Spis treści:
- Basen czy plaża?
- Kalina: "Basen to mam u siebie w mieście"
- Amanda: "Boję się fal, brzydzi mnie piach. Niech każdy robi co chce"
Basen czy plaża?
Co roku w sezonie wakacyjnym wraca ta sama dyskusja, która często doprowadza nawet do sporów między znajomymi (i nieznajomymi - w internecie): czy kosztowna wycieczka do ciepłych krajów, podczas której niemal cały czas spędzany jest na leżaku przy hotelowym basenie ma sens? Krytycy uważają, że to strata pieniędzy i świadczy o ignorancji. Brak lub niewielka ilość zwiedzania i zapoznania się z lokalną kulturą, zabytkami czy choćby plażą są wg nich szczytem bezsensu i snobizmu, miłośnicy takiej formy odpoczynku kontrargumentują to najczęściej wolną wolą i wygodą.
Amanda, 35-latka, która uwielbia wylegiwać się na greckich wyspach omijając szerokim łukiem plażę i morze oraz Kalina, 39-letnia miłośniczka aktywnego zwiedzania i testowania temperatury morza w Turcji, Albanii, Włoszech i Tunezji to przedstawicielki dwóch oddalonych od siebie "obozów". Oto co uważają na temat powracającego co roku sporu "basen czy plaża".
Kalina: "Basen to mam u siebie w mieście"

- Nie zrozumiem nigdy, po co wydawać kilka lub kilkanaście tysięcy złotych, żeby cały urlop siedzieć przy basenie. W kółko tylko bar, chlorowana woda i tłum tych samych gości. Przecież podróżowanie to poznawanie nowych miejsc, ludzi, kuchni, zwyczajów. Czy hotel usytuowany przy samej plaży nie po to został tam wybudowany, by na tę plażę mieć jak najbliżej? Obserwuję te wyścigi i rezerwację leżaków co roku i nie mogę się nadziwić po co ludzie wydają takie pieniądze. Jasne, jest pogoda i słońce, ale czy naprawdę dla samej opalenizny lecisz do ciepłego kraju? Ja gdy chcę iść na basen, wybieram się na ten w moim mieście, nie do Hiszpanii czy Grecji - twierdzi.
Amanda: "Boję się fal, brzydzi mnie piach. Niech każdy robi co chce"

- Słyszałam takie zarzuty wiele razy, więc teraz już zwyczajnie nie opowiadam znajomym z pracy jak spędzałam czas na urlopie. Szkoda nerwów. Skąd w Polakach ta paskudna cecha grzebania komuś w portfelu? Przecież ja nie ukradłam tych pieniędzy, którymi zapłaciłam za wycieczkę. Nie umiem pływać, nie cierpię oklejonych piaskiem nóg, boję się fal i nieprzewidywalnych uskoków dna w morzu. Na basenie mam bezpieczną, czystą wodę i nie muszę też martwić się o bezpieczeństwo syna. Uwielbiam grecką kuchnię, czasem coś pozwiedzamy. Na plażę zwykle chodzę o zachodzie słońca popatrzeć na widoki i to mi wystarczy. Znam wiele osób, które jak ja nie cierpią plażować, mieć piasku we włosach, soli zasychającej na skórze. To nie wyklucza nas przecież z podróżowania w okolice ciepłych mórz. Chciałabym, żeby ta "wojenka" już zgasła, nauczmy się, że każdy spędza swój wolny czas jak chce i lubi - podsumowuje.
Dostępne badania nie wskazują jednoznacznie, czy Polacy preferują wypoczynek na plaży czy przy hotelowym basenie. Raporty pokazują natomiast, że większość Polaków ceni aktywny wypoczynek (spacery, zwiedzanie, czas nad wodą), a klasyczne wakacje all inclusive jako preferowaną formę urlopu deklaruje około 14 proc. badanych.
A wy? Wolicie plażować i zwiedzać, czy wybieracie bezpieczny hotelowy basen?
Podróż zaczyna się od pomysłu, a my mamy ich mnóstwo. Zobacz, jakie destynacje są teraz na topie i zainspiruj się do własnej przygody. Więcej na styl.interia.pl/podróże













