Mówienie przez sen ma swoją oficjalną nazwę - somnilokwia. Choć brzmi to poważnie, lekarze uspokajają: w większości przypadków jest to parasomnia, czyli niewinna anomalia, która pojawia się podczas przechodzenia między różnymi fazami snu.
Podczas fazy REM (czyli tej, w której mamy najbardziej intensywne i barwne sny), neurony ruchowe odpowiedzialne za poruszanie rękami, nogami czy właśnie aparatem mowy są chemicznie blokowane. Dzięki niemu nie biegamy po pokoju i nie machamy rękami, gdy śni nam się ucieczka przed goniącym nas tygrysem.
Czasami jednak ten sypialniany system bezpieczeństwa na chwilę zawodzi. Następuje drobne "wyładowanie" na łączeniu faz, blokada puszcza i słowa, które wypowiadamy w swoim sennym scenariuszu, wymykają się przez usta do realnego świata.
"Jola, przestań"

- Gdy usłyszałam to po raz pierwszy, zamarłam - wspomina Dorota.
- Środek nocy, ciemno, a mój mąż nagle wzdycha głęboko i mówi z wyraźnym emocjonalnym napięciem: "Jola, przestań, Jola no weź". Przez kolejne tygodnie to imię wracało jak bumerang. Za każdym razem, gdy Edek zapadał w głęboki sen, w naszej sypialni pojawiała się jakaś Jola.
W wyobraźni Doroty natychmiast ułożył się klasyczny scenariusz: zdrada, podwójne życie, tajemnicza kochanka, której imię mąż bezwiednie wykrzykuje przez sen. Zaczęło się potajemne sprawdzanie telefonu, przeglądanie historii komputera i nerwowa atmosfera przy każdym spóźnieniu z pracy.
- Dorota stała się podejrzliwa, urządzała mi przesłuchania, a ja naprawdę nie miałem pojęcia, o co chodzi. Nie znałem żadnej Joli. Czułem się niesprawiedliwie oskarżany o coś, czego nie zrobiłem. Doszło do tego, że bałem się kłaść spać - wspomina Edek.
Napięcie między małżonkami urosło do tego stopnia, że ich związek zawisł na włosku. W akcie desperacji postanowili szukać pomocy u specjalisty i trafili na terapię dla par.
Dorota nie była chorobliwie zazdrosna bez powodu, po prostu reagowała na bardzo konkretny bodziec. Edek z kolei mówił prawdę - na poziomie świadomym ta kobieta dla niego nie istniała. Terapeutka w końcu zaproponowała seans hipnozy.
Choć oboje podchodzili do pomysłu sceptycznie, postanowili spróbować. W gabinecie hipnotyzera, po wprowadzeniu w stan głębokiego relaksu, umysł Edka zaczął cofać się w czasie. To, co odkrył, zaskoczyło wszystkich. Nocne lęki nie miały nic wspólnego z romansem. Były echem zapomnianego wydarzenia z wczesnego dzieciństwa.

- Podczas hipnozy nagle zobaczyłem ogród mojej babci i przypomniałem sobie wakacje, gdy miałem może sześć lat. Przyjechała wtedy nasza daleka, znacznie starsza kuzynka. Miała na imię Jola. Była potwornie niesforna i apodyktyczna. Dla żartu namówiła mnie, żebym się rozebrał i biegał na golasa po podwórku, a potem schowała moje ubrania i się ze mnie śmiała. Dla małego chłopca to był potworny wstyd. Zupełnie wyparłem to wspomnienie ze świadomości, ale mój mózg zakodował je jako symbol bezsilności - opowiada Edek.
Okazało się, że "Jola" wracała w snach Edka zawsze wtedy, gdy w dorosłym życiu - na przykład w pracy - czuł się bezradny, zestresowany lub poddawany presji przez innych.
- Kamień spadł nam z serca - podsumowuje z uśmiechem Dorota.
Co tak naprawdę mówią nam nocne opowieści partnera?
Neurolodzy są tu zgodni. Nocne opowieści rzadko kiedy przypominają spójne, głębokie wyznania. Najczęściej to czysty, neurobiologiczny szum - losowy miks wspomnień, strzępków obejrzanych filmów, przeczytanych artykułów oraz przeżytych w ciągu dnia sytuacji.
Co ciekawe, lingwiści, którzy badali nagrania osób mówiących przez sen, odkryli fascynującą prawidłowość. Najczęściej padającym w nocy słowem - niezależnie od języka i szerokości geograficznej - jest "nie".
Ponad połowa sypialnianych wypowiedzi ma charakter defensywny lub negatywny, co oznacza, że w snach najczęściej po prostu z kimś się kłócimy lub stawiamy opór.
Wspólne analizowanie somnilokwii partnera czy partnerki ma niezwykle ważną zaletę dla związku. Nic tak nie zbliża i nie rozładowuje sypialnianej atmosfery jak wspólny, szczery śmiech.
Nocna kreatywność ludzkiego mózgu bywa najlepszą, darmową komedią - pod warunkiem, że nie zaczniemy traktować jej na poważnie.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.











