Czy ten sprzęt jest dla mnie?
Projektanci sprzętu na siłownię najwyraźniej rzadko uważnie przyglądają się osobom z dużą otyłością. Wiele maszyn ma wąskie siedziska i sztywne ograniczniki, które wrzynają się w uda i biodra. Próba wciśnięcia się w maszynę do przywodzenia nóg czy klasyczny atlas bywa po prostu upokarzająca.
- Najgorszy jest ten moment, gdy próbujesz dopasować maszynę do siebie. Raz utknęłam w suwnicy tak niefortunnie, że musiałam udawać, że po prostu robię dłuższą przerwę, żeby nikt nie zauważył, że nie mogę się wygramolić - mówi nam Ania, jedna z dziewczyn plus size, która zgodziła się podzielić z nami swoimi doświadczeniami.
Dochodzi do tego kwestia biomechaniki. Osoba ważąca 120 czy 150 kg nie może od razu porwać się na skomplikowane ćwiczenia wielostawowe. Potrzebuje maszyn, które odciążą stawy. Jednak często najprostsze, najbardziej intuicyjne maszyny, mają tak ustawione minimalne obciążenie, że początkujący ma problem, by wykonać chociaż jedno powtórzenie.
Zostają hantle. Ale i tu czai się pułapka. Większość osiedlowych siłowni ma świetnie wyposażony stojak z ciężarami od 10 do 50 kg. A co z hantlami po 1, 2 czy 3 kg?
- Kiedy zapytałam trenera o hantle jedynki, spojrzał na mnie, jakbym urwała się z choinki. Ostatecznie znalazłam je w sali do pilatesu, różowe i urocze, ukryte za stosem mat - ironizuje Aśka, koleżanka Anny.
Smartfon w dłoni i wielkie ego

Kiedy już znajdziesz swój kąt i odpowiedni ciężar, wkraczasz na pole minowe współczesnej etykiety treningowej. Na wielu nowoczesnych siłowniach panuje specyficzny klimat. Z jednej strony mamy tzw. "Gym Bros" - zgrane ekipy rzucające ciężarami, głośno stękające i bezceremonialnie okupujące sprzęt przez pół godziny.
- Raz jeden z nich zapytał mnie, 'ile mi zostało serii', a ja ze stresu odpowiedziałam, że kończę, choć zdążyłam tylko usiąść - mówi Joanna.
Z drugiej strony - zjawisko jeszcze bardziej paraliżujące. Kultura fit-influencerów i nagrywanie wszystkiego na TikToka czy Instagrama. Statywy rozstawione między bramami do wyciągów to dziś plaga. Osoba otyła, która panicznie boi się oceny, nagle staje przed dylematem: czy przechodząc obok rzymskiej ławki, właśnie stała się tłem dla czyjegoś vloga?
- Widok statywu działa na mnie jak czerwona płachta na byka. Zamiast skupić się na mięśniach brzucha, wciągam go tak mocno, że nie mogę oddychać, bo boję się, że wyląduję w tle czyjegoś nagrania z dopiskiem "motywacja dla opornych" - przyznaje Anka.
Jak przetrwać pierwszy miesiąc?
Wybór odpowiedniej siłowni to połowa sukcesu. Zapomnij o modnych, przeszklonych klubach w biurowcach, gdzie wszyscy wyglądają, jakby urwali się z sesji zdjęciowej. Szukaj miejsc osiedlowych lub dużych sieciówek w godzinach porannych.
Nie kupuj najdroższych, opiętych legginsów z wysokim stanem, jeśli nie czujesz się w nich dobrze. Wybierz bawełnianą, luźną koszulkę i spodenki, które nie krępują ruchów. Wygląd to sprawa drugorzędna.

Największym błędem jest próba nadrobienia lat zaniedbań w ciągu jednego dnia. Umów się ze sobą na 15 minut marszu na bieżni. Tylko tyle. Sukcesem nie jest rekord życiowy, ale fakt, że twoja karta magnetyczna odbiła się w czytniku przy wejściu.
- Pierwszego dnia weszłam na siłownię, przeszłam się po sali, wypiłam wodę i wyszłam. Aśka zapytała, jak trening. Odpowiedziałam: Zwycięski. Przełamałam barierę wejścia i to był mój najważniejszy rekord - śmieje się Anna.
I ostatnia rada na koniec. Jeśli budżet na to pozwala, zainwestuj w trzy spotkania z trenerem personalnym. Nie po to, by zrobił z ciebie kulturystę, ale by pokazał, jak bezpiecznie usiąść na maszynie i jak ustawić wysokość siodełka. Gdy wiesz, co robić, przestajesz nerwowo rozglądać się na boki.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.










