Spis treści:
- Przestawianie mebli i tworzenie własnej aranżacji wnętrz
- Zamawianie sprzątania i blokowanie pracy personelu
- Traktowanie obsługi jak powietrza i brak podstawowej kultury
- Zostawianie ręczników i śmieci w nietypowych miejscach
- Bezmyślne niszczenie wyposażenia i zostawianie pobojowiska
- Ignorowanie godziny wymeldowania i pretensje do całego świata
- Hotel to nie dyskoteka, czyli nocne podchody na korytarzach
Przestawianie mebli i tworzenie własnej aranżacji wnętrz
To bardzo częsty widok, zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. Goście chcą posiedzieć na balkonie, ale krzesła wydają im się niewygodne, więc wynoszą na zewnątrz fotele z pokoju, stoliki, a czasem nawet elementy wyposażenia łazienki. Nie biorą pod uwagę, że meble te nie są przystosowane do warunków atmosferycznych. Deszcz, rosa i wilgoć niszczą materiały, przez co sprzęty po jednej nocy na zewnątrz nadają się tylko do wyrzucenia. Podobnie wygląda kwestia przesuwania łóżek - bo słońce świeci w złym kierunku albo telewizor jest pod złym kątem.
- Klasyk nad klasykami? Wynoszenie materaca z łóżka na balkon, żeby się poopalać - opowiada pan Marek, hotelowa "złota rączka" z nadmorskiego obiektu. - Potem nagle przychodzi burza, materac przemaka i robi się ciężki jak gąbka. Goście wciągają go z powrotem do pokoju, zostawiając mokre ślady i niszcząc wykładzinę. Chyba nie zastanawiają się, że hotelowe wyposażenie nie jest stworzone do takich pomysłów.
Zamawianie sprzątania i blokowanie pracy personelu
Goście bardzo często wieszają na klamce zawieszkę z prośbą o posprzątanie pokoju, a kiedy pokojowa przychodzi z wózkiem i puka do drzwi, okazuje się, że wcale nie zamierzają opuszczać pomieszczenia. Siedzą na łóżku, pracują przy biurku, oglądają telewizję w piżamach i mają pretensje, że ktoś im przeszkadza. Często dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których pracownik stoi na korytarzu i czeka przez godzinę, aż gość łaskawie wyjdzie na śniadanie, co całkowicie dezorganizuje plan pracy całego piętra.
"To bardzo częsty problem - opowiada pani Kasia, pokojowa z wieloletnim stażem. - Ludzie proszą o posprzątanie pokoju, a potem siedzą w środku i zachowują się tak, jakby nas tam w ogóle nie było. Czasem otwierają drzwi z wielkim oburzeniem, pytając, czego chcemy, zapominając, że sami powiesili zawieszkę."

Traktowanie obsługi jak powietrza i brak podstawowej kultury
Wsiadanie do windy z pracownikiem hotelu i unikanie kontaktu wzrokowego to powszechne zjawisko. Wielu gości nie odpowiada na powitanie, nie mówi "dzień dobry" w recepcji, nie dziękuje za podanie kawy i traktuje kelnerów czy personel sprzątający tak, jakby w ogóle nie istnieli. Zapomina się, że pracownicy hotelu to też ludzie, którym należy się zwykły szacunek. Brak prostego "dziękuję" czy "proszę" sprawia, że praca w obsłudze staje się po prostu przykra.
Zostawianie ręczników i śmieci w nietypowych miejscach
Korzystanie ze strefy SPA, basenu czy siłowni wiąże się z używaniem ręczników, jednak niektórzy zostawiają je tam, gdzie popadnie. Mokry ręcznik rzucony na elegancki fotel w holu, na dywan w korytarzu albo powieszony na klamce drzwi to brak szacunku dla pracy personelu. Podobnie jest z puszkami po napojach czy kubkami po kawie - zamiast zostawić je w pokoju lub wyrzucić do kosza na korytarzu, goście zostawiają je na parapetach czy przy windach.
Bezmyślne niszczenie wyposażenia i zostawianie pobojowiska
Niektórzy goście zachowują się tak, jakby po zamknięciu drzwi pokoju hotelowego przestawały obowiązywać jakiekolwiek zasady. Zostawiają po sobie bałagan, niszczą wyposażenie, rozlewają napoje na dywany i potrafią doprowadzić pokój do stanu, w którym trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno ktoś w nim mieszkał. Część osób wychodzi z założenia, że skoro zapłaciły za pobyt, to obsługa zajmie się wszystkim. Czasem wyobraźnia gości przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku.
Ignorowanie godziny wymeldowania i pretensje do całego świata
Doba hotelowa kończy się zazwyczaj o godzinie 11:00 lub 12:00. Jednak wielu gości uważa, że to tylko luźna sugestia, a nie sztywna zasada. Często o wyznaczonej godzinie w pokoju nadal trwa intensywne pakowanie walizek, suszenie włosów i szukanie zagubionych rzeczy. Kiedy recepcja przypomina o upływającym czasie lub nalicza opłatę za kolejną godzinę czy dobę, goście reagują złością, oburzeniem i uważają, że hotel jest wobec nich niesprawiedliwy.
Hotel to nie dyskoteka, czyli nocne podchody na korytarzach
Cisza nocna po 22? Dla wielu gości to dopiero początek zabawy. Zamiast spokojnie wrócić do pokoju, głośno rozmawiają na korytarzu, trzaskają drzwiami, śmieją się i ciągną walizki po podłodze, budząc pół piętra. Wystarczy jedna taka grupa, by zepsuć sen osobom, które następnego dnia wcześnie wstają na samolot albo ważne spotkanie. Wielu gości zapomina też, że w hotelu dźwięki niosą się znacznie bardziej, niż mogłoby się wydawać, dlatego nawet zwykła rozmowa prowadzona pod drzwiami pokoju potrafi obudzić sąsiadów.
"Najgorsze są weekendy - opowiada pani Maria z recepcji. - Ludzie wracają z wesel albo imprez międzymiastowych i zachowują się tak, jakby cały hotel należał do nich. Krzyczą przez korytarz do znajomych w innym pokoju, pukają w cudze drzwi przez pomyłkę, a na prośbę o zachowanie ciszy reagują oburzeniem."











