nie traktowałam już jego stosowania jako testu, a używałam go jak podstawowego kosmetyku.

Producent zwraca uwagę, że Cethapil DA Ultra to preparat intensywnie nawilżający, uzupełniający brakujące w skórze lipidy, a przede wszystkim działający przez 24 godziny. Ja zaś ze swojej strony mogę do tego dodać, że jest to krem, który doskonale sprawdza się od pierwszego użycia - jeśli więc na już szukasz kosmetyku, który nawodni twoją skórę i poprawi jej wygląd - użyj intensywnie nawilżającego Cethapilu DA.

Dermokosmetyki na miarę oczekiwań

Po tygodniu stosowania dermokosmetyków marki Cetaphil, mogę z czystym sumieniem polecić je osobom ze skórą suchą, wrażliwą i wymagającą. To testowane dermatologicznie, niekomedogenne (czyli nie zatykające porów) preparaty zapewniające bezpieczne oczyszczanie i skuteczne nawilżenie. Dodatkowo zapewniają one komplementarną pielęgnację dla tego typu cery. Produkty nie zawierają w swoim składzie mydła i innych substancji drażniących, więc są całkowicie bezpieczne.

Każdy z testowanych przeze mnie kosmetyków pozytywnie mnie zaskoczył, przede wszystkim sposobem w jaki został opracowany i przygotowany dla tych typów skóry, które wymagają delikatnego podejścia, ale jednocześnie zdecydowanego odżywienia i regeneracji. Jako osoba od lat zmagająca się z dolegliwościami wywoływanymi przez skórę suchą i wymagającą, mogę potwierdzić, że dermokosmetyki marki Cetaphil nie tylko doskonale eliminują dyskomfort, ale także powodują, że skóra prezentuje się doskonale zarówno bez i jak i w makijażu. Jestem naprawdę zadowolona i zdecydowanie poszerzę gamę produktów tej firmy na mojej półce z kosmetykami.

 

Prezentacja partnera

materiały promocyjne

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy