Gdy przyjaźń staje się ciężarem. "Dopiero, gdy się odcięłam, mogłam swobodnie oddychać"
Czasem największe obciążenie nie bierze się z tego, co robimy, ale z tego, co dźwigamy w relacjach z innymi ludźmi. Będąc przez długi czas dla kogoś wsparciem, uchem do słuchania i bezpiecznym miejscem, może się okazać, że ta relacja jest jednostronna. Wtedy "ghosting", czyli nagłe odcięcie się może być - zamiast toksycznym zachowaniem - jedyną formą autopomocy.

Spis treści:
- Ghosting w relacjach nieromantycznych
- "W tej przyjaźni nie było miejsca dla mnie"
- Czym jest przeciążenie relacyjne?
- Darmowa psychoterapia
Ghosting w relacjach nieromantycznych
- Sama byłam zaskoczona swoją decyzją. Nie mam w zwyczaju ot tak odcinać ludzi, zawsze byłam i jestem za komunikacją, otwartością. Ale tu czułam, że nie mam wyjścia. Bo zaduszę się w tym ciasnym kącie. Z dnia na dzień ucięłam kontakt. Nagle mogłam oddychać - tak opisuje przeciążenie relacyjne Ewa, 33-latka z Zielonej Góry.
O ghostingu mówimy zazwyczaj w konotacji z relacjami romantycznymi. W erze aplikacji randkowych, poznawanie wielu nowych osób jednocześnie "wymusza" wybór i ucinanie kontaktów na rzecz "kogoś lepszego". Bez słowa wyjaśnienia, bez uprzedzenia. Nagle i boleśnie. Ale w relacjach koleżeńskich, przyjacielskich rzadko wspomina się o nagłych końcach. Bo ghosting w każdej relacji postrzegany jest jako forma krzywdzenia. Opuszczenie kogoś, kto jest w potrzebie. Problem w tym, że to często niezaspokojone potrzeby osoby wycofującej się stoją za tą decyzją.
"W tej przyjaźni nie było miejsca dla mnie"

- Poznałam się z Magdą, bo nasze córki się zaprzyjaźniły. Były tak spragnione swojego kontaktu, że prosiły o spotkania popołudniami i w weekendy. Mimo, że widywały się całymi dniami w przedszkolu. Naturalnie gdy dziewczynki się bawiły, my się poznawałyśmy. Bardzo szybko Magda "zeszła" jednak z tematu dzieci, bycia rodzicem i typowych "problemów" związanych z wychowaniem dziecka. Cieszyłam się, że się otwiera, miałam wrażenie, że nadajemy na tych samych falach. Była miła, wrażliwa, bardzo inteligentna emocjonalnie. Na początku więc wydawało mi się, że zyskuję przyjaciółkę na całe życie. A po 30-tce to bardzo trudne - wspomina Ewa.
Wszystko układało się między nimi, dopóki Ewa nie zaczęła odczuwać, że ta relacja zamiast ją odciążać i dawać ukojenie, staje się kulą u nogi. - Z czasem znałam każdy szczegół dotyczący jej byłego partnera. Sprawy sądowe, adwokaci, wspomnienia ze związku. Nawet sprawy łóżkowe. I w żadnym z tych tematów nie było nic złego, poza tym, że to się zadziało dosłownie w ciągu kilku tygodni. Miałam poczucie, że to się dzieje za szybko, jest za gęsto. Przestawało się tam pojawiać miejsce dla mnie. To było coś w rodzaju jednostronnej relacji, w której ja tylko dawałam. Czułam się jak psychoterapeuta, pocieszacz, bezpłatne wsparcie. Ucho zawsze gotowe do wysłuchania - mówi. Ewa czuła, że to dla niej za dużo.
Czym jest przeciążenie relacyjne?

- O przeciążeniu relacyjnym mówimy wtedy, gdy relacja zamiast być wymianą, staje się jednostronnym kosztem. Nie musi też być tak, że osoba biorąca jest toksyczna. Wystarczy, że układ jest długo i mocno nierówny. Aż przestaje nam wystarczać energii dla siebie, nie mamy już zasobów, nie tylko na pomaganie komuś, ale na nasze potrzeby - mówi psycholog Anna Frołowicz. Specjalistka zaznacza jednak, że wcale nie chodzi o to, by każda nasza relacja zawsze musi być równo pół na pół cały czas. Wystarczy, by ogólny bilans uwagi był rozłożony w miarę po równo.
Ewa ucięła kontakt, gdy zauważyła, że zaczyna mieć bóle brzucha i głowy gdy tylko Magda dzwoniła lub gdy szła na spotkanie z nią. Wiedziała, co ją czeka. - Ja się nie bałam spotkań z nią. Powtarzam, że to była miła i wartościowa dziewczyna. Ale ona mnie "zalewała" swoimi problemami, intymnymi szczegółami, nie miałam nawet okazji wypowiedzieć choć pół zdania. Dziewczyna zdecydowanie potrzebowała się wygadać. Im lepiej jej było, tym bardziej ja się czułam jak na jakimś podcaście. Bierna, aktywnie słuchająca, kiwająca głową. A co ze mną? - pyta retorycznie. Pisała jeszcze długo, zanim zorientowała się, że odpowiedzi już nigdy nie uzyska. Dzwoniła, ale sygnał się urywał. Ewa zablokowała Magdę. Mówi, że tylko tak wtedy widziała możliwość opuszczenia tej "przyjaźni". - Jak miałabym jej to wytłumaczyć? Ona nie dawała mi dojść do słowa. Poza tym nie byłam też gotowa na jej pretensje, żale. Już byłam przeciążona, tego jeszcze dodatkowo bym nie zniosła - mówi. Ewa czuła się trochę jak kosz na jej emocje. Gdy ktoś wrzuca w nas swoje przeżycia, przemyślenia i uczucia jak do śmietnika, mamy do czynienia z "emotional dumping".
Darmowa psychoterapia

- W tego typu relacjach mówimy sobie "Dobra, teraz ona mnie potrzebuje, to ja poczekam", tyle, że to "potem" nigdy nie nadchodzi. Można to nazwać "darmową terapią", ale w prawdziwej relacji terapeutycznej mamy granice, kontrakt i świadomość, kto ma jaką rolę pełnić. Natomiast w prywatnych relacjach łatwo o rozlanie odpowiedzialności - mówi Anna Frołowicz.
Choć jest obudowane wstydem, czasem też poczuciem niespełnienia czyichś oczekiwań, "ghosting" z powodu przytłoczenia relacyjnego może też być ratunkiem. - To, co na zewnątrz może być odbierane jako nagłe odcięcie się, jest zwykle długim procesem powolnego "wykrwawiania się". I przychodzi taki moment, że po prostu dłużej się nie da. Zmęczenie, wyczerpanie zasobów, frustracja, wielokrotne przekraczanie granic i nagle nie można już ani zdania więcej - mówi specjalistka.
Mimo, że to niełatwe dla żadnej ze stron, czasem może być konieczne. Bo postawienie granic w relacji przyjacielskiej może być pierwszym krokiem do odbudowania pewności siebie i aktywniejszego wsłuchiwania się w to, co czujemy. Ostatecznie to liczy się najbardziej.

Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.











