Mette-Marit wróciła do obowiązków. W bardzo trudnych i traumatycznych okolicznościach
Śmierć króla Norwegii jest sporym ciosem dla narodu i trudno tego nie zauważyć przy obecnie toczących się uroczystościach żałobnych. W poniedziałek trumna zmarłego króla Haralda V została w uroczystej procesji przeniesiona przez Pałac Królewski w Oslo do Kaplicy Królewskiej.
Wśród członków rodziny podążających za trumną znalazła się królowa Mette-Marit. Było to jej pierwsze oficjalne wystąpienie od czasu, gdy wraz ze śmiercią Haralda jej mąż został królem Haakonem VIII, a ona sama królową Norwegii. Mette-Marit i wdowa po królu, królowa Sonja, szły obok siebie, trzymając się za ręce.
Dla Mette-Marit był to niezwykle trudny powrót do pełnienia obowiązków. Zaledwie kilka tygodni wcześniej, w czerwcu, przeszła przeszczep płuc i od tego czasu praktycznie nie pojawiała się publicznie. Teraz po okresie rekonwalescencji musiała wrócić do pałacu w chwili głębokiej żałoby po śmierci człowieka, który przez ponad trzy dekady był królem Norwegii, a prywatnie jej teściem. Jej pierwsze wystąpienie w nowej roli nie było więc radosnym początkiem nowego etapu, lecz pożegnaniem i symbolicznym wejściem w obowiązki królowej w atmosferze narodowej żałoby.
Ciężka choroba, a potem przeszczep płuc. Mette-Marit długo walczyła o zdrowie
Królowa od 2018 roku zmaga się z włóknieniem płuc. To poważna, postępująca choroba prowadząca do uszkodzenia i bliznowacenia tkanki płucnej, która może powodować coraz większe trudności z oddychaniem. Przez lata jej stan zdrowia wpływał na zakres wykonywanych obowiązków, a choroba zmuszała ją do ograniczania aktywności.
Przeszczep płuc był dla Mette-Marit ogromnym przełomem, ale także bardzo poważną operacją, po której konieczna jest długa rekonwalescencja. Właśnie dlatego przez ostatnie tygodnie niemal całkowicie zniknęła z życia publicznego.
Jej poniedziałkowy powrót nabrał więc wyjątkowego znaczenia. Po jednej z najtrudniejszych walk o własne zdrowie przyszło jej niemal natychmiast zmierzyć się z ogromnym kryzysem rodzinnym i symbolicznym początkiem zupełnie nowego życia.
Od śmierci Haralda V wszystko się zmieniło. Mette-Marit została królową

Harald V zmarł w piątek 28 sierpnia w wieku 89 lat. Zgodnie z zasadami sukcesji jego syn natychmiast został królem Haakonem VIII, a Mette-Marit - królową Norwegii. Najstarsza córka pary, 22-letnia Ingrid Alexandra, została z kolei księżną koronną i bezpośrednią następczynią tronu.
We wtorek Haakon VIII ma złożyć wymaganą konstytucyjnie przysięgę wierności. W Norwegii nie ma tradycyjnej koronacji, dlatego przejęcie tronu ma przede wszystkim wymiar konstytucyjny i ceremonialny. Dla Mette-Marit oznacza to jednak znacznie większą zmianę niż tylko nowy tytuł. Jako królowa ma stać się u boku męża jedną z najważniejszych twarzy norweskiej monarchii.
W najbliższych miesiącach na parze królewskiej spocznie obowiązek reprezentowania państwa podczas uroczystości, wizyt i wydarzeń międzynarodowych, a także prowadzenia rodziny królewskiej przez okres niezwykle trudnej zmiany pokoleniowej. Ich pierwszym wielkim wspólnym zadaniem będzie jednak przede wszystkim odzyskanie zaufania Norwegów.
Norwegowie pokochają nowego króla? Sondaże nie dają Mette-Marit powodów do spokoju

Haakon VIII obejmuje tron w znacznie trudniejszym momencie niż jego ojciec.
Jeszcze w 2024 roku poparcie dla monarchii w Norwegii pozostawało bardzo wysokie. Według badania przywoływanego przez "Aftenposten", 72 proc. Norwegów opowiadało się wówczas za utrzymaniem monarchii. W 2026 roku sytuacja zaczęła się jednak gwałtownie zmieniać, a kolejne badania przeprowadzane w czasie kryzysu wizerunkowego rodziny królewskiej przynosiły znacznie niższe wyniki.
Na początku lutego 2026 roku "Aftenposten" opublikował sondaż przeprowadzony przez Respons Analyse, z którego wynikało, że za utrzymaniem monarchii opowiadało się już tylko 54 proc. badanych, podczas gdy 33 proc. chciało przekształcenia Norwegii w republikę. Był to jeden z najniższych wyników poparcia dla norweskiej monarchii od lat.
W podobnym okresie pojawiły się jednak inne badania, które pokazywały nieco mniej dramatyczny, choć nadal wyraźny spadek. Sondaż InFact dla dziennika "VG", przeprowadzony na grupie ponad tysiąca osób, wskazał, że 60,9 proc. Norwegów chciało zachowania monarchii. Rok wcześniej wynik ten wynosił 72 proc. Jednocześnie poparcie dla republiki wzrosło z 17 proc. w 2025 roku do 27,4 proc. w 2026 roku.
W drugiej połowie lutego 2026 roku badanie Norstat dla NRK wykazało, że poparcie dla monarchii wynosi już około 60 proc., czyli o 10 punktów procentowych mniej niż miesiąc wcześniej, gdy było na poziomie około 70 proc. To właśnie ten sondaż był przez norweskie media określany jako jeden z najgorszych wyników dla monarchii w najnowszej historii.
Szczególnie trudna pozostaje sytuacja samej Mette-Marit. W badaniu InFact dla "VG" 44 proc. respondentów odpowiedziało, że nie chce, aby została królową, a 33 proc. było za tym, by objęła tę rolę. Jeszcze mniej korzystne wyniki przyniosło badanie Verian dla stacji TV 2. 47,6 proc. Norwegów uznało, że Mette-Marit nie powinna zostać królową, natomiast tylko 28,9 proc. uważało, że powinna objąć tę funkcję.
Źródłem krytyki były przede wszystkim ujawnione kontakty Mette-Marit ze zmarłym Jeffreyem Epsteinem oraz skandal związany z jej najstarszym synem Mariusem Borgiem Høibym.
Nie oznacza to jednak, że Norwegowie równie chłodno patrzą na Haakona. Nowy król przez lata cieszył się opinią doświadczonego członka rodziny królewskiej i wielokrotnie przejmował obowiązki regenta, gdy jego ojciec ze względu na wiek i problemy zdrowotne nie mógł ich wykonywać. To właśnie on może obecnie stać się najważniejszym gwarantem stabilności monarchii.
Pogrzeb Haralda V będzie pierwszą wielką próbą dla nowej pary królewskiej

Od 1 do 8 września Norwegowie mogą oddawać hołd zmarłemu królowi. Pogrzeb państwowy odbędzie się 9 września o godz. 13 w katedrze w Oslo.
Dla Mette-Marit najbliższe dni będą więc wyjątkowo wymagające. Królowa dopiero wraca do życia publicznego po poważnej operacji, a jednocześnie musi odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. Po latach pełnienia funkcji księżnej koronnej została królową w momencie osobistego i narodowego dramatu.
To właśnie dlatego jej poniedziałkowa obecność przy trumnie Haralda V była czymś więcej niż tylko udziałem w rodzinnej ceremonii. Był to symboliczny moment, w którym Mette-Marit po walce z ciężką chorobą, wielkiej operacji i długiej rekonwalescencji wróciła do świata, który od teraz będzie oczekiwał od niej znacznie więcej. Jej pierwszym zadaniem jako królowej nie będzie jednak świętowanie nowego tytułu, lecz żałoba po teściu i przeprowadzenie wraz z Haakonem VIII norweskiej monarchii przez jeden z najtrudniejszych okresów w jej współczesnej historii.











