Reklama

Reklama

SHOW - magazyn o gwiazdach

Dieta czy botoks

Znany chirurg mówi, że ma dość hipokryzji gwiazd, które twierdzą, że nie poddały się zabiegom medycyny estetycznej. Kogo miał na myśli? Czy to słuszne oskarżenia?

Są przerobione, ale dalej twierdzą, że to słynna dieta zmieniająca rysy twarzy (...). Każdy z nas widzi, która jest napompowana", stwierdził niedawno Krzysztof Gojdź (45).

Tą wypowiedzią chirurg gwiazd rozpętał burzę. Jego słowa były wyraźnym nawiązaniem do wypowiedzi Mai Sablewskiej (37): "Ktoś może w to nie uwierzyć, ale zmiana żywienia spowodowała zmianę rysów mojej twarzy (...). Każdy rozsądny dietetyk wie o tym dobrze, że dieta naprawdę zmienia rysy twarzy. Wystarczy, że ktoś schudnie 20 kilogramów, pozbędzie się tkanki tłuszczowej i wszystko się zmienia".

Reklama

Kontrowersyjna teza stylistki zyskała miano kultowej, a Gojdź po dziś dzień kpi z niej, mówiąc: "Dieta zmienia rysy twarzy, jeśli ktoś schudnie ze 100 kilo do 50 kilo. W przypadku osoby szczupłej nie ma takiej możliwości".

Co ciekawe Maja, której chirurg zarzucił hipokryzję, nigdy nie kryła, że zdarzyło jej się poprawiać urodę i zdradzała: "Oczywiście  robię różne zabiegi, jak każda kobieta w moim wieku. Mam 32 lata, używam botoksu. Nie mam problemu, aby o tym mówić. Mam cztery zmarszczki na czole po moim dziadku i gdybym tego nie robiła, to dużo rzeczy mogłabym tam chować. Zrobiłam sobie kiedyś za duże usta".

Na powtarzające się pytania o widoczną zmianę wyglądu odpowiadała: "Nie wypieram się korzystania z medycyny estetycznej, ale jednocześnie podkreślam, że nie miałam operacji plastycznych, co też mi zarzucają. Staram się dbać o siebie rozsądnie, nie przekraczając pewnych granic. Nie chcę się tłumaczyć (...). Dieta, szczególnie gdy ktoś zrzuca 10, 15 czy nawet 30 kilo, zmienia rysy. I niech się nabijają ze mnie moje koleżanki, które mówią, że nie korzystają z różnych dobrodziejstw medycyny estetycznej".

Być może Maja, dawniej menedżerka gwiazd, miała na myśli swoją byłą podopieczną, Edytę Górniak (44). Znana piosenkarka też musi stawiać czoło oskarżeniom o ingerowanie w urodę. Faktycznie, trudno nie zauważyć, że na przestrzeni lat Edyta przeszła metamorfozę. Na powtarzające się sugestie, że poszła pod skalpel, Górniak w końcu odpowiedziała i zdradziła, że raz poddała się zabiegowi upiększającemu: "Kilka lat temu, kiedy byłam mężatką, czułam się bardzo niepewna, wyglądałam na zmęczoną, nieustannie chodziłam ze zmarszczonym i przygnębionym czołem. Poszłam do lekarza medycyny estetycznej  i powiedziałam mu, że nie mogę patrzeć na ten mój smutek i muszę coś zmienić. Lekarz powiększył mi wtedy usta". I dodała: "Dopiero z upływem lat, kiedy odbudowałam poczucie własnej kobiecości i wartości, zobaczyłam na zdjęciach, jak mocno się wówczas oszpeciłam. Od tamtej pory jestem bardzo ostrożna. Dopóki nie będzie absolutnej konieczności, nie pozwolę sobie na ingerencję skalpela. Mam też dużo szczęścia, bo mam dobre geny", skwitowała sprawę.

Na razie ani Maja, ani Edyta nie odniosły się do słów Gojdzia. Wdawanie się z nim w dyskusję byłoby pośrednio przyznaniem, że to one są adresatkami jego słów. Jedno jest pewne - obie wyglądają rewelacyjnie, bez względu na to, czy ich uroda jest dziełem natury czy poprawek.

Edyta Górniak często zmienia styl

Gwiazda lubi eksperymentować  z wyglądem. Od kilku sezonów zachwyca rozjaśnionymi włosami i subtelniejszym niż kiedyś makijażem. Podkreśla, że jej uroda to wyłącznie zasługa dobrych genów.

Maja lubi bawić się wizerunkiem

Gwiazda lubi eksperymentować  z wyglądem. Od kilku sezonów zachwyca rozjaśnionymi włosami i subtelniejszym niż kiedyś makijażem. Podkreśla, że jej uroda to wyłącznie zasługa dobrych genów.


Show

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy