W skrócie
- Autorka regularnie wraca do swojego mieszkania w Hiszpanii, śledzi lokalne media i rozmawia z mieszkańcami na temat bezpieczeństwa po wydarzeniach związanych z napływem migrantów.
- W ostatnich dniach tysiące ludzi próbowało nielegalnie przekroczyć granicę z Maroka do Ceuty, co wywołało dyskusję o bezpieczeństwie i integracji w Hiszpanii.
- Rozmowy z mieszkańcami Barcelony nie sugerują paniki ani poczucia zagrożenia na co dzień, a autorka nadal wraca do Hiszpanii, opierając swoją opinię na faktach i osobistych doświadczeniach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Tysiące migrantów szturmowało granicę z Hiszpanią
W ostatnich dniach tysiące osób próbowały nielegalnie przedostać się z Maroka do Ceuty, hiszpańskiego miasta położonego na wybrzeżu Afryki. To właśnie dlatego sprawa odbiła się tak dużym echem. Przekroczenie tej granicy oznacza bowiem wejście na terytorium Hiszpanii, a tym samym Unii Europejskiej.
W mediach pojawiły się nagrania tłumów próbujących sforsować granicę. Szybko zaczęto pytać, czy migranci trafią później do Barcelony, Madrytu czy Malagi. A później - do innych europejskich krajów. Według hiszpańskich władz większość osób, które nie spełniają warunków do pozostania w kraju, ma zostać odesłana z powrotem do Maroka.
Jednak nie wszyscy. I właśnie to wywołuje teraz dyskusję - zarówno w Hiszpanii, jak i w całej Europie.
Zobacz też: "Jeśli Schengen ma przetrwać". Tusk reaguje na kryzys w Hiszpanii
Zanim sama oceniłam sytuację, zapytałam o zdanie mieszkańców
Jeśli czytaliście moje wcześniejsze teksty o życiu w Hiszpanii, pewnie pamiętacie, że już nieraz pisałam o tym, jak bardzo podzielony jest dziś ten kraj. Z jednej strony na murach można zobaczyć napisy "Refugees Welcome Tourists Go Home" (tłum. "Witamy uchodźców, turyści niech wracają do domu"). Albo zgoła odmienne. Jedni uważają, że Hiszpania powinna być bardziej otwarta. Inni są przekonani, że granice są zbyt słabo chronione.
Mam jednak wrażenie, że po ostatnich wydarzeniach nastroje zaczynają się zmieniać. Coraz więcej osób mówi o bezpieczeństwie i lepszej ochronie granic. Temat migracji jest dziś chyba bardziej gorący niż kiedykolwiek wcześniej.

Przyznam szczerze, że sama na początku trochę się wystraszyłam. To chyba naturalne. W końcu nadal mam tam swoje mieszkanie i nikt nie chciałby martwić się o swój dobytek lub zastanawiać się, czy nadal będzie czuł się bezpiecznie.
Z drugiej strony szybko doszłam do wniosku, że bardzo łatwo dać się ponieść emocjom. Dlatego zamiast opierać się wyłącznie na nagłówkach, postanowiłam porozmawiać z mieszkańcami. W mojej kamienicy jestem jedyną właścicielką z Polski, pozostali to Hiszpanie. Rozmawialiśmy o tym, co się wydarzyło. I wiecie co? Nikt nie panikował. Owszem, temat budzi emocje i każdy miał swoje zdanie, ale nikt nie mówił o strachu czy wyprowadzce. To mnie naprawdę uspokoiło.
A co dokładnie usłyszałam od rodowitego mieszkańca Barcelony?
"Sytuacja nie jest aż tak zła, jak próbują ją przedstawiać niektórzy politycy"
„W ciągu ostatnich godzin od 40 do 50 tysięcy osób przekroczyło granicę między Marokiem a Hiszpanią. Nie trafią jednak do kontynentalnej Hiszpanii – mają zostać odesłani z powrotem do Maroka. Kilka krajów Europy Północnej mocno naciska na Hiszpanię, a niektóre z nich uważają nawet, że powinna zostać zawieszona w strefie Schengen”
- powiedział mi Pau Llinas Ubeda, rodowity Katalończyk. Wszystko zaczęło się od wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego. Uznał on, że jeśli ktoś dostanie się do Hiszpanii wpław, nie popełnia przestępstwa, ponieważ nie przekracza fizycznej granicy. Powstała w ten sposób luka prawna. "Moim zdaniem ludzie za bardzo panikują z powodu migracji. Partie skrajnej prawicy bardzo korzystają na tej sytuacji. W dużych miastach od zawsze istniały dzielnice, których mieszkańcy raczej unikają. Przed Hiszpanią jest jeszcze sporo pracy w kwestii integracji, ale uważam, że sytuacja nie jest aż tak zła, jak próbują ją przedstawiać niektórzy politycy i media." - skwitował.
Czy mieszkańcy Hiszpanii (i innych europejskich krajów) mają powody do obaw?
Myślę, że wiele osób rzeczywiście odczuwa dziś większy niepokój niż jeszcze kilka miesięcy temu. Widać to po medialnych nagłówkach i coraz gorętszych debatach na temat migracji. Czy jednak oznacza to, że nagle cała Hiszpania stała się niebezpieczna? Moim zdaniem nie.
Trzeba pamiętać, że wydarzenia rozegrały się w Ceucie, hiszpańskim mieście położonym na wybrzeżu Afryki, ponad tysiąc kilometrów od Barcelony czy Walencji. Nie wspominając o innych europejskich metropoliach. Po nagraniach, które obiegły internet, można było odnieść wrażenie, że podobne sceny dzieją się w całym kraju. Rzeczywistość wygląda jednak znacznie bardziej skomplikowanie.
Czy Hiszpania ma problem z migracją? Tak. Podobnie jak wiele innych państw Europy. Czy mieszkańcy mają prawo o tym dyskutować i oczekiwać skutecznej ochrony granic? Oczywiście. Jednocześnie po rozmowach z Hiszpanami i po tym, co sama widziałam na miejscu, nie odniosłam wrażenia, żeby na co dzień żyli w strachu.
Dlatego sama nadal wracam do Hiszpanii z taką samą przyjemnością jak wcześniej. Staram się patrzeć przede wszystkim na fakty i własne doświadczenia, a nie tylko na nagłówki czy emocjonalne wpisy w mediach społecznościowych.
Zobacz również:
Moda, uroda i codzienne wybory mają wiele odcieni. Na Styl.interia czekają kolejne artykuły, które inspirują, tłumaczą i podpowiadają. Zajrzyj i odkryj więcej tematów, które mogą cię zainteresować.












