Fanów młodocianych hulajnogarzy brak
"Plaga. Mam dość, jakbym złapał jednego z drugim, szybko bym im wybił z głowy te wyścigi". "Gdzie są rodzice tych dzieciaków? Sama jestem matką i nie wyobrażam sobie do tego stopnia nie mieć kontroli nad swoim dzieckiem, które potencjalnie może nawet zabić". "Brakowało kilku centymetrów. Jak przejechał, to tylko powietrze zaświstało. Zanim doszło do mnie co się stało, gówniarz był kilka km dalej. Przecież to nawet nie złapiesz, nie zwrócisz uwagi". Niemal każda napotkana osoba, bez względu na wiek, poglądy czy wykonywaną profesję wzdycha ciężko, gdy słyszy hasło "hulajnogi elektryczne". Irytacja, strach i bezsilność wobec skali problemu, który generują przede wszystkim nieletni na rozpędzonych pojazdach, paradoksalnie jednoczy Polaków. Większość, jeśli nie była jedynie świadkiem, brała udział w zdarzeniach z udziałem "potworów elektrycznych".
Porażające statystyki
Według policyjnych statystyk w 2025 r. użytkownicy hulajnóg elektrycznych uczestniczyli w 1158 wypadkach. Zginęło 11 osób, a 1055 zostało rannych. W stosunku do 2024 r. oznacza to o 54 proc. więcej wypadków, o 120 proc. więcej zabitych i o 59,6 proc. więcej rannych.
W 2025 r. użytkownicy hulajnóg w wieku 7-14 lat spowodowali 243 wypadki, w których zginęły 3 osoby, a 265 zostało rannych. W grupie 15-17-latków odnotowano 149 takich wypadków, w których zginęła 1 osoba, a 177 zostało rannych.
Jeszcze bardziej niepokojące są dane za okres od stycznia do lipca 2026 r.: wypadków było 828 (wobec 702 rok wcześniej), zabitych 11 (wobec 5), a rannych 745 (wobec 638). A do końca roku daleko.
Obowiązkowy kask? Niewiele zmienił

Najczęściej opisywane obrażenia spowodowane przez wypadki związane z hulajnogami elektrycznymi to urazy głowy, rąk i nóg, żeber, złamania kości czaszki, żuchwy i oczodołów, wybite zęby oraz utrata przytomności. Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rzecznik prasowy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie zwraca uwagę na brak poszanowania obowiązku zakładania kasków przez nieletnich użytkowników hulajnóg elektrycznych.
- Ustawa wprowadzająca obowiązek zakładania kasków podczas jazdy na rowerze/hulajnodze do 16 r.ż. na ten moment niewiele zmieniła - z tego co obserwujemy: przepisy nie są w tym zakresie przestrzegane - zauważa. - Bywa również tak, że dziecko wyjeżdża z domu w kasku, ale jak tylko znika z zasięgu wzroku opiekuna - kask zostaje zdjęty - dodaje. Źle zapięty kask nie chroni potylicy. Ofiar "potworów elektrycznych" przybywa.
- Z relacji lekarzy wynika, że niestety, ale z roku na rok jest coraz więcej poszkodowanych korzystających z hulajnogi elektrycznej - zaznacza rzeczniczka.
Włodarze miast walczą jak mogą
Społeczeństwem wstrząsają doniesienia medialne o kolejnych upiornych zdarzeniach, w mediach społecznościowych krążą nagrane amatorsko filmiki, na których uwieczniono wyczyny młodocianych kaskaderów, pędzących nawet 60 km/h. Dostrzeżenie problemu to jednak tylko początek. Ministerstwo Infrastruktury pracuje już nad wprowadzeniem znacznie surowszych przepisów dotyczących systemów homologacji pojazdów oraz ich wyposażenia, a także kierujących tymi pojazdami. Ale w międzyczasie lokalne władze starają się wziąć sprawy w swoje ręce.
- Mój ojciec, wychodząc z klatki, niemal nie został ofiarą takiego cwaniaka. Wąski, osiedlowy chodnik, brak widoczności na lewą stronę. Gdy tylko wszedł na chodnik, przejechał kilka centymetrów od niego chłopak na hulajnodze elektrycznej. Ojciec ocenił, że musiał jechać ok. 40 km/h. Jeszcze sekunda i skończyłoby się to na SOR - relacjonuje Filip, 38-letni mieszkaniec Nowej Soli.

Władze tego miasta, mając dość doniesień mieszkańców o brawurowej jeździe młodocianych hulajnogarzy, postawiły w okolicy parku przy ul. Mickiewicza znak zakazu poruszania się tam tego typu pojazdami. Wzmożono patrole Straży Miejskiej.
Podobne rozwiązania zastosowano także w Białymstoku i w Warszawie. Duże miasta wprowadzają także tzw. "geofencing", czyli wirtualne granice zapisane w systemie operatora. Po wjechaniu w określoną strefę, wypożyczona hulajnoga może automatycznie zwolnić albo zostać zablokowana. Ale to nie rozwiązuje problemu rozpędzonych pojazdów użytkowanych prywatnie. Miasta starają się powstrzymać "kaskaderów" inwestując w przeszkody: słupki, wygrodzenia, zwężenia wymuszające ograniczenie prędkości w newralgicznych miejscach.
Gdzie są patrole? Jeśli nie mogę czuć się bezpiecznie idąc po chodniku z małym dzieckiem, to jak w ogóle wychodzić z domu? Żeby to jeszcze byli pojedynczy chłopcy, ale to się robią całe gangi! Ubiorą te kaski motocyklowe, jakieś kominiarki z nadrukiem szkieletu, no wyglądają dosłownie jak mordercy
"Wszyscy tak robią"

15-letni użytkownik hulajnogi, po zapewnieniu anonimowości przyznał, że jest w stanie rozpędzić się pojazdem do 60-70 km/h. Hulajnogę "podkręcił" mu wujek - mechanik.
- Wszyscy tak robią. Ja dojeżdżam 6 km do szkoły, mama po to mi tę hulajnogę kupiła, bo mieszkamy w domkach na końcu miasta. Nie miałem żadnego wypadku, mam kask. W czym problem? - pyta. Jest świadomy ostracyzmu społecznego, ale nie czuje się dla nikogo "zagrożeniem".
- Jakieś dwa miesiące temu widziałam, jak L-ka wyjeżdżała z ogrodzonego parkingu. Powoli włączała się do ruchu, jak nadjechał hulajnogarz, z 50 km/h musiał mieć na liczniku. Chodnikiem. Huk, jaki był, jak uderzył w bok auta to dźwięczy mi w uszach. Chłopak wstał o własnych siłach, wezwałem policję. Nie zapomnę twarzy kursanta. Nie wiem czy ukończył jazdy, wyglądał jakby miał zemdleć - wspomina Andrzej, 58-latek z Wrocławia.
Przepisy są proste. Przestrzeganie już nie

Przepisy dziś wyglądają następująco: 20 km/h - to maksymalna prędkość hulajnogi elektrycznej. Nie ma znaczenia, że urządzenie "fabrycznie" może jechać szybciej. W pierwszej kolejności należy korzystać z drogi dla rowerów/pasa rowerowego. Jeśli jej nie ma, można jechać jezdnią, ale tylko gdy obowiązuje na niej ograniczenie do 30 km/h. Jeżeli nie ma takiej możliwości, wyjątkowo chodnikiem - wtedy prędkość powinna być zbliżona do pieszego (ok. 5-6 km/h), pierwszeństwo zawsze ma pieszy.
Od 3 marca 2026 r. dziecko poniżej 13 lat nie może kierować hulajnogą na drodze publicznej. Wyjątkiem jest strefa zamieszkania, ale wtedy musi być pod opieką osoby dorosłej.
Od 3 czerwca 2026 r. osoby do 16. roku życia muszą jeździć w kasku. Za dopuszczenie dziecka do jazdy bez kasku opiekunowi grozi grzywna do 100 zł.
Hulajnogi z pewnością tak po prostu nie znikną i trudno oczekiwać, żeby miasta czy rząd próbowały je całkowicie wyeliminować. Przepisy i zakazy, dopóki będą o krok za rzeczywistością, nie będą respektowane. Na razie sytuacja przypomina trochę grę w "kto pierwszy". Miasta próbują "dogonić" problem kolejnymi zakazami, policja statystykami i apelami, media ostrzeżeniami, a młodzi właściciele hulajnóg możliwościami swoich maszyn. Tyle że tę chorą rywalizację coraz częściej przegrywa ktoś, kto wcale nie bierze w niej udziału - pieszy idący chodnikiem, kierowca wyjeżdżający z parkingu albo dziecko wracające ze szkoły.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.













