Spis treści:
- Profile-widma
- Millenialsi zamilkli
- Nie chcą wystawiać się na ocenę
- Facebook bez pokazywania siebie
Profile-widma
Zdjęcie profilowe sprzed kilku lat, albo zamiast twarzy zachód słońca lub pies. Żadnych danych dotyczących obecnej pracy, wykształcenia, czy statusu związku. Zaktualizowane zdjęcie w tle sprzed pięciu lat, najczęściej zabawny rysunek lub ładny widok z zagranicznych wakacji. Na tablicy tylko życzenia urodzinowe, nawarstwione z kilku lat, albo wpisy i udostępnione 8 lat temu utwory muzyczne. Tak wygląda wiele facebookowych kont millenialsów, którzy jeszcze kilka lat temu zachwyceni byli możliwością podzielenia się swoimi sukcesami, wyjazdami czy narodzinami dzieci. Co się stało, że polski Facebook to teraz głównie miejsce do scrollowania rolek, szpiegowania ludzi lub obserwowania promocji na kontach firmowych znanych marek? Co odstraszyło millenialsów tak skutecznie, że ich profile to konta-widma?
Millenialsi zamilkli

W lipcu 2026 NapoleonCat, na podstawie danych z marketingowego API Meta, szacuje polską widownię Facebooka na 24,76 mln, z czego ok. 9 mln to osoby urodzone między 1981-1996 rokiem. 37 proc. polskich użytkowników tej platformy to właśnie millenialsi. Mimo zabawnych memów o rzekomym opanowaniu Facebooka przez emerytów, sprawa ma się jednak nieco inaczej. CBOS opublikował w sierpniu 2026 raport "Jak korzystamy z mediów społecznościowych?". Badanie zostało przeprowadzone na reprezentatywnej próbie Polaków. Wynika z niego, że połowa Polaków jedynie konsumuje internetowe treści, nie publikując niczego własnego. 41 proc. głównie obserwuje, czyta, ogląda, rzadko komentując czy tworząc własne treści. Jedynie 8 proc. użytkowników aktywnie i regularnie tworzy swój content. Czy Facebook zmienił zatem swoją funkcję? Czy służy nam jedynie do obserwacji i "szpiegowania"? Ale czy da się jeszcze czegokolwiek dowiedzieć o Polakach jedynie sprawdzając ich profile?
Nie chcą wystawiać się na ocenę

Nietrudno było znaleźć tzw. "martwe konta". Właściwie są wszędzie, gdy jest się millenialsem. Inne są jedynie powody porzucenia idei dzielenia się swoim życiem prywatnym ze znajomymi w sieci. Anna twierdzi, że to zbyt duże ryzyko. - Nigdy nie wiesz, nawet pomimo zabezpieczeń i ustawień prywatności, kto zobaczy i zapisze twoje zdjęcia. I do czego je wykorzysta. Nie mówiąc o fotach z zagranicznych wycieczek. Nie raz słyszałam o okradzionych domach, podczas gdy ofiara relacjonowała piękne widoki na swoim profilu - twierdzi 37-latka. Piotr wyznaje zasadę, że "kto się jego życiem interesuje, wie dobrze co u niego słychać" i nie musi pokazywać na tablicy, jak obecnie spędza czas lub nad czym się zastanawia. Katarzyna z kolei uważa, że nie należy "karmić trolli". - Ja się pochwalę, a za chwilę ktoś mi pozazdrości lub będzie źle życzył? Co to, to nie - ucina. Negatywne nastawienie do odbiorców treści na ich własnych profilach jest jednak zaskakujące. Bo to oni sami decydują najczęściej, komu pozwalają je oglądać. - Mam profil prywatny i teoretycznie wiem, kto mnie obserwuje, ale nawet pomimo robienia "czystek" wśród znajomych nie jestem w stanie na bieżąco zapanować nad wszystkim. Dlatego najbezpieczniej jest nie publikować. Poza tym to też trochę żenujące. Bo teraz każda publikacja może być uznana za "żebry o lajki", a nikt nie chce być atencjuszem - tłumaczy Joanna, 40-latka.
Facebook bez pokazywania siebie

Mimo że konta zdają się być opuszczone, kryje się za nimi jedna z cenniejszych dla Mety grupa odbiorców. Logują się, przeglądają, czytają i sprawdzają Facebooka codziennie. Oficjalnie nazywa się ich "lurkersami". I mimo że nie tworzą postów, są użytkownikami, którzy "pochłaniają" ogromną ilość reklam w związku z aktywnym śledzeniem filmów, rolek i zdjęć. - Obejrzę, lubię być na bieżąco, uwielbiam czytać komentarze, żeby dowiedzieć się jak na dany temat wypowiadają się inni. Ale sama nigdy chyba nie opublikowałam choćby jednego, nie licząc gratulacji pod fotą ślubną czy zaręczynową. Nie chcę powiadomień, że ktoś polubił lub odpowiedział na mój komentarz, nie chcę wystawiać się na ocenę. Pozycja obserwatora naprawdę mnie zadowala - twierdzi Tomasz, 36-latek.
Ich profile milczą, ale oni sami nie. Rozmawiają na Messengerze, śledzą grupy, oglądają rolki, czytają komentarze i wiedzą, co dzieje się u znajomych. Tyle że coraz rzadziej chcą, by inni wiedzieli, co dzieje się u nich.
Facebook nie stał się więc dla millenialsów martwą platformą. Stał się miejscem, w którym można być obecnym, ale bez pokazywania siebie. Nawet publice, którą sami wybrali i zaakceptowali.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.













