Spis treści:
- Millenialsi i "fontanna młodości"
- Zetki starzeją się szybciej niż Millenialsi?
- Stres, napięcie, porównywanie się
Millenialsi i "fontanna młodości"
Ta teza budzi rozgoryczenie, wątpliwości i dyskusję. Czy młodsze pokolenie może naprawdę wyglądać i zachowywać się poważniej niż starsze? Coraz więcej pojawia się artykułów na temat i nie sposób, po głębszej analizie, nie uznać, że coś rzeczywiście jest na rzeczy.
Zaczęło się od rzuconego w przestrzeń internetową pytania o to, jak to możliwe, że millenialsi wyglądają tak młodo? Przecież to w większości stateczni ludzie w średnim wieku, często z rodzinami, stałym związkiem, kredytem na mieszkanie i pełnoetatową pracą. Choć sami przedstawiają się jako zmęczeni, znudzeni i wiecznie niewyspani, okazuje się, że w porównaniu do swoich młodszych kolegów i koleżanek, urodzonych po roku 1996, prawdopodobnie piją codziennie świętą wodę z fontanny młodości.
Wyglądają świeżo, ubierają się modnie, mają czas na spotkania z przyjaciółmi, świetnie żonglują czasem wolnym zręcznie rozdzielając go pomiędzy dzieci a sam na sam z partnerem. Niewiele zmarszczek, zero siwizny, zadbana cera i ten luz. Ten luz, którego nie da się kupić ani udawać. - Z jednej strony identyfikuję się ze Spongebobem z gifa, który wytyrany po pracy jedyne co robi, to zawija się w koc i idzie spać, a z drugiej mam poczucie, że to najlepszy czas mojego życia. Coś juz osiągnęłam, osiągnę pewnie jeszcze więcej, mam własne mieszkanie i syna, realizuję swoje największe pasje. Mam przyjaciół, podróżuję. Czego chcieć więcej? - pyta retorycznie Monika, 39-latka z Zielonej Góry.
Zetki starzeją się szybciej niż Millenialsi?

Gdy jednak zaczniemy porównywać (choć to nieładnie) i "gmerać" w tym kotle pokoleniowym, szybko zderzymy się z kolejnym trendem i tezą z początku tego artykułu. Czy młodsze o 10 i więcej lat pokolenie nie powinno być chodzącą świeżością i wzorem, który ścigają millenialsi? Cóż - wszystko wskazuje na to, że nie.
Filmików, na których młodzi ludzie skarżą się, że zostali ocenieni na znacznie więcej lat, niż mają, mnożą się w przestrzeni internetowej. Jeden z przedstawicieli Pokolenia Z został wzięty za męża własnej matki. Czy może być gorzej?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, z czego ta przedwczesna "starość", a raczej "dojrzałość" wynika. Ale gdy pytam o to Karolinę, Zetkę, w zasadzie od razu podsuwa mi podpowiedź, gdy zaczyna zdanie od "Nie jestem typową Zetką, bo umysłowo bliżej mi do boomerki". Oldschoolowe wartości, tradycyjne myślenie, staromodne oczekiwania, ale też klasyczne podejście do wielu tematów. To pierwsza rzecz, która "postarza" pokolenie Z. - Ostatnio słyszałam określenie "zillenial", więc chyba tu bym się wpasowała z ideologią bardziej, bo na pewno nie czuję się jak Zetka - mówi.
Według Karoliny temat "szybszego starzenia się" przedstawicieli pokolenia Z ma wiele wątków: od tego, jak szybko młodzi ludzie rozpoczynają rzeźbienie sylwetki na siłowni, co ma wpływ na postrzeganie ich ewentualnego wieku, przez opanowywanie sztuki makijażu już w bardzo młodym wieku, co bez wątpienia wpływa na to, jak postrzegana jest choćby współczesna nastolatka.
Ciężko nie zahaczyć tu o sporą odwagę i obycie już w młodym wieku z zabiegami z zakresu medycyny estetycznej. - Jeśli jakiś zabieg podkreśla urodę - jestem jak najbardziej za tym, jeśli ma to smak i umiar, ale mam wrażenie, że poszło to w stronę "kopiuj, wklej". Te same nosy, usta itd. Jednak jak widzę, że np. 18-latka poddaje się zabiegom powiększania piersi i innym poważniejszym "ulepszeniom", to uważam, że jest to przykre. To młode osoby, które jeszcze kreują na pewno swój pogląd na siebie, czy poczucie wartości - zauważa Karolina.
Stres, napięcie, porównywanie się

Ale poza botoksem, poważniejszymi stylówkami, wysportowaną sylwetką i mocnym makijażem, leży też w psychice. Nie od dziś wiadomo, że emocjonalny stan bezpośrednio wpływa na nasz wygląd. Samopoczucie widać po oczach, sylwetce, posturze, spięciach mięśniowych. Stres postarza. Choć teoretycznie Zetki mogą żonglować ofertami pracy, najczęściej mają swój własny (lub wynajmowany) kąt, są wykształcone i świadome tego, czego chcą i własnej wartości, spoczywa na nich duża presja. I samotność. - Oni ciągle z nosami w telefonach. Idealne twarze, podróże na Bali, remonty willi, patrzą na to i się czują jakby byli nikim. To jest pokolenie porównywania się. Każdy chce mieć lepsze foty, pokazać lepsze filmiki. Oni nie są szczęśliwi. Zadłużają się, godzinami montują vlogi, to nie życie. A to niestety widać po nich i dodaje to im lat - podsumowuje Monika.
Wielowątkowość "turbostarzenia się" Zetek nie zamyka tematu. Ale daje ogląd na to, z czym musi się mierzyć pokolenie urodzonych między 1996 a 2012. I wszystko to wcale nie pomaga w relaksie, mindfulness i pogodnej, świeżej, młodej twarzy.













