Co robi symbol diabła na wielkanocnym stole?
Bazie i bukszpan zdobią koszyki. Wielu nie wyobraża sobie świąt bez zielonych liści rzeżuchy. Dziś możemy postrzegać je jedynie jako wiosenne dekoracje, ale za roślinami Wielkiej Nocy kryje się coś więcej. Ukryte znaczenia - symbole, które swoimi korzeniami sięgają pogańskich wierzeń.

Spis treści:
- Wielkanoce drzewo
- Drzewo diabła
- Brama w zaświaty
- Brzozowe witki, czyli śmigus płodności
- Bukszpan, czyli sposób na kołtuna
- Rzeżucha, czyli urocznik
Wielkanoce drzewo
Tak jak Boże Narodzenie ma choinkę, czy mówiąc dokładniej jodłę, sosnę lub świerk, tak Wielkanoc ma własne świąteczne drzewko (a nawet dwa) - wierzbę i brzozę. Dowody? Gałązki obsypane baziami zdobią wielkanocne koszyki i stoły, a śmigus-dyngus bez wierzbowych lub brzozowych witek byłby tylko dyngusem. Pierwszy człon zwyczaju, czy może raczej rytuału, odprawianego w Wielki Poniedziałek, nawiązuje do smagania dziewcząt gałązkami młodych drzew. Był to prastary rytuał oczyszczenia z chorób i złej energii, a wraz z umacnianiem się na ziemiach polskich chrześcijaństwa - także z grzechów. Smaganie gałązkami miało przenosić siły witalne z drzewa na ludzi, zapewniać zdrowie, płodność i szczęście.
Nasi żyjący blisko natury przodkowie zauważyli, że wierzba ma silną wolę przetrwania - nawet ze ściętego pnia potrafi wiosną wypuścić młode gałęzie, nie wspominając już wczesnym kwitnieniu. Tym samym stała się ona symbolem odradzającego się życia, płodności i sił witalnych. Wierzono, że zjedzenie bazi czy smaganie wierzbowymi witkami zapewni zdrowie.
Wydaje się więc, że budząca się do życia jako jedna z pierwszych, jest idealnym symbolem świąt zmartwychwstania. Problemy w tym, że w kulturze nic nie jest jednoznaczne, a wierzba ma w tradycji też swoją inną, ciemną stronę.

Drzewo diabła
Słowianie mieli do wierzby ambiwalentny stosunek. Nie zawsze kojarzono ją z nowym życiem i siłami witalnymi, bywała też symbolem śmierci, rozpaczy, samotności. Samotne wierzby mogły stać się siedliskiem demonów, złych duchów i samego diabła. Nie były jednak w tym odosobnione, bo również inne gatunki drzew, które był stare, powykrzywiane, miały dziuple czy stały samotnie - mogły stać się przedmiotem obaw wśród naszych pradziadów.
W folklorze słowiańskim spotkać można natomiast podania o skarbach ukrywanych przez biesy w pniach płaczących drzew oraz o diable Rokicie, który upodobał sobie wierzbowe zarośla. Nie można też zapomnieć, że czarownice na sabat pędził na wierzbowych miotłach. Ze względu na upodobanie do bagiennych terenów drzewa te często łączono z wodnymi demonami.
Z tym natomiast wiąże się inny zwyczaj tak zwane żurowanie, które odbywało się w Wielką Środę na Śląsku. Gospodarze z wierzbiny przygotowywali miotły, którymi rytualnie wymiatano wszystkie nieczystości zgromadzone podczas zimy, następnie gromadzono je na skraju pól i zapalano. Podpalano też wierzbowe gałązki i biegano z nimi dookoła pól, co miało odpędzać demony akwatyczne i chronić uprawy przed powodzią.

Brama w zaświaty
Ma wierzba jeszcze trzecie znaczenie - jest granicą. Drzewo to preferuje podmokłe tereny, jest więc doskonałym kandydatem na drzewo graniczne między żywiołami: wody i ziemi oraz między światami: żywych i umarłych. Wierzby to według ludowych wierzeń swoiste bramy w zaświaty.
Wierzba ma więc w sobie zarówno pierwiastek śmierci, jak i odrodzenia oraz życia, jest więc idealnym kandydatem na wielkanocne drzewo.
Brzozowe witki, czyli śmigus płodności
Nie tylko wierzbowe witki były używane podczas śmigusa-dyngusa. Drugim często wykorzystywanym drzewem była brzoza. Brzoza była silnie kojarzona z płodnością stąd wykorzystanie jej podczas śmigusa-dyngusa. W Polsce południowo-wschodniej uważano ją za drzewo przynoszące szczęście. Jej młode witki kojarzył się z odrodzeniem i wiosną. Była ona symbolem kobiecości.
W dawnej Polsce brzoza była wykorzystywano w palmach na Niedzielę Palmową. Adam Fisher wspominał, że w Nowej Wsi koło Czarnkowa zrywano tego dnia młode gałązki drzewa i wstawiano do wody. Jeśli do niedzieli Zmartwychwstania pojawiły się na nich liście, wróżyło to szczęście w domu.
Nie tylko w Poniedziałek Wielkanocny sięgano po brzozę, była ona także potrzebna w Wielką Niedzielę. Tego dnia obowiązywał bowiem zakaz długiego spania, bo groziło to bólem głowy i zarastającym chwastami polem. Wiązano więc brzozowe witki w pęki i wypędzano nimi śpiochy (oczywiście smagając zaspanych domowników, którzy nie poszli na rezurekcję). Zwyczaj ten miał przynieść szczęście, pomyślność i zdrowie.

Bukszpan, czyli sposób na kołtuna
Zielone gałązki bukszpanu często zdobią koszyki i stoły wielkanocne. Roślina, która nawet zimą zachowuje swoją zieleń, jednoznacznie kojarzy się z nieśmiertelnością, wiecznością oraz nadzieją na życie wieczne. Znaczenie bukszpanu (i jego trwałość) sprawiały, że wykorzystywany był także w wieńcach pogrzebowych. W XIX wieku, gdy Adam Fisher zbierał materiały do swojego słownika "Rośliny w wierzeniach i zwyczajach ludowych", w Małopolsce bukszpan wykorzystywano do tworzenia bukietów weselnych.
Bukszpan zwyczajny jest rośliną trującą, o czym musieli wiedzieć już nasi przodkowie, bo Adam Fisher nie zanotował użycia leczniczego tej rośliny, z jednym może wyjątkiem w okolicach Łowicza stosowano go na ból głowy przy kołtunie (sklejony łojem pęk włosów na głowie powstający z braku higieny i nieużywania grzebienia), w następujący sposób:
Kiedy ma się zwinąć kołtun, co się poznaje po silnym bólu głowy, trzeba bukszpan namoczyć w spirytusie i natrzeć włosy. Kołtun zwinie się i w niego wejdzie ból głowy, i nie zepsuje oczu, i nie wejdzie do kości
Rzeżucha, czyli urocznik
Rzeżucha to roślina problematyczna, bo jak zwracał uwagę Adam Fisher, polski lud pod tą nazwą rozumiał zarówno rzeżuchę botaniczną, czyli Cardamine L., jak i pieprzycę, czyli Lepidium spp., stąd trudności w rozdzieleniu znaczeń i symboliki tych roślin. Zwyczaj wysiewania rzeżuchy na Wielkanoc jest bardzo stary, robili to już nasi przodkowie w XV wieku. Młoda, niedawno wysiana roślina w oczywisty sposób kojarzy się z nowym życiem i odrodzeniem.

Dziś wiemy, że rzeżucha jest źródłem witaminy C, B1, K, wspiera trawienie i przyczynia się do obniżenia cukru we krwi. Nasi przodkowie stosowali ją w lecznictwie, ale w zgoła innych sposób. W XVI wieku uważano, że jest remedium na ból zęba. Należało zawiesić ją na ramieniu po stronie, po której ból występował lub na szyi. Miała być też środkiem poronnym. Natomiast w XVII wieku można było przeczytać, że nasiona rzeżuchy położone pod język przywracają mowę w przypadku paraliżu, a utarte z figą leczą głuchotę.
Rzeżucha w przeciwieństwie do wierzby, od zawsze miała pozytywne konotacje. Wierzono, że ma ona moc odganiania złej energii. Między innymi w Małopolsce nazywano ją urocznikiem, bo gdy podejrzewano, że na człowieka lub zwierzę rzucono urok, okadzano obiekt klątwy dymem z rzeżuchy.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.










