Spis treści:
- Kupujemy emocje, a nie przedmioty
- Dlaczego trzymamy niepotrzebne rzeczy?
- Kiedy kolekcjonowanie staje się zbieractwem?
- Zbieranie wspomnień czy zbieranie ze strachu?
- Jak odróżnić kolekcjonera od klamociarza?
- Zanim kupisz kolejną rzecz
Kupujemy emocje, a nie przedmioty
Media społecznościowe czy telewizja rzadko pokazują nam po prostu kubek, lampę albo nową pościel. Pokazują całe życie, które ma się z nimi wiązać. Beżowy kubek stoi więc na drewnianym stole, obok leży książka, przez okno wpada poranne słońce, a ktoś właśnie zaczyna spokojny dzień bez pośpiechu. Patrzymy na to i łatwo pomyśleć: też tak chcę.
Tyle że często nie chodzi nam wcale o ten kubek. Wierzymy, że dzięki niemu będziemy spokojniejsi, bardziej zorganizowani albo po prostu poczujemy się lepiej. Nowa filiżanka ma sprawić, że poranna kawa będzie przyjemniejsza, nowy notes ma pomóc nam uporządkować dzień, a kolejna świeca sprawić, że wieczorem naprawdę odpoczniemy.
Do tego z każdej strony słyszymy: "zasługujesz na to", "zrób coś dla siebie", "popraw sobie humor". I rzeczywiście, zakup potrafi dać krótką przyjemność. Tyle że ona szybko mija, a przedmiot zostaje. Po jakimś czasie okazuje się, że mamy pięć kubków do "idealnych poranków", trzy notesy do "nowego początku" i szufladę rzeczy, które miały poprawić nam życie, ale właściwie niczego nie zmieniły.
Dlaczego trzymamy niepotrzebne rzeczy?
Jest też druga strona tego problemu. Nie tylko kupujemy za dużo, ale często mamy ogromny kłopot z pozbywaniem się tego, co już mamy.
Słoiki stoją, "bo mogą się przydać". Stara koszulka zostaje, bo będzie dobra do sprzątania. Niedziałający sprzęt leży w szafce, bo może kiedyś ktoś go naprawi. Do tego dochodzą pudełka po elektronice, reklamówki, stare ręczniki i ubrania, których nie założyliśmy od dziesięciu lat.
Część takich przyzwyczajeń wynosimy z rodzinnych domów. Nasi rodzice i dziadkowie żyli w czasach, kiedy wielu rzeczy brakowało, więc wyrzucanie czegoś, co mogło się jeszcze przydać, zwyczajnie nie miało sensu. "Nie wyrzucaj, jeszcze się przyda" - takie podejście było wtedy czymś naturalnym.
Dziś wielu rzeczy już nam nie brakuje, ale przyzwyczajenie zostało. Przechowujemy więc rzeczy przez lata dlatego, że szkoda nam je wyrzucić. W efekcie półki, szafy i piwnice zapełniają się rzeczami, których prawdopodobnie nigdy już nie użyjemy.
Kiedy kolekcjonowanie staje się zbieractwem?
Gdzie przebiega granica między pasją a problemem? Zapytaliśmy o to psycholożkę Sylwię Hille-Jarząbek.
- Samo zbieranie pięknych czy ciekawych rzeczy nie jest niczym złym, może być pasją i dawać dużo radości. Problem zaczyna się wtedy, gdy przestajemy mieć nad tym kontrolę. Nie chodzi więc o liczbę przedmiotów, ale o to, czy potrafimy się z nimi rozstać i czy nie zaczynają nam utrudniać życia. Jeśli pojawia się myśl "muszę to mieć" albo "nie mogę tego wyrzucić", mimo że rzecz nie jest nam potrzebna, to może być już sygnał ostrzegawczy. Jeśli dodatkowo pojawia się napięcie, lęk czy niepokój na myśl o oddaniu niepotrzebnej rzeczy, a także przekonanie, że w ten sposób tracimy coś ważnego, może to być sygnał, że granica między kolekcjonowaniem a zbieractwem została przekroczona.

Zbieranie wspomnień czy zbieranie ze strachu?
Nie każda rzecz, której trudno się pozbyć, jest dla nas naprawdę ważna. Czasem trzymamy stare ubrania, pamiątki czy drobiazgi tylko dlatego, że szkoda nam je wyrzucić. Myślimy: "może jeszcze kiedyś się przydadzą", "przecież to pamiątka" albo "szkoda, żeby się zmarnowało".
Kolekcjonowanie wygląda trochę inaczej. Kolekcjoner wie, co chce mieć w swojej kolekcji i dlaczego. Ma określony cel, szuka konkretnych rzeczy i czerpie z tego przyjemność. Przy gromadzeniu często chodzi już nie o samą rzecz, ale o trudność z jej oddaniem czy wyrzuceniem.
Można więc mieć dużo rzeczy i wcale nie mieć problemu. Ważniejsze jest to, czy potrafimy się z nimi rozstać, kiedy przestają być nam potrzebne.
Jak odróżnić kolekcjonera od klamociarza?
Nie chodzi więc o to, ile mamy rzeczy. Dużo przedmiotów nie musi oznaczać problemu, tak jak mała ich liczba nie zawsze oznacza porządek.
Ważne jest to, czy rzeczy nadal mają swoje miejsce, czy może zaczynają zajmować coraz więcej przestrzeni w naszym życiu. Kolekcja może być duża, ale uporządkowana i sprawiać nam przyjemność. Problem zaczyna się wtedy, gdy rzeczy zaczynają nam przeszkadzać. Nie ma gdzie odłożyć czegoś na stole, szafy nie da się domknąć, a w piwnicy trzeba przesuwać pudła, żeby przejść.
Zanim kupisz kolejną rzecz
Zanim jednak coś kupimy, warto zadać sobie kilka prostych pytań.
Czy naprawdę potrzebuję kolejnego kubka? Czy tę koszulę będę nosić? Czy pamiątka z wakacji będzie dla mnie ważna, czy za kilka miesięcy trafi na dno szuflady? Warto też uważać na zakupy pod wpływem impulsu. Jeśli coś bardzo nam się podoba, można odłożyć decyzję na dzień lub dwa. Jeśli po tym czasie nadal będziemy tego chcieć i będziemy wiedzieć, do czego ta rzecz jest nam potrzebna, zakup będzie bardziej świadomą decyzją.
Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.











