Młodzi Irańczycy znów odcięci od internetu, ale szczęśliwi: "szczur wyeliminowany"
Niedawne uderzenia w Iran i śmierć Alego Chameneiego wywołały w sieci ogromne emocje. Niektórzy popierają te działania, inni są im przeciwni, ale rzadko tak naprawdę zwraca się uwagę na głos samych Irańczyków. Ci, których znam osobiście, mówią wprost: "Dobrze, że zginął Ali Chamenei, niech ginie Islamska Republika. I tak, USA nam pomogły, czy tego chcecie, czy nie".

Spis treści:
- Irańczyk mieszkający w Polsce w publicznej telewizji: "To jest to, czego moi rodacy chcą"
- Mój przyjaciel Hamid bez ogródek: "Pie**** Aliego i Islamską Republikę"!
- Moi znajomi Irańczycy: "Szczur został wyeliminowany"
- Głos Irańczyków w mediach społecznościowych: taniec, nadzieja i euforia
Irańczyk mieszkający w Polsce w publicznej telewizji: "To jest to, czego moi rodacy chcą"
Podczas jednego z programów na żywo, w związku z eskalacją konfliktu i niedawnym atakiem Stanów Zjednoczonych i Izraela na cele w Iranie, Michał Mohammadreza Rezazadeh (twórca kanału "Irańczyk w Polsce") zabrał głos na temat sytuacji społecznej w swoim kraju. Z perspektywy osoby, która zna realia Iranu nie z doniesień medialnych, lecz z własnego doświadczenia, mówił o oczekiwaniach części społeczeństwa wobec zmian i interwencji:
„Owszem, to jest to, czego Irańczycy chcą w tej chwili. Czekaliśmy na moment, kiedy jakaś siła z zewnątrz zaatakuje i wyzwoli Irańczyków.”
Słowa Michała nie dotyczyły oceny polityki mocarstw, lecz opisu nastrojów społecznych - podkreślił, że wielu Irańczyków sprzeciwia się surowym rządom religijnym i liczy na zmianę sytuacji, nawet jeśli oznacza to wsparcie zewnętrznych działań.
Mój przyjaciel Hamid bez ogródek: "Pie**** Aliego i Islamską Republikę"!
Mój znajomy Irańczyk Hamid na stałe mieszka w Barcelonie. Niedawno odwiedził swoją rodzinę w Iranie i wrócił do Europy dosłownie moment przed eskalacją konfliktu. Zaraz po śmierci przywódcy Alego Chamenei w kraju odcięto internet, więc teraz nie może się normalnie kontaktować z bliskimi. "Nie możemy się komunikować tak, jak dawniej. Wszystko jest blokowane" - opisuje sytuację, przekazując frustrację swoich bliskich.
Zapytany przeze mnie jednak o szczere odczucia wobec całej sytuacji, odpowiada bez ogródek: "Winię Islam za to, że ludzie nie mają normalnego życia. To nie polityka, to system, który ogranicza codzienność. Pie*** Aliego Chamenei" - tyle mogę powiedzieć. "To, co się dzieje, jest absurdalne i nie do zaakceptowania. Chcę tylko normalności. Mam nadzieję, że te wydarzenia coś zmienią. Moi przyjaciele i rodzina czują dokładnie to samo - chcą spokojnego życia i możliwości swobodnej komunikacji. I obecna sytuacja daje nam na to nadzieje" - dodał.
Moi znajomi Irańczycy: "Szczur został wyeliminowany"
Wielu moich irańskich znajomych podkreśla, że ich głos w sprawach kraju jest ignorowany, a inni roszczą sobie prawo do decydowania, co dla nich dobre. Dla nich wydarzenia w Iranie nie są abstrakcyjnym tematem medialnym - to ich codzienność, rodzina i przyjaciele, którzy wciąż mierzą się z represjami i ograniczeniami. Hamed mówi wprost:
"Wszyscy chcą mówić za nas. Krytykują Trumpa, Izrael, polityków, ale nikt nie pyta, co my naprawdę myślimy. Nikt nie krytykował tak głośno Alego Chameneiego, który publicznie mordował i maltretował ludzi. My, Irańczycy, chcemy decydować sami. Ludzie cieszą się, bo wolą przewrót, niż to, by inni narzucali im decyzje."
Dodaje przy tym, że choć przyszłość pozostaje niepewna, już teraz widać pierwsze oznaki zmiany - To sygnał, że coś może się zmienić. Na nagraniach, które moi znajomi publikują w sieci, widać, jak tańczą, świętują i pokazują, że mają swój głos - i chcą, żeby był słyszany.
„W swoim imieniu i imieniu każdego Irańczyka, którego znam, mogę powiedzieć jedno: jeśli Ali Chameneii faktycznie został zabity, to oznacza, że szczur został wyeliminowany”
- kwituje.
Głos Irańczyków w mediach społecznościowych: taniec, nadzieja i euforia
Byłam w Iranie i poznałam tam kilku Irańczyków. Od tego czasu obserwujemy się wzajemnie w mediach społecznościowych - na Facebooku, Instagramie i innych platformach. I faktycznie, ani jedna osoba, którą obserwuję, nie wyraża niezadowolenia! Widać radość, nadzieję i pełne entuzjazmu reakcje na bieżące wydarzenia.
Moja koleżanka Aida mówi wprost:
„Niektórzy chcą nas oceniać, że niby idziemy ramię w ramię z Izraelem? Serio? Chodzi tylko o nasz kraj, nasze rodziny, nie o poprawność polityczną”
Wyraźnie widać, że Irańczycy chcą sami decydować o swoim losie. Dla nich najważniejsze jest bezpieczeństwo i przyszłość bliskich, a nie opinie z zewnątrz.
Sytuacja w Iranie jest skomplikowana i pełna sprzecznych emocji. Głos samych Irańczyków, ich perspektywa i nadzieje na zmiany są często pomijane w dyskusji międzynarodowej. A przecież kto, jeśli nie właśnie oni (ci, którzy reżimu doświadczyli na własnej skórze) powinni mieć najwięcej do powiedzenia?










