"Co zrobiłaś dla swojego mężczyzny po porodzie?". TikTok, który rozgrzał internet
Karol Zawadka, fizjoterapeuta znany z publikowania w mediach społecznościowych materiałów dotyczących relacji damsko-męskich i ról płciowych, opublikował nagranie, które w krótkim czasie wywołało ogromne emocje.
Zobacz również:
"Co ty po porodzie zrobiłaś dla swojego mężczyzny? (...) Czy zabrałaś go na jakiś dobry obiad, podczas którego powiedziałaś mu: »dziękuję Ci za to dziecko«? Czy kupiłaś mu coś osobistego, żeby przypominało mu o tym, że to dziecko się narodziło? (...) Czy masz w ogóle w głowie takie myślenie, że to jest współautor tego sukcesu?" - mówił w nagraniu, które już w oryginalnej formie zniknęło z internetu.
Twórca zwracał uwagę, że w przestrzeni publicznej często mówi się o tym, co partner powinien zrobić dla kobiety po porodzie, natomiast, jego zdaniem, znacznie rzadziej pojawia się pytanie o gest wdzięczności wobec ojca dziecka.
To właśnie ta narracja stała się początkiem szerokiej debaty, która szybko wyszła poza media społecznościowe i obrała kilka kierunków.
Internet odpowiedział. Od ironii po osobiste świadectwa kobiet

Pod nagraniem i w odpowiedzi na nie zaczęły pojawiać się tysiące komentarzy. Wiele kobiet opowiadało o własnych doświadczeniach związanych z porodem, połogiem czy depresją poporodową. Zwracały uwagę, że pierwsze tygodnie po narodzinach dziecka są przede wszystkim czasem regeneracji organizmu i nauki nowej rzeczywistości, a nie planowania prezentów dla partnera.
Do dyskusji dołączyli także popularni twórcy internetowi. Na profilu Lisia Rodzinka opublikowano humorystyczne nagranie, w którym Mateusz pyta swoją żonę, dlaczego po porodzie niczego od niej nie dostał. Film w satyryczny sposób odnosi się do tez przedstawionych przez Zawadkę i pokazuje w humorystyczny sposób oczekiwania materialnego "odwdzięczenia się" przez kobietę tuż po porodzie.
Swoją historią podzieliła się również Maffashion, czyli Julia Kuczyńska. Influencerka z ironią przypomniała, że jej poród rozpoczął się naturalnie, jednak z powodu komplikacji zakończył cesarskim cięciem.
Skoro miała niejako dwa porody, zastanawiała się, czy powinna wręczyć partnerowi jeden prezent, czy może dwa. Jak jednak dodała, miała utrudnione zadanie, ponieważ ojca jej dziecka nie było przy porodzie.
Jej wypowiedź stała się jednym z najczęściej udostępnianych komentarzy w całej dyskusji.
Specjalistki stawiają sprawę jasno. "Połóg to nie czas na spełnianie oczekiwań partnera"

Jedną z osób, które odniosły się do wypowiedzi Karola Zawadki, była Agnieszka Maruda - mówczyni, motywatorka, coach i autorka edukacyjnego profilu w mediach społecznościowych.
"(...) Po porodzie zostaje rana wielkości talerza, tyle tylko, że ty jej nie widzisz, bo ona jest w środku, gdzie łożysko musiało się odkleić. Z żywą, krwawiącą raną ta kobieta musi dojść do siebie" - mówi specjalistka w bardzo obrazowy sposób, komentując wypowiedzi Karola Zawadki.
Maruda w swoim nagraniu przypomina również, że pierwsze tygodnie po porodzie są kluczowe dla zdrowia kobiety.
"Pierwsze dwa tygodnie po porodzie są kluczowe. Jeżeli kobieta wtedy podejmie jakiś wysiłek, może sobie bardzo mocno zaszkodzić. (...) Dobry, dojrzały emocjonalnie człowiek po pierwsze przyniesie tej kobiecie jedzenie".
Do internetowej dyskusji dołączyła także adwokat Magdalena Grześkowiak, nierzadko reprezentująca interesy kobiet w sądzie.
"Kobieta, która właśnie urodziła dziecko, nie jest zobowiązana do niczego poza regeneracją i opieką nad noworodkiem. A już na pewno nie jest zobowiązana do »robienia czegoś dla mężczyzny«".
Zdaniem prawniczki partnerski model rodzicielstwa opiera się na zupełnie innym pytaniu.
"Prawdziwy partner po porodzie nie pyta: »co ona może zrobić dla mnie?«. Pyta: »co ja mogę zrobić, żeby jej było lżej?«. Macierzyństwo nie jest nagrodą ani usługą dla ojca. Jest ciężką fizyczną i psychiczną pracą, za którą należy się szacunek, wsparcie i przestrzeń".
Psychotraumatolożka Katarzyna Gęstwicka: "Największym prezentem jest wsparcie"

O społecznym wymiarze całej dyskusji rozmawiałam z Katarzyną Gęstwicką - pedagożką, psychotraumatolożką, interwentką kryzysową i wolontariuszką Fundacji Nagle Sami.
Jej zdaniem już samo postawienie pytania o prezent dla partnera pomija najważniejszy fakt.
- To, co jest najważniejsze, to to, że kobieta rodzi dziecko i to jest pierwsze, co ona daje temu mężczyźnie. Daje dziecko, potomka, co samo w sobie powinno być spełnieniem marzeń dla osób, które decydują się na taką zmianę we wspólnym życiu - mówi Katarzyna Gęstwicka w rozmowie z Interią.
Ekspertka podkreśla, że sama nie przywiązuje dużej wagi do materialnych prezentów wręczanych kobiecie po porodzie.
- Kiedy sama miałabym postawić siebie w takiej sytuacji, w najbardziej ludzki sposób, to przede wszystkim chciałabym otrzymać pomoc. Kobieta po porodzie czy cesarskim cięciu czasami nie jest w stanie sama umyć włosów. Są kobiety, których partnerzy pomagali im założyć bieliznę, wymienić podpaski, czy pomagali dojść do łazienki. To właśnie takie wsparcie jest najważniejsze - mówi psychotraumatolożka.
Jak podkreśla Gęstwicka, jeśli para chce przygotować dla siebie symboliczną pamiątkę z okazji narodzin dziecka, warto zrobić to jeszcze przed porodem, kiedy jest na to jeszcze czas i miejsce.
- Dbanie o siebie nawzajem jest świetne, robienie sobie małych symbolicznych prezentów lub pamiątek z tego okresu może być czymś co wzmacnia więź, jednak ze względu na inne wydatki potencjalnych rodziców, część z nich nie może sobie pozwolić na robienie materialnych, dużych prezentów.
Jej zdaniem po porodzie jednak najważniejsze jest przede wszystkim samopoczucie i regeneracja kobiety, dlatego trudno oczekiwać, by w tym czasie była skupiona na czymkolwiek innym niż dochodzeniu do siebie i opiece nad noworodkiem.
Ta dyskusja mówi więcej o społeczeństwie niż o prezentach. Zdaniem Katarzyny Gęstwickiej internetowa burza pokazuje przede wszystkim, że w Polsce wciąż ścierają się dwa modele myślenia o rodzinie.
Wydaje mi się, że wynika to z przekazu międzypokoleniowego. Przez lata funkcjonował model, w którym kobieta zajmowała się wszystkim - dziećmi, domem i mężczyzną. Teraz te role się zmieniają i nie wszyscy za tym nadążają.
Ekspertka zwraca uwagę, że wielu mężczyzn nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ogromnym obciążeniem dla organizmu jest poród i połóg, a to wszystko przez wciąż niewystarczający poziom edukacji mężczyzn w tym zakresie. Menstruacja, poród i połóg, to wciąż w pewnym stopniu tematy tabu wśród polskiego społeczeństwa.
- Poród bywa traumatyczny. Kobieta jest wtedy całkowicie zależna od personelu medycznego, który też bywa różny podczas porodu, więc do wycieńczenia fizycznego, dochodzą niekiedy urazy psychiczne pozostawione przez trudny poród. Potem pojawia się noworodek, który wymaga nieustannej opieki, a jednocześnie sama kobieta również potrzebuje pomocy. To ogromna odpowiedzialność dla obojga rodziców - podkreśla ekspertka.
Dlatego, jak zaznacza Katarzyna Gęstwicka, przygotowanie do rodzicielstwa powinno obejmować nie tylko kompletowanie wyprawki, ale również rozmowę o wzajemnych potrzebach i obowiązkach.
- Bardzo ważne jest, żeby mężczyzna potrafił zrobić zakupy, ugotować prosty posiłek, wyrzucić śmieci czy pomóc partnerce w codziennych czynnościach. Role w związku zmieniają się w różnych momentach życia. Czasami jedno z nas potrzebuje więcej wsparcia, a czasami drugie. Na tym właśnie polega partnerstwo.
Niezależnie od intencji autora nagrania, jego wypowiedź uruchomiła dyskusję, która daleko wykracza poza pytanie o symboliczny prezent po porodzie. Stała się pretekstem do rozmowy o fizycznych i psychicznych konsekwencjach ciąży, o niewidocznej pracy kobiet po narodzinach dziecka, ale także o tym, jak współcześnie rozumiemy partnerstwo, wzajemną troskę i podział odpowiedzialności w rodzinie.
Karol Zawadka zabrał głos. "Nigdy nie chciałem umniejszać roli kobiety"

Po publikacji kontrowersyjnego nagrania udało nam się skontaktować z Karolem Zawadką. Fizjoterapeuta przyznaje, że nie spodziewał się skali reakcji, jaką wywołały jego słowa.
- Przede wszystkim chciałbym przeprosić. Biorę odpowiedzialność za to nagranie i za słowa, które tam padły. Po przemyśleniu sytuacji, gdy emocje opadły, wiem, że to, co powiedziałem, było złe. Ta forma, dobór słów, były niefortunne - deklaruje.
Jak mówi, jego intencje zostały odebrane inaczej, niż zamierzał, a sam stał się celem gróźb i internetowej nagonki.
- Jestem totalnie przerażony całą sytuacją. Rozumiem, że ton mojej wypowiedzi i sposób, w jaki się wyraziłem, wywołały burzę. Natomiast nie spodziewałem się zastraszania, gróźb, prób doprowadzenia do utraty pracy. Taki obrót spraw kompletnie mnie zaskoczył" - mówi w rozmowie z Interią Karol Zawadka. - Pojawiły się też komentarze, opinie osób, które nigdy nie korzystały z moich usług, w celu zniszczenia mojej kariery i zdyskredytowania mnie w środowisku pracowniczym.
Podkreśla jednocześnie, że nie chciał deprecjonować doświadczenia kobiet ani porównywać wysiłku związanego z porodem z rolą ojca.
Moja wypowiedź nie miała nikogo obrazić ani w jakikolwiek sposób zrównywać wysiłku kobiety z wysiłkiem mężczyzny. Tego po prostu nie da się porównać.
Jak tłumaczy, mówiąc o czasie "po porodzie", nie miał na myśli pierwszych dni, ani nawet tygodni po porodzie, ani tym bardziej połogu.
- Kiedy mówiłem »po porodzie«, miałem w zamyśle dwa-trzy miesiące później, kiedy sytuacja jest już względnie ustabilizowana, mama dochodzi do siebie, a rodzina odnajduje się w nowej rzeczywistości. Niestety to zdanie zostało wyrwane z kontekstu i bardzo mocno nadinterpretowane.
Zapytany także, czy z perspektywy czasu powiedziałby to inaczej, odpowiada bez wahania, że tak.
- Gdybym mógł cofnąć czas, ubrałbym to w zupełnie inne słowa. Wiedziałem, jaka była moja intencja, ale forma nie była dobra i dziś to widzę.
Karol Zawadka zaznacza również, że jego zamiarem było zwrócenie uwagi na rolę ojca, jednak dopiero wtedy, gdy najtrudniejszy okres po porodzie minie.
- Mój zamysł był taki, żeby zadać pytanie, czy kiedy wszystko się już ustabilizuje, nie warto również docenić ojca za jego obecność, zaangażowanie i wsparcie. To oczywiście jest obowiązek mężczyzny, ale, czy po prostu docenianie siebie nawzajem nie powinno być normą? Są przecież sytuacje, kiedy mężczyzna przeżywa ogromny stres, bo poród jest zagrożeniem życia i zdrowia matki oraz dziecka. W takich momentach musi schować własne emocje i być oparciem dla partnerki.
Rozmówca podkreśla, że jego stanowisko dotyczące kobiet w ciąży i połogu pozostaje jednoznaczne. Karol Zawadka podkreśla w rozmowie z Interią, że kobietę w tym okresie trzeba szanować, otoczyć zrozumieniem i dać jej jak najwięcej przestrzeni i wsparcia. Jak zaznacza, rolą mężczyzny jest zrobić wszystko, żeby pomóc jej przejść przez ten czas jak najlepiej.
Nigdy nie chciałem umniejszać roli kobiety ani jej zasług. To byłoby po prostu absurdalne.
Fizjoterapeuta zwraca również uwagę na konsekwencje, jakie, jego zdaniem, przyniosła internetowa dyskusja.
- Rozumiem, że ktoś może się nie zgadzać z moją wypowiedzią i ma do tego pełne prawo. Czym innym jest jednak krytyka, a czym innym szykanowanie człowieka. Otrzymywałem groźby, pojawiły się próby ustalenia mojego miejsca zamieszkania czy kontaktowania się z moim pracodawcą. To przekroczyło wszelkie granice.
Na zakończenie podkreśla, że celem jego działalności nigdy nie było antagonizowanie kobiet i mężczyzn.
- Od początku chciałem poruszać tematy, które skłaniają do rozmowy, a nie dyskredytować kogokolwiek. Uważam, że wojna płci nie ma sensu. Chciałem zwrócić uwagę na to, że obie strony są ważne i potrzebują wzajemnego wsparcia, ale dziś wiem, że powinienem był powiedzieć to zupełnie inaczej.











