Melania Trump. Postać definiowana przez ciszę
Rok temu zadawaliśmy sobie pytanie: czy tym razem Melania Trump zawalczy o coś więcej, czy znów będzie nieobecną pierwszą damą? Na tydzień przed inauguracją jej męża na prezydenta USA, Melania Trump powiedziała w wywiadzie: Jestem podekscytowana kolejnymi czterema latami w Białym Domu i jestem gotowa zostać kluczową doradczynią swojego męża. Czy tak się stało?

Spis treści:
- Co słychać u Melanii Trump?
- 2025 - pierwszy rok drugiej kadencji Melanii Trump jako pierwszej damy USA
- Wyburzenie wschodniego skrzydła Białego Domu
- Czy Melania Trump mieszka w Białym Domu?
- Czego nie dopowiem, to "dowyglądam"
Kiedy Melania Trump opuszczała Biały Dom w styczniu 2021 roku, wskaźnik jej popularności wyniósł 42 proc., co było najniższym wynikiem w historii wśród pierwszych dam. Badanie przeprowadzone w 2020 roku przez Siena College wśród wszystkich pierwszych dam umieściło ją na ostatnim miejscu pod każdym względem, w tym znaczenia dla kraju, wartości dla prezydenta i zarządzania Białym Domem. Teraz, pod koniec pierwszego roku drugiej kadencji, tylko 36 proc. ankietowanych przez YouGov ma o niej pozytywne zdanie.
Co słychać u Melanii Trump?
Wpisuję w okienko wyszukiwarki hasło "Melania Trump". Najnowsze nagłówki z polskich serwisów: "Zdjęcia Melanii Trump i jej męża obiegły sieć. Tak spędzili święta", "Melania Trump krytykuje taneczne popisy męża", "Media huczą o konflikcie Melanii z Ivanką", "Film o Melanii wkrótce trafi do kin". Za granicą podobnie. Nie za dużo, niezbyt ciekawe. No, może poza filmem. Zatrzymajmy się przy nim na chwilę, bo to, co się wokół niego dzieje, sporo mówi o pierwszej damie USA. I o samym prezydencie.
Amazon MGM Studios podobno przebiło ofertę Disneya i Paramount, płacąc 40 mln dolarów za umowę licencyjną (to najdroższy film dokumentalny w historii). Jeśli widzieliście zwiastun, wiecie, że nie zachęca odkryciem nieznanych faktów, nie pokazuje kulis życia prywatnego, nie zagląda w historię bohaterki, nie dzieje się tam nic, do czego przyzwyczaili nas twórcy dokumentów. Obrazki, na których widzimy pierwszą damę doglądającą planów zaprzysiężenia nie są niczym odkrywczym. W mediach szeroko krytykowano go za to, że wygląda na wyreżyserowany i statyczny: Melania kroczy powoli, widzimy złote windy i momenty, kiedy w milczeniu w coś się wpatruje. Nie takiego zwiastunu spodziewamy po kinowym hicie, przypomina to bardziej reklamę jakiegoś luksusowego produktu. Widzowie nie są głupi. Potrafią wyczuć agitkę z daleka.
„Co [robię], jakie mam obowiązki - ludzie tak naprawdę nie wiedzą. To codzienność, od zespołu ds. transformacji, przez przeprowadzkę do Białego Domu, pakowanie, tworzenie mojego zespołu, gabinetu pierwszej damy, wszystko, co potrzeba, aby uczynić rezydencję swoim domem, zatrudniając potrzebnych ludzi”
- powiedziała w Fox News na początku 2025 roku, odpowiadając na pierwsze pytania o ten dokument.
Media donoszą, że niewiele jest prawdy w słowach Donalda Trumpa, jakoby bilety "były bardzo trudne do zdobycia". Dziennikarz i podcaster Rob Shuter powołuje się na źródła, które mówią o sprzedanych pojedynczych biletach. Nawet przy zawrotnej cenie 25 dolarów nie zapowiada to zwrotu wyłożonych środków, o zyskach nie mówiąc. O co więc chodzi? Złośliwi podpowiadają, że te 40 mln dolarów to koszt politycznego poparcia.

2025 - pierwszy rok drugiej kadencji Melanii Trump jako pierwszej damy USA
Jeden z oficjalnych portretów Melanii Trump mówi wszystko. W czarnym garniturze i białej koszuli z kołnierzykiem stoi u szczytu stołu, jaki widzimy w filmach o wielkich korporacjach, jakby gotowa do zawarcia umowy. I rzeczywiście, jeszcze zanim wróciła do obowiązków pierwszej damy, podpisała wartą 40 milionów dolarów umowę na film dokumentalny o swoim życiu.
Z początkiem tego roku w mediach społecznościowych FLOTUS (First Lady Of United States) pojawiła się lista największych osiągnięć. Wśród nich zabezpieczenie 25 mln dolarów na mieszkania zastępcze, utworzenie globalnej koalicji na forum ONZ ws. wspierania przyszłości, organizacja grupy zadaniowej ds. edukacji w zakresie sztucznej inteligencji oraz... zjednoczenie ukraińskich i rosyjskich dzieci i rodzin.
Gdy Trump po raz drugi objął urząd, Melania powiedziała w wywiadzie dla Fox News, że nie miała dużego poparcia dla kampanii Be Best w pierwszej kadencji, ale nie odpuści tego tematu. W maju prezydent zatwierdził ustawę Take It Down Act, która nakładała kary za wykorzystywanie seksualne w internecie. Melania zabiegała o nią w Kongresie. Ustawa uzyskała poparcie Demokratów i Republikanów.
Podczas sierpniowego spotkania Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce został prezydentowi Rosji przekazany list pierwszej damy USA na temat ukraińskich dzieci wywiezionych do Rosji. Wcześniej Melania Trump poruszała ten temat również w rozmowach z żoną ukraińskiego prezydenta Ołeną Zełenską. W październiku ogłosiła, że dzięki współpracy z Rosją w odpowiedzi na jej list ośmioro dzieci powróciło do rodzin. Małżonka prezydenta USA oceniła, że Putin wykazał gotowość do współpracy w tej kwestii.
Przypomnijmy, według władz Ukrainy od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w 2022 roku, Rosja nielegalnie deportowała z Ukrainy niemal 20 tys. dzieci. Strona rosyjska natomiast wielokrotnie temu zaprzeczała.
Wyburzenie wschodniego skrzydła Białego Domu
Choć symbolem realnej władzy w Białym Domu pozostaje zachodnie skrzydło z gabinetem owalnym, to właśnie po wschodniej stronie rezydencji przez dekady rozwijało się inne, mniej spektakularne, ale kluczowe centrum życia polityczno-społecznego Stanów Zjednoczonych. Wschodnie skrzydło stało się miejscem pracy pierwszych dam i zapleczem oficjalnych wydarzeń państwowych.
- Doszliśmy do wniosku, że zburzenie budynku i próba wykorzystania niewielkiej części, czyli wschodniego skrzydła, nie będzie niczym niezwykłym
- mówił Donald Trump, komentując wyburzenie części Białego Domu.
A to właśnie tutaj zaczęła się nowa era działalności pierwszych dam, kobiet, które nie chciały być już tylko towarzyszkami czy ozdobami swoich mężów. Eleanor Roosevelt, choć nie miała jeszcze formalnego biura w dzisiejszym rozumieniu, jako pierwsza zbudowała profesjonalny zespół i uczyniła swoją działalność publiczną realnym narzędziem wpływu. Kolejne dekady tylko wzmacniały tę tendencję, aż w 1977 roku Rosalynn Carter oficjalnie umiejscowiła biuro pierwszej damy właśnie we wschodnim skrzydle, nadając mu trwały, instytucjonalny charakter.
Przez lata mieściły się tam biura, sekretariat społeczny, pracownie korespondencji, a także rodzinne kino Białego Domu. Skrzydło pełniło też funkcję głównego wejścia dla zwiedzających i delegacji. W październiku 2025 r. ruszyła rozbiórka, w tym miejscu stanie sala balowa - jak mówi Donald Trump - marzenie wszystkich prezydentów.
Żona prezydenta podobno "zgłaszała obawy", dotyczące zniszczenia wschodniego skrzydła Białego Domu. - Uwielbiała swoje maleńkie biuro - powiedział prezydent Donald Trump Laurze Ingraham z Fox News, potwierdzając obawy swojej żony. - Ale wiecie co? Jest bardzo inteligentna. W ciągu jednego dnia… gdybyście ją teraz zapytali, powiedziałaby, że jest wspaniale.

Czy Melania Trump mieszka w Białym Domu?
Temat zamieszkania pierwszej damy w Białym Domu powrócił wraz z wygraną Trumpa w wyborach prezydenckich. Pamiętamy, że już podczas pierwszej kadencji nie bardzo się do tego paliła, argumentując, że musi zajmować się synem. Mimo zapowiedzi większego zaangażowania i przeprowadzki, również tym razem Biały Dom nie stał się domem dla Melanii.
Jak podają amerykańskie media, jej obecność przy 1600 Pennsylvania Avenue nie jest regularna. Dziennikarze obliczyli, że w ciągu pierwszych 108 dni drugiej kadencji męża Melania Trump spędziła w Białym Domu mniej niż 14 dni.
Czego nie dopowiem, to "dowyglądam"
Spokojnie, nie w tym zdaniu żadnej złośliwości. Melania Trump znana jest z milczenia. W 2025 r. tradycyjnie nie mówiła zbyt wiele, ale sporo udało jej się przemycić niewerbalnie. W końcu jest mistrzynią odzieżowych "statementów".
Melania Trump pojawiła się publicznie zaledwie 50 razy w 2025 roku, ale udało jej się zaznaczyć swoją obecność dzięki nieprzemijającej sile przemyślanych wyborów odzieżowych. Dzięki temu sprawuje wizualną władzę nad drugą kadencją męża, co jest tym bardziej niezwykłe, że jej udział w niej jest tak rzadki.
Zniknęły falbany, jaskrawe róże, haftowane kwiaty i delikatne tkaniny, które charakteryzowały znaczną część jej garderoby podczas pierwszej kadencji. Zastąpił je surowy szyk, który wręcz emanuje powagą: dopasowane płaszcze, obszerne trencze i kostiumy ze spodniami czy spódnicami o dopasowanym kroju.
To odważne odejście od pierwszej kadencji jej męża. Oprócz barwnych sukienek, Melania porzuciła wiele oczekiwań wobec swojej roli pierwszej damy. Nie wypełniła swojego kalendarza wydarzeniami, które tradycyjnie nadzorowałaby pierwsza dama. Nie było jej widać, gdy otwierano odnowiony ogród różany, milczała - jak już wspomnieliśmy - całkowicie na temat kontrowersyjnej rozbiórki skrzydła wschodniego (w którym, o ironio, mieściło się jej biuro). Nie było jej również podczas najważniejszych wydarzeń w życiu prezydenta, zarówno w kraju, jak i za granicą - w tym podczas jego spotkania z Władimirem Putinem w Anchorage na Alasce 15 sierpnia.
Zamiast tego, obecność Melanii była odczuwalna w inny sposób: poprzez list wręczony prezydentowi Rosji, w którym apelowano o uwzględnienie losu dzieci (Rosjan i Ukraińców) cierpiących w wyniku konfliktu. Powaga jej interwencji odzwierciedlała śmiały profesjonalizm, który był znakiem rozpoznawczym Melanii Trump 2.0, a który dzięki skrupulatnej kalkulacji od samego początku przejawiał się w jej stroju.

Melania Trump zawsze była chwalona za elegancję, wyczucie mody i reprezentacyjny styl. Jej kreacje podczas oficjalnych wizyt i wydarzeń często przyciągały uwagę mediów na całym świecie. Zawsze eksperymentowała z inspiracjami i motywami ubioru. W jej stylizacjach pojawiały się nawiązania do strojów wojskowych, jeździeckich, a nawet safari.
W dużej mierze jednak Melania Trump była typową damą "z towarzystwa", nieprzemijającą ikoną stylu, jak Jackie Kennedy. Zresztą nawiązania do ukochanej pierwszej damy Amerykanów widać było od początku jej obecności jako pierwszej damy, czyli od stroju, jaki wybrała na (pierwszą) inaugurację (niebieski kaszmirowy komplet od Ralpha Laurena).
Niektórzy komentatorzy uważają wręcz, że używa ubrań, by wysyłać niewerbalne sygnały światu, inni mówią, że po prostu lubi drogie ciuchy. Miała kilka modowych momentów, wartych docenienia, ale była też krytykowana (o sprawie kurtki z kontrowersyjnym napisem), np. za to, że włożyła szpilki Manolo Blahnika na wizytę na terenach doświadczonych huraganem i korkowy kapelusz podczas podróży po Afryce.
Nie inaczej było i w pierwszym roku drugiej kadencji prezydenta Donalda Trumpa. Oto najbardziej pamiętne modowe momenty i "wypowiedzi" pierwszej damy USA.
Inauguracyjny kapelusz

Kapelusz, który miała na sobie podczas inauguracji w 2025 roku, miał - zdaniem projektanta - odzwierciedlać "punkt zwrotny w stronę bardziej konserwatywnych wartości". Mówiło się symbolice powściągliwości. Pojawiały się też opinie, że ten projekt to połączenie dwóch światów - letniego, nawiązującego w kształcie do Mar-a-Lago i bardziej eleganckiego, reprezentowanego przez granatową wełnę.
Ten konkrety kapelusz był naprawdę szeroko komentowany. Można było mieć wrażenie, że poza nim nie było nic. Liczba publikacji, poważnych, mniej poważnych, komentarzy, memów i przeróbek szła w tysiące. Mówiło się, że Melania wybrała go, żeby nie było widać jej twarzy, a konkretnie oczu. Mówiło się też, że kapeluszem z takim rondem zapewniła sobie brak kontaktu z mężem - pamiętamy moment, kiedy Donald Trump próbuje pocałować żonę, ale przez kapelusz się to nie udaje. Jak było naprawdę? Wie tylko Melania.
"Power suit"
Melania Trump w drugiej kadencji Donalda Trumpa postawiła na modę męską, w tym na smoking Dolce & Gabbana, na oficjalnym portrecie. Fotografka Régine Mahaux powiedziała, że jej portret Melanii Trump przedstawia pierwszą damę jako "aktywną, ciężko pracującą kobietę", która jest "gotowa do objęcia swojej pozycji".
Styl inspirowany modą męską stał się znakiem rozpoznawczym drugiej kadencji Melanii Trump jako pierwszej damy.
Patriotyczny gest
W czerwcu 2025 r. na paradę z okazji 250. rocznicy powstania armii amerykańskiej Melania założyła strój amerykańskiego projektanta. Dwurzędowy kostium w prążki nawiązywał do historycznych mundurów wojskowych, prezentowanych podczas parady. Strój został zaprojektowany przez Adama Lippesa (tego samego, który projektował jej strój na inaugurację prezydentury).
Klasyka symbolem siły i profesjonalizmu
W ciągu pierwszych dwunasty miesięcy tej prezydentury, pierwsza dama nie zaserwowała nam żadnego ubrania w stylu kurtki z napisem "I really don't care, do U?". Wszystko wskazuje na to, że w tej kadencji jej rozpoznawczym znakiem będą dwurzędowe kroje z paskiem lub bez. Skromna, a zarazem niezwykle szykowna, każda z tych kreacji emanowała kobietą z misją i doskonale wiedziała, jak się ubrać, żeby na taką wyglądać.

Kapelusz nr 2
Wizyta w Wielkiej Brytanii i kolejny zasłaniający twarz kapelusz, tym razem autorstwa modysty Diora, Stephana Millera. Nakrycie głowy było tak obszerne, że zasłaniało twarz amerykańskiej pierwszej damy. Eksperci twierdzą, że nie był to przypadek. Marian Kwei - styliska gwiazd, cytowana przez BBC. Ekspertka zwraca uwagę, że żona prezydenta USA wybrała garsonkę europejskiego projektanta - Diora, co ma być wyrazem wsparcia Stanów Zjednoczonych dla Europy. - Kapelusz Melanii nie jest przypadkowy - powiedziała Kwei i dodała, że kapelusz z szerokim rondem, który zasłania jej twarz, wskazuje na postawę, w której chce, aby cała uwaga była skupiona na jej mężu i jego agendzie podczas tej wizyty państwowej.

Chociaż Melania była i jest obiektem krytyki, do końca drugiej kadencji jej męża Donalda Trumpa pozostały ponad trzy lata. Ma sporo czasu, żeby zapisać się w historii, spróbować zmienić świat, przekonać do siebie ludzi. Czy jej się to uda?















