"Myślałam, że serce wyskoczy gardłem". To wydarzyło się chwilę przed operacją
Sytuacja zabiegu, czy operacji dla wielu ludzi jest scenariuszem rodem z horroru. Boimy się przeważnie większych i mniejszych zabiegów medycznych z rozmaitych powodów. Niestety strach, lęk i stres potrafią dosłownie paraliżować tuż przed wejściem na salę operacyjną. Ale czy naprawdę tak to musi wyglądać?

Spis treści:
- Stres, który nas "zjada", czyli jak poradzić sobie z lękiem przed operacją?
- Oddech. Rozwiązanie, które mamy w sobie
- Jak oddychać? Izabela Jóźwiak proponuje proste rozwiązania
- Dwutlenek węgla nie taki zły. Dlaczego jest nam potrzebny w stresie?
Stres, który nas "zjada", czyli jak poradzić sobie z lękiem przed operacją?
"To będzie prosty, krótki, rutynowy zabieg" - usłyszałam podczas konsultacji z lekarzem. Brzmi banalnie, prawda? Niczym wyjście do sklepu i kupienie torebki cukru. Problem w tym, że cukier w swoim życiu kupowałam jakieś milion razy, a zabiegu medycznego nie miałam nigdy, może z wyjątkiem wizyty u stomatologa. To wystarczyło, by wywołać u mnie stres i lęk, które narastały wraz ze zbliżającym się terminem zabiegu.
Chwilę przed wejściem do gabinetu myślałam, że serce wyskoczy przez gardło, a dłonie nie przestaną się trząść. Z pomocą przyszło wyjątkowe rozwiązanie, o którym przypomniałąm sobie dzięki zajęciom jogi i wspaniałej jogince.
Ta mieszanka lęku, strachu i stresu jest uczuciem, które towarzyszy wielu osobom przed zabiegami czy operacjami, nie tylko ja go doświadczyłam. Zbliżająca się "godzina zero", wejście, czy wjechanie na salę operacyjną, dosłownie potrafi sparaliżować. Dla wielu osób informacja o planowanej operacji lub zabiegu medycznym staje się momentem, w którym codzienność nagle się zatrzymuje. Nawet jeśli procedura jest zaplanowana, a lekarze zapewniają, że jest rutynowa i bezpieczna, w głowie pojawiają się pytania, które trudno uciszyć. "Czy na pewno wszystko się uda?", "Czy obudzę się po narkozie?", "Czy będzie bolało?", "Jak długo potrwa powrót do sprawności?" - w takich chwilach lęk potrafi przejąć kontrolę nad myślami i ciałem, a stres narasta z każdym kolejnym dniem, a potem godziną i minutą oczekiwania.
Psychologia jasno wskazuje, że strach przed operacją nie jest niczym niezwykłym ani nie świadczy o braku odporności psychicznej. Wręcz przeciwnie - jest naturalną reakcją organizmu na sytuację, w której zagrożone wydaje się zdrowie lub życie, a my sami tracimy wpływ na to, co się z nami dzieje.
Operacja to jest sytuacja lęku o własne życie, nawet kiedy taki zabieg jest określany jako rutynowy. I to jest naturalne ze względu na to, że my jako ludzie boimy się oddania komuś kontroli.
Jak podkreśla specjalistka, źródłem stresu nie jest wyłącznie obawa przed bólem czy możliwymi komplikacjami. Dużą rolę odgrywa poczucie bezradności, konieczność poddania się procedurom, obnażenie ciała i intymności przed obcymi osobami oraz brak pewności co do efektu końcowego.
- Część z ludzi też nie ma zaufania do lekarzy, do opieki medycznej i wynika to z różnych czynników. Ten lęk wywodzi się z braku kontroli, bezradności, obnażenia się przed kimś obcym ze wszystkiego, co dla nas intymne i finalnie jest to obawa przed niepowodzeniem zabiegu czy operacji - wyjaśnia Katarzyna Gęstwicka.
W sytuacji zagrożenia organizm automatycznie uruchamia reakcję stresową. Przyspiesza oddech, serce zaczyna bić szybciej, mięśnie się napinają, a myśli krążą wokół czarnych scenariuszy. To mechanizm, który w sytuacjach realnego niebezpieczeństwa pomaga przetrwać, jednak w kontekście operacji często staje się źródłem dodatkowego cierpienia.
Pomocne w takiej sytuacji zdaniem psychotraumatolożki jest skupienie uwagi na chwili obecnej, zamiast na przyszłych obawach. Warto skupić się na tym, co tu i teraz, czyli szukamy w otoczeniu konkretów - co widzimy, co słyszymy, jaki zapach czujemy. Dzięki temu umysł przestaje krążyć wokół lękowych wizji, a ciało stopniowo się rozluźnia.
Jednym z najprostszych, a jednocześnie najskuteczniejszych sposobów radzenia sobie z takim napięciem jest przede wszystkim świadoma praca z oddechem.
Warto stosować głębokie oddychanie. To brzmi banalnie, ale naprawdę uspokaja organizm.
Psychotraumatolożka zwraca uwagę, że spowolnienie oddechu wysyła do mózgu sygnał, że zagrożenie mija, a ciało może wrócić do stanu względnego bezpieczeństwa.
Jedną z polecanych metod jest technika 4-7-8.
- Polega ona na wdechu przez 4 sekundy, zatrzymaniu oddechu na 7 sekund i powolnym wydechu przez 8 sekund, powtórzona 4 razy - tłumaczy ekspertka.
Taki rytm oddychania obniża pobudzenie układu nerwowego i pomaga wyciszyć gonitwę myśli.
Oddech. Rozwiązanie, które mamy w sobie

Coraz częściej w kontekście regulacji stresu mówi się o jodze i praktykach oddechowych, które są podstawą praktyki. Joga nie jest tylko formą aktywności fizycznej, lecz narzędziem pracy z układem nerwowym, a o jej zbawiennym wpływie na stres mówi w rozmowie z Interią joginka i właścicielka szkoły jogi Jogalove w Słupsku, Izabela Jóźwiak.
Jak tłumaczy, współczesny tryb życia sprawia, że większość ludzi funkcjonuje w chronicznym napięciu, trybie "walki i ucieczki", który nigdy nie gaśnie w naszym organizmie.
Kiedy wchodzimy na matę, dopiero wtedy okazuje się, jak bardzo ciało jest spięte. To napięcie nie wynika tylko z mięśni, ale także z tego, że nie potrafimy prawidłowo oddychać. Pęd życia, siedzący tryb pracy, brak uważności sprawiają, że oddech staje się płytki i chaotyczny.
Joginka podkreśla, że joga w swojej pierwotnej formie nie była skupiona wyłącznie na wykonywaniu skomplikowanych pozycji, które stały się tak modne w mediach społecznościowych. Jej celem było przygotowanie ciała do medytacji i pracy z oddechem.
- Przez pewien czas na Zachodzie joga stała się głównie fizyczna, a zapomnieliśmy o oddechu i medytacji. Tymczasem to właśnie oddech jest bezpośrednim łącznikiem między ciałem a układem nerwowym, który odgrywa szalenie ważną rolę w naszym funkcjonowaniu, także w sytuacji stresu.
To, co czyni oddech wyjątkowym, to fakt, że jest jedyną funkcją organizmu, która działa automatycznie, ale na którą możemy świadomie wpływać w każdej chwili. To magia zaklęta w biologii, a często obecnie niedoceniana przez wielu.
- W sytuacjach stresowych zaczynamy oddychać szybko i płytko, co jest normalną reakcją obronną organizmu i nierzadko jest to potrzebne, w sytuacji realnego zagrożenia. Jednak problem pojawia się wtedy, gdy ten stan trwa zbyt długo i nie potrafimy z niego wyjść - przekonuje joginka.
Regularna praktyka oddechowa uczy ciało, jak wracać do równowagi.
Jak oddychać? Izabela Jóźwiak proponuje proste rozwiązania

- Oddech nie usunie nam stresu z życia, ale sprawi, że ciało nauczy się spokojniej reagować. Skraca się czas reakcji stresowej, napięcie nie kumuluje się w mięśniach, poprawia się sen, odporność i ogólne samopoczucie.
Niekiedy możemy pomyśleć, co w tym trudnego, przecież każdy z nas oddycha i nie trzeba się tego uczyć. Jednak okazuje się, że jest nieco inaczej. W codziennym pędzie często nie zwracamy na to, w jaki sposób oddychamy, gdzie kierujemy nasz oddech, jak pracuje przepona, mięśnie międzyżebrowe. Nie zwracamy uwagi na długość wdechu i wydechu, a to wszystko ma znaczenie dla poziomu naszego stresu. Co istotne, nie potrzeba długich treningów ani specjalnych warunków, by nauczyć się tego, jak pomagać sobie w sytuacji stresu oddechem.
- Wystarczy pięć minut dziennie pracy z oddechem. To naprawdę wystarczy, żeby ciało zaczęło reagować inaczej w sytuacjach stresowych - przekonuje joginka.
Regularność sprawia, że w chwili nagłego napięcia organizm "pamięta", jak się wyciszyć. Szczególnie ważne staje się to tuż przed zabiegiem, kiedy stres osiąga swoje maksimum. W takich momentach najlepiej sprawdzają się najprostsze techniki. Wydłużony wydech, najlepiej przez nos, a jeśli to trudne - delikatnie przez usta, działa uspokajająco na serce i układ nerwowy. Krótkie zatrzymanie oddechu po wdechu lub wydechu pomaga regulować napięcie, a naprzemienne oddychanie przez nozdrza dodatkowo wspiera poczucie równowagi.
Jak podkreśla joginka, już kilka minut takiej praktyki może znacząco zmniejszyć lęk.
- Sam dłuższy wydech aktywuje nerw błędny, który odpowiada za regenerację, trawienie i poczucie bezpieczeństwa w ciele. To sygnał dla organizmu, że może przestać się bronić - mówi Izabela, potwierdzając zdanie Katarzyny Gęstwickiej, psychotraumatolożki.
Wymienia także trzy inne sposoby oddychania w sytuacji nagłego stresu:
- Wspaniała jest też Pranajama kwadratowa. To technika oddechowa jogi polegająca na równym podziale oddechu na cztery fazy - wdech, zatrzymanie po wdechu, wydech, zatrzymanie po wydechu, gdzie każda trwa tyle samo (np. 4 sekundy), tworząc "kwadrat" oddechu.
Izabela Jóźwiak poleca też, gdy mamy taką możliwość, spróbowania oddechu naprzemiennego, który w jodze, znany jako Nadi Shodhana Pranayama. To technika zatykania nozdrzy, która równoważy układ nerwowy, uspokaja umysł. Polegająca na naprzemiennym wdychaniu i wydychaniu przez lewe i prawe nozdrze, używając do zatykania i odtykania dziurek w nosie palców jednej dłoni. Pomaga zredukować stres, poprawić koncentrację i harmonizować półkule mózgowe.
Dwutlenek węgla nie taki zły. Dlaczego jest nam potrzebny w stresie?

Joginka zwraca uwagę na to, że w pracy z oddechem kluczowe znaczenie ma nie tylko sam wdech, lecz przede wszystkim wydech i krótkie zatrzymanie powietrza, które uruchamiają konkretne procesy biologiczne w organizmie.
- W stresie oddychamy bardzo szybko i płytko, przez co nadmiernie pozbywamy się dwutlenku węgla. A brak dwutlenku węgla to dla organizmu sygnał alarmowy. To właśnie on odpowiada za rozszerzanie naczyń krwionośnych, lepsze dotlenienie tkanek i uczucie rozluźnienia - tłumaczy.
Jak wyjaśnia, dłuższy, spokojny wydech oraz krótkie wstrzymanie oddechu prowadzą do naturalnego wzrostu poziomu dwutlenku węgla we krwi, co ma bezpośredni wpływ na układ nerwowy.
Dwutlenek węgla jest nam bardzo potrzebny, bo bez niego tlen nie odrywa się z hemoglobiny i nie dociera do komórek. Kiedy oddychamy wolniej albo zatrzymujemy powietrze, ten dwutlenek zaczyna się tworzyć i nagle organizm dostaje informację, że może się uspokoić.
To właśnie dlatego techniki oddechowe tak skutecznie działają w sytuacjach silnego napięcia. Jak dodaje, wstrzymanie oddechu po wydechu bywa dla wielu osób szczególnie pomocne w stresie, ponieważ pozwala łagodnie pracować z reakcją organizmu bez uczucia duszności.
- Nie chodzi o forsowanie się, tylko o danie ciału chwili, żeby samo się wyregulowało. To są bardzo proste rzeczy, ale ich biologiczne działanie jest ogromne. W momencie stresu oddech staje się naszym najważniejszym narzędziem regulacji - przekonuje o potędze oddychania joginka.
Strach przed operacją jest doświadczeniem powszechnym i głęboko ludzkim. Nie da się go całkowicie wyeliminować, ale można nauczyć się z nim pracować. Świadomy oddech, uważność i proste techniki regulacji napięcia pozwalają odzyskać poczucie wpływu nawet w sytuacji, w której oddajemy kontrolę w ręce lekarzy. Czasem kilka spokojnych oddechów wystarczy, by ciało i umysł znów zaczęły współpracować, zamiast walczyć ze sobą w ciszy szpitalnej sali.












