"Rysy. Szczyt głupoty"
Turyści w Tatrach to temat dyskusji, a czasem nawet żartów już od wielu lat. Krytykowane przez wielu przejazdy nad Morskie Oko dorożkami, nieodpowiednie obuwie kompletnie niedostosowane do górskich wędrówek, skrajna nieodpowiedzialność w kwestii przygotowania do pokonania trudniejszych szlaków, a także zabieranie dzieci czy zwierząt w niebezpieczne rejony.
To ostatnie właśnie stało się tematem gorącej dyskusji, po tym, jak przewodnik tatrzański Marcin Kijowski dodał na swojej facebookowej stronie filmik na którym pokazał, jak turyści wspinający się na Rysy uznali, że dobrym pomysłem będzie zabranie ze sobą psów. Zatytułował go "Rysy. Szczyt głupoty".
Szokujące nagrania przerażonych psów w drodze na Rysy

Na filmiku widać ujęcia, na których psy starają się pokonać mocno skaliste zbocze, ciągną na smyczy, zapierają się łapami, a jeden z nich jest niesiony przez właściciela. Ich postawa wyraźnie wskazuje, że zwierzęta są przerażone. Ale to nie sam filmik, a obszerny opis sytuacji budzi prawdziwą grozę.
Ten drugi na filmie pies był przerażony. Skomlał cicho ze strachu, bał się schodzić ze szczytu. Patrząc w dół, zapierał się łapami. Jego opiekun twierdził, że pies się nie boi, bo “był już w Dolomitach”, a skomle dlatego, bo “chce już iść.”
Według przewodnika, właściciele czworonogów kompletnie nie byli świadomi, jak stromo i niebezpiecznie jest w tym miejscu. Marcin Kijowski rozmawiał i zwracał uwagę każdemu z właścicieli, których psy pojawiły się na filmiku. - Posiadacze rudzielca też niewiele wiedzieli, a gdy już się dowiedzieli, udawali, że to ich nie dotyczy. Co za problem na łańcuchach wziąć psa pod pachę? Że się zapiera nogami tu i tam? Pociągnie się za smycz, to pójdzie dalej. Jeszcze inna opiekunka psa też nie widziała ani tablic informujących o zakazie wprowadzania psów ani tym bardziej problemu. Bo napotkany po drodze ratownik nic jej nie powiedział - zrelacjonował przewodnik.
Zwrócił się także do wszystkich, którzy uważają, że nie ma nic złego w zabieraniu pupilów na górskie, strome, skaliste szlaki i wyjaśnił, że poza wyznaczonymi miejscami, nie wolno zabierać ze sobą psów na teren TPN. Przestrzegł, że w Tatrach żyją żmije, których ukąszenie może być dla psów śmiertelne, a tłum, kamienie i ekspozycja nie są komfortowe dla żadnego domowego zwierzęcia. Na koniec smutno podsumował:
Za swoim opiekunem, nawet jeśli jest idiotą, pies wskoczy w ogień. Niestety.
Komentujący nie przebierają w słowach

Komentujący murem stanęli po stronie autora wpisu i nagrania. Nie pozostawili suchej nitki na nieodpowiedzialnych właścicielach. W kilka godzin filmik zebrał niemal 2 tysiące polubień i ponad 500 komentarzy. Najwięcej z nich potępiających osoby zabierające swoje czworonogi w góry: "Żal zwierząt. Strach w ich oczach. Zabłysnęli ich właściciele, oj zabłysnęli głupotą". W pozostałych wpisach dominują niewybredne wyzwiska oraz sugestie, by delikwentom z psami wlepiać słone mandaty. Padają pytania o iloraz inteligencji ludzi, którzy skazują swoich czworonożnych przyjaciół na niepotrzebny stres i niebezpieczeństwo.
Według oficjalnej strony Tatrzańskiego Parku Narodowego psy wprowadzać można jedynie na Drogę Pod Reglami oraz na dno Doliny Chochołowskiej. W pozostałych miejscach jest to surowo wzbronione i grozi mandatem od 50 do 500 zł.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.












