Spis treści:
- Vinted i OLX coraz częściej krytykowane
- Gratisy z Rossmanna, Sephory i Biedronki na sprzedaż
- "Biznesowe Grażyny" oburzyły użytkowników Vinted
- Pluszak za 50 zł? Internauci nie kryją zdziwienia
- Dostałeś gratis? Możesz go sprzedać
- Legalne nie zawsze znaczy mile widziane
Vinted i OLX coraz częściej krytykowane
Choć serwisy sprzedażowe typu Vinted czy OLX są przez większość internautów cenione za okazyjne oferty, ciekawe "perełki" z drugiej ręki i możliwość upolowania fantastycznych okazji, są także coraz częściej wyśmiewane czy krytykowane za sprawą tzw. "Grażyn biznesu".
Najpierw echem odbijały się po sieci nagabywania nawet w środku nocy z prośbami i pytaniami, czy zakupiony przez nich przedmiot został już wysłany, potem w mediach społecznościowych użytkowniczki ostrzegały się wzajemnie przed wyłudzeniami i próbami oszustwa. Teraz internauci mówią "dość" Grażynom, które postanowiły wzbogacić się, sprzedając przedmioty wydawane przez sieciówki jako gratis do zakupów. Ceny potrafią zwalać z nóg.
Gratisy z Rossmanna, Sephory i Biedronki na sprzedaż
Przybywa filmików, zdjęć i screenshotów ofert pełnych darmowych prezentów oferowanych klientom za zakupy w sklepach typu Rossmann, Sephora, Douglas czy nawet Biedronka. Rynek kwitnie, a zarejestrowani na platformach typu Vinted przecierają oczy ze zdumienia. Głośno było ostatnio o: saszetkach zapachowych z limitowanej kolekcji, masażerach do skóry głowy czy pluszowych żółwikach, a także tzw. "blind boxach", czyli produktach-niespodziankach zapakowanych tak, by nie wiadomo było, który produkt z kolekcji, np. błyszczyków, znajduje się w środku.
Wszystkie te rzeczy trafiały na handel, a ceny oscylowały od kilku do nawet kilkudziesięciu złotych za sztukę. Przypomnijmy: te produkty osoby wystawiające otrzymały jako gratis do zakupów w sklepie.
"Biznesowe Grażyny" oburzyły użytkowników Vinted

Irytacja rośnie wprost proporcjonalnie do popularności tego typu sprzedaży. Na grupach facebookowych powstają kolejne posty: "Ludzie... to się nie dzieje naprawdę, jesteście bezwstydni. Wysyp biznesowych Grażynek już na Vinted, a potem płaczecie, że Rossmann nie chce wydać gratisów albo zmienia regulamin. Nie dziwcie się, macie to na własne życzenie" - napisała Patrycja do grupowiczów zrzeszonych na "Rossmann - promocje i wyprzedaże", dołączając zdjęcia kilkunastu ofert dotyczących masażera do skóry głowy wartego dosłownie kilka złotych. Przy kasie w drogerii sieciowej klienci otrzymywali go jako sympatyczny dodatek, otwiera się w nowym oknie do zakupów.
Pluszak za 50 zł? Internauci nie kryją zdziwienia
Na Instagramowej rolce @morepauliinku widać kilkadziesiąt ogłoszeń na Vinted dotyczących pluszaka dodawanego przy zakupie produktów do włosów pewnej marki za konkretną kwotę. Podpis brzmi: "Vinted jak zawsze w formie. Czy ktoś kupuje gratisy za 50 zł? Serio?".
Ale same filmiki czy wpisy to tylko wierzchołek góry lodowej. W komentarzach pod takimi publikacjami wręcz roi się od niezadowolonych, mocno zdenerwowanych użytkowników, którzy wprost mówią, że mają tego dość. "Obserwuję ten cyrk od początku. Tragedia, jak ludzie mają pusto w głowach. Widzą gratis i dostają na głowę". "To jest tragedia, co Grażyny wyprawiają". "Mi by nawet nie przyszło do głowy sprzedawać coś, co dostałam za darmo". To komentarze z gatunku łagodniejszych. Poza tym komentujący wstawiają swoje screeny i opisy: maskotki z Biedronki, które wymieniono za punkty zakupowe, "chodzą" już za 50 zł, a torby, które rozdano na otwarciu nowego salonu Victoria's Secret w jednym z polskich miast, za kilkaset zł. Zarobić można właściwie na każdym gratisie. Pytanie brzmi: czy to legalne?
Dostałeś gratis? Możesz go sprzedać
Co do zasady wydany na własność produkt promocyjny staje się twoją własnością, z którą możesz zrobić to, co zechcesz. Także sprzedać. Nawet jeśli kula do kąpieli, przypinka, saszetka zapachowa czy breloczek mają oznaczenie "nie do sprzedaży", odnosi się to do sklepu, nie do nowego właściciela. W przypadku wystawienia otrzymanej w promocji za 0 zł rzeczy nie ma właściwie żadnych ograniczeń dotyczących jej późniejszej sprzedaży, brak także limitów cen w związku z tym, że produkt pierwotnie był gratisowy. Jeśli znajdziesz osobę chętną odkupić od ciebie pluszaka za 100 zł i tyle zapłaci, jest to klasyczna transakcja i nie ma w niej absolutnie nic nielegalnego. Mimo to poirytowani użytkownicy aplikacji Vinted i OLX domagają się często w komentarzach zablokowania tego typu ofert, zachęcają także innych użytkowników do zgłaszania ich. W świetle prawa jednak niewiele to da.

Legalne nie zawsze znaczy mile widziane

Z prawnego punktu widzenia trudno więc mieć pretensje do osoby, która otrzymała produkt na własność i postanowiła później go sprzedać. Może ustalić dowolną cenę i zaoferować przedmiot na Vinted, OLX czy innym portalu. Co innego jednak legalność takiej transakcji, a co innego jej społeczny odbiór. Dla części klientów sprzedawanie za kilkadziesiąt złotych czegoś, co chwilę wcześniej można było dostać za darmo, jest po prostu przykładem wykorzystywania okazji i brakiem przyzwoitości.

Problem może pojawić się także z zupełnie innej strony. Jeżeli klienci zaczną masowo zdobywać gratisy wyłącznie po to, by później odsprzedawać je z zyskiem, sieciówki mogą reagować zmianami regulaminów, ograniczeniami liczby wydawanych produktów czy dodatkowymi warunkami promocji. W efekcie ucierpieć mogą również osoby, które po prostu chciały skorzystać z promocji dla siebie. Czy zatem warto zgłaszać takie ogłoszenia? Sam fakt, że ktoś sprzedaje otrzymany wcześniej gratis, nie oznacza jeszcze, że łamie prawo. Można natomiast sprawdzić regulamin konkretnej promocji, zwłaszcza jeśli sprzedawany jest nie sam produkt, lecz np. kod, voucher lub prawo do odebrania nagrody. Jedno jest pewne: dopóki znajdują się chętni, którzy są gotowi zapłacić za coś, co wcześniej rozdawano za darmo, na Vinted i OLX takich ofert raczej nie zabraknie. A "biznesowe Grażyny", ku rozpaczy części internautów, najwyraźniej jeszcze długo będą miały na czym zarabiać.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia, otwiera się w nowym oknie to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.












