Czym jest #hopecore?
Wręczenie zaskoczonej staruszce pary ciepłych kapci. Nakarmienie głodnego, bezdomnego psa. Informacja, że pandom przestało grozić wyginięcie. News o nastolatku, który znalazł na ulicy sporą ilośc gotówki i zaniósł ją na posterunek. Filmik w zwolnionym tempie zachodu słońca na łące w środku lata. I napis: "Zawsze jest światełko na końcu tunelu. Poradzisz sobie." To tylko przykłady pokrzepiającego contentu w mediach społecznościowych, który od miesięcy opanowuje media społecznościowe na całym świecie. W kontrze do doomscrollingu, czyli przewijania coraz to gorszych informacji o wojnach, głodzie, załamującej się gospodarce, chorobach i biedzie. Trend hopecore rozgościł się na TikToku i Instagramie na dobre i wszystko wskazuje na to, że nigdzie się nie wybiera także w 2026 roku. Jest nam wręcz potrzebny coraz bardziej.
Zobacz również:
Odpowiedź na przytłoczenie

Bardzo pojemny hashtag #hopecore mieści w sobie całe kompendium tematów, wypowiedzi, estetyki i stylów. Łączy je tylko jedno: nadzieja, otulające jak miękki szalik słowa, sączące się cienką strużką dobre myśli i pokrzepienie. Dokładne przeciwieństwo tego, czym raczymy się bezmyślnie scrollując rolki, często do późnych godzin nocnych. Nie bez znaczenia jest to, czym karmimy swoje oczy i umysły. "Głupie filmiki" to nie tylko zabawne scenki z życia, które można przesłać do koleżanek z dopiskiem "to my", to także przygnębiające i powoli zabijające w nas optymizm wieści o tym, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Że niemal niemożliwe jest znalezienie dziś sensownego, ogarniętego faceta. Że kobiety wymagają od mężczyzn za dużo. Że coraz więcej osób nie stać na podstawowe zakupy spożywcze. Że dzietność spada. Że ludzie są okrutni dla planety. Że czeka nas tylko zagłada. Trudno, by taki przekaz nie trafiał prosto w serce, nie rodzierał i nie zostawiał w nas śladów. Owszem, kondycja współczesnego świata nie jest najlepsza i wcale nie chodzi o udawanie, czy odsuwanie od siebie faktów. Ale aby odwrócić narrację, potrzeba nam w pierwszej kolejności dobrego nastawienia, siły na walkę i zmiany. Potrzeba nam nadziei.
W stronę ulgi i słońca

Dzięki balansowaniu treści internetowych łatwiej złapać równowagę, wskrzesić optymizm. A dzięki niemu trwamy. Influencerki stawiają coraz częściej na serdeczność. Użytkownicy na wyłuskiwanie miłych, dobrych wieści. Nawet jeśli to news o tym, że w jakimś zoo po raz pierwszy od lat przyszło na świat zwierzę zagrożone wyginięciem.
Podobnie jest z trendem #deluluissolulu, czyli zabawną grą słów oznaczającą "delusion is solution", czyli "iluzja jest rozwiązaniem". Nie, nie do końca chodzi o zakłamywanie rzeczywistości, a o chwilową ucieczkę od pesymistycznych, czarnych scenariuszy w stronę słońca: "Dasz radę". "Będzie dobrze". "Przeżyłaś 100 proc. Swoich najgorszych dni. Pamiętaj o tym w obliczu problemów". I trudno nie znaleźć w tych hasłach ulgi, wiary i "poklepania po ramieniu". Docenianie siebie nawet za drobiazgi, sprawianie sobie samemu prezentów, wyciszenie wewnętrznego krytyka - do tych wspaniałości pierwszym krokiem mogą być właśnie z pozoru nic nie znaczące filmiki, które ktoś stworzył zgodnie z pokrzepiającymi trendami. Odsuńmy na chwilę zagrożenia związane z przesadną ilością godzin spędzaną na scrollowaniu. I tak będziemy to robić. A skoro tak, stawiajmy na równowagę. To przełoży się na nasz stan emocjonalny. A ten z kolei na nasze życie.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.












