Magdalena Kowalska, Interia: Zaburzenia narcystyczne są bardzo trudne do zdiagnozowania, skąd więc pewność, że partnerzy pani klientek i klientów są narcyzami?
Anna Gabrielczyk, adwokatka rodzinna: - Ja nie diagnozuję, jedynie słucham klientów i na podstawie doświadczenia dostrzegam określone cechy i zachowania, które mogą wskazywać na to, że mamy do czynienia z osobą zaburzoną narcystycznie albo z cechami narcystycznymi - bo to są dwa różne pojęcia. Uczestnicząc w konfrontacji czy mediacjach, widzę też charakterystyczne mechanizmy manipulacji stosowane przez zaburzone osoby. Narcyz to osoba przekonana o swojej wyjątkowości, a do tego oczekująca nieustannego podziwu.
Jak na pierwszy rzut oka dostrzec narcyza?
- Narcyz jest ostoją spokoju. Na sali rozpraw jest elokwentny, elegancko ubrany, wypachniony. Nie jest tak zawsze, ale często są to osoby przesadnie dbające o wygląd. Potrafią dbać o pozory, bo chcą uchodzić za najwspanialszych, wyjątkowych. Jednak wcześniej, np. na mediacjach, narcyz ujawnia się poprzez zmianę masek - z kochającego, załamanego chęcią odejścia żony zmienia się w manipulanta i szantażystę, a na koniec - agresywnego, rzucającego groźby toksyka.
Jednak wiele mówi się o tym, że teraz sami diagnozujemy siebie i innych na podstawie kilku haseł i zaczynamy wszędzie widzieć narcyzów. Tymczasem według statystyk to zaledwie 1-2 proc. całej populacji.
- Przyjmuje się, że to 1 proc., ale już według American Psychiatry Association w populacji młodszych dorosłych występuje od 2 do 16 proc. zaburzeń narcystycznych. A więc to zjawisko może być bardzo niedoszacowane.

Narcyzm występuje zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, ale słysząc "narcyz", mamy przed oczami mężczyznę. Dlaczego?
- Cechy narcystyczne są niezależne od płci. Są jednak badania, które mówią, że nawet w 70 proc. przypadków mamy do czynienia z narcyzem mężczyzną. Są też ciekawe publikacje, które poruszają kwestię "narodzin narcyza" i według badaczy te cechy osobowości kształtują się już w dzieciństwie, np. kiedy dziecko nie spełnia oczekiwań jednego lub obojga rodziców, bo stawia się przed nim wymagania i zadania ponad miarę. Zdarza się, że kobiety traktują w ten sposób synów. Jeśli taki chłopiec nie czuje się wystarczająco dobry, zaczyna "odbijać" osobowościowo w bok i tworzyć swój własny świat, w którym jest wyjątkowy i zawsze ma rację.
Według American Psychiatry Association w populacji młodszych dorosłych występuje od 2 do 16 proc. zaburzeń narcystycznych
A czym się różni narcyzm u kobiet i mężczyzn?
- W trakcie swojej praktyki zawodowej bardziej charakterystyczne cechy narcystyczne obserwuję u mężczyzn i to oni mają większą skłonność do zachowań kontrolujących i agresywnych. Dobrze pokazuje to Smarzowski w "Domu dobrym". Jakiej kobiety szuka narcyz? Empatycznej. Im bardziej empatyczna kobieta, tym jej podatność na wpływ takiego mężczyzny jest większa. To jest dla nich najlepsze źródło energii, bo empatki są z nim całym sercem. Starają się zrozumieć, tłumaczą jego zachowania: "on jest biedny, może miał trudne dzieciństwo, więc ja mu muszę więcej wybaczyć, na więcej pozwolić". A co wtedy robi narcyz? Zaczyna przesuwać granice.
- W "Domu dobrym" jest to wzorcowo pokazane. Najpierw jest lovebombing, czyli bombardowanie miłością: "jesteś najwspanialsza, cudowna", "nigdy nie spotkałem takiej kobiety, jesteś największą szansą na szczęście w moim życiu". Czyli pojawia się idealizacja.
- W związkach narcystycznych często dochodzi też do szybkiej formalizacji związku. Szybki ślub, zwykle od razu pojawia się dziecko - to są przejawy chęci stworzenia jak największych połączeń. To się dzieje błyskawicznie, bo narcyz ma umiejętność szybkiego poznawania i wyciągania informacji. Ci ludzie nie mają empatii i z wyrachowaniem skanują partnerkę, odkrywają jej najsłabsze punkty. A to daje im "mapę", która pozwala znaleźć drogę do całkowitego zawłaszczenia drugiej osoby. Tacy toksyczni mężczyźni izolują partnerkę od rodziny, przyjaciół i wszystkich osób, które mogą być dla niej pomocne. Oni chcą mieć partnerkę w pełni pod swoją kontrolą.
To brzmi strasznie, dosłownie jak polowanie drapieżnika na ofiarę. Dobrze rozumiem, że wraz ze ślubem czy narodzinami dziecka dochodzi do przełomu w takim związku?
- Stan idealizacji przechodzi w dewaluację - zaczyna się deprecjonowanie i ośmieszanie. Ten mechanizm przedstawia scena w "Domu dobrym", w której mąż pokazuje całemu towarzystwu przy stole filmik, na którym nagrał chrapiącą żonę. Wszyscy się śmieją, a ona zastanawia się, jak to w ogóle możliwe, że mężczyzna, który miał ją kochać ponad życie, zaczyna ją deprecjonować.
Co dzieje się później? Jakie są charakterystyczne mechanizmy w takich związkach?
- Małymi kroczkami narcyz czy inna toksyczna osoba doprowadza do całkowitego uzależnienia - emocjonalnego, finansowego. "Sprzedaj mieszkanie, kupimy duży dom", "miejmy jedno konto" - to są historie z życia wzięte. Dochodzi do pełnej kontroli finansowej, a właściwie do przejęcia pieniędzy. Rodzą się dzieci, a kobieta słyszy: "nie musisz iść do pracy, ja was utrzymam, będziesz mieć więcej czasu dla dziecka, będzie wspaniale". I te kobiety w końcu orientują się, że są już "ugotowanymi żabami" - ale wciąż wierzą, że "on się zmieni".

Czy można się ustrzec przed związkiem z narcyzem?
- Wiele się pisze o czerwonych flagach, czyli sygnałach ostrzegawczych. One są, ale empatyczne, podatne na manipulację osoby ich nie widzą. Wszystkie te mechanizmy dostrzegają dopiero po wyjściu z relacji. Zwłaszcza, że osoby, które wikłają się w taki związek często mają określone deficyty, np. pochodzą z toksycznych domów, nie mają wsparcia emocjonalnego i marzą o założeniu własnej rodziny.
Tym bardziej, że w tym cyklu mechanizmów przemocowych od czasu do czasu pojawiają się przeprosiny i obietnice zmiany, prawda?
- Narcyz uderzy się w pierś tylko i wyłącznie po to, by zmylić przeciwnika. Albo kiedy obawia się, że partnerka odejdzie. Wtedy na kolanach błaga o wybaczenie, bo wie, że ona jest empatyczna, więc zrozumie, że on miał problemy w pracy, stres. Uderzył ją, bo ma trudną sytuację, kłopoty finansowe, szef źle go traktuje. Tak naprawdę to nigdy nie jest jego wina, tylko innych osób, czy trudnego dzieciństwa.
- W trakcie rozwodu narcyz często zarzuca partnerkę wiadomościami, w których obwinia ją za wszystko, wytyka wszelkie błędy. Mówię wtedy klientkom, że to najlepszy sposób, by odkryć problemy męża. "Źle zajmujesz się dziećmi, nie dbasz o nie, zaniedbujesz emocjonalnie", "zdradzasz mnie" - narcyz tak naprawdę mówi o sobie. Na tym polega projekcja, czyli projektowanie lęków, wad, kompleksów na drugą osobę. Bardzo często narcyzi zarzucają partnerkom zdrady, a one jeszcze tłumaczą to zazdrością z miłości. Tymczasem to narcyz, który w środku jest kruchy i zakompleksiony, bardzo często zdradza żonę czy partnerkę, bo stale poszukuje podziwu, o który trudno w toksycznym związku opartym na lęku i poczuciu zagrożenia.
Małymi kroczkami narcyz czy inna toksyczna osoba doprowadza do całkowitego uzależnienia - emocjonalnego, finansowego
"Dom dobry" pokazuje, jak szybko pełna życia i energii kobieta w związku z toksycznym, przemocowym partnerem staje się wrakiem człowieka, chodzącym cieniem.
- Do tego przyczynia się inne zjawisko psychologiczne - gaslightning, które bywa nazywane morderstwem na umyśle. To są wszystkie techniki manipulacyjne, które osoba zaburzona czy z cechami narcystycznymi stosuje, by doprowadzić drugą osobę do wątpliwości co do jej percepcji, pamięci czy zdrowia psychicznego. Ta osoba sama przestaje wierzyć w to, co widziała, co pamięta, a nawet w to, co myśli. "Pomyliłaś się. Byłaś niewyspana, byłaś zmęczona. Twój stan psychiczny mnie niepokoi. Może trzeba iść do psychiatry?" - słyszy od partnera. To straszne i bardzo częste zjawisko.
Czy w takich związkach zawsze dochodzi do przemocy fizycznej?
- Prowadziłam wiele tego typu spraw, w których do przemocy fizycznej nie dochodziło. Częstsze są te bardziej wyrafinowane metody manipulacji, kontrola i odcinanie od rodziny. Ale to bywa też zakrojone na niewyobrażalną skalę, co ułatwia technologia - kamery w domu, zhakowane telefony i laptopy z wgranymi aplikacjami. To jest dostęp do wszelkich kontaktów drugiej osoby, śledzenie bilingów, rozmów, maili. To często uniemożliwia szukanie pomocy na zewnątrz.
Czy pani klientki i klienci próbują zrozumieć narcystycznego, przemocowego partnera?
- Tak, wielokrotnie słyszę pytanie, jak to możliwe, że on mnie tak krzywdził. A tego nie da się zrozumieć. Psychologowie mówią, że osoby narcystyczne nie mają empatii, mają uczucia, ale to nie jest miłość taka, jak ją rozumiemy. Ci ludzie mówią, że kochają, a jednocześnie krzywdzą, kontrolują, odbierają wolność. Zakładają maski, obarczają winą za wszystko, a w szczególności za swoje przewiny. "Zdradziłem cię przez ciebie", "szpiegowałem telefon dla twojego dobra, bo ty jesteś taka naiwna". Zachowują się, jakby żyli innym życiem. Mają inne wspomnienia, w czasie rozwodu zarzucają sąd wielostronicową korespondencją, próbują narzucić własną narrację.
- Kobiety często pytają psychologów i psychiatrów, czy jest szansa, żeby wyleczyć narcyza. Badania pokazują, że terapeutyzowanie takich osób jest niemal niemożliwe, bo oni mają zmiany osobowościowe, a przede wszystkim nie chcą poddać się leczeniu z własnej woli, co jest z kolei kluczowe dla sukcesu psychoterapii.
Psychologowie mówią, że osoby narcystyczne nie mają empatii, mają uczucia, ale to nie jest miłość taka, jak ją rozumiemy. Ci ludzie mówią, że kochają, a jednocześnie krzywdzą, kontrolują, odbierają wolność
Co się dzieje, kiedy narcyz dostrzega, że druga osoba próbuje się uwolnić spod jego wpływu? Wyprowadza się, szuka pomocy, chce się rozwieść?
- Pojawia się zjawisko hooveringu, czyli próba ponownego wciągnięcia w relację. Zaburzone osoby robią wszystko, żeby druga strona zmieniła zdanie. Przeprosiny, obietnice, szantaż emocjonalny, wszystko, co może spowodować u ofiary poczucie, że to ona jest winna zakończenia tej relacji.
- Kilka dni temu prowadziłam mediacje z taką mocno zaburzoną osobą po drugiej stronie. Żona po wielu, wielu latach podjęła decyzję, że to już koniec. Jako obserwator mogłam zobaczyć na własne oczy, że on wił się jak piskorz i stosował milion różnych form manipulacji: "Ale dlaczego? Powiedz mi, czego ci brakuje w tym małżeństwie? Myślałem, że zmienisz zdanie". Ona mówi: "Nie, ja chcę rozwodu". A on: "Ale ja cię kocham. Ja wszystko poświęciłem dla ciebie. A ty teraz zabierasz mi wszystko. Dom, dzieci. Mnie nie zostaje już nic innego jak, no wiesz". On nią manipuluje emocjonalnie, daje do zrozumienia, że jeśli nie wróci, to ze sobą skończy. Oczywiście tak nie będzie, bo narcyz nie popełnia samobójstwa, za bardzo kocha własną osobę.
- A kiedy ona jest stanowcza po raz dziesiąty czy piętnasty, to on zmienia maskę i zaczyna jej grozić: "Zabiorę ci wszystko, stracisz dzieci. Zobaczysz. Teraz dopiero zobaczysz. Zniszczę cię. Pamiętasz? Zostawiłaś w domu dokumenty z pracy. Ja je jutro zaniosę na policję". I to jest kolejny przykład z życia wzięty. Po czym po mediacji klientka dzwoni do mnie następnego dnia zapłakana: "Wziął mi spod pracy nasz wspólny samochód. Nie mam czym jeździć. Nie miał kluczyków, nie wiem, jak to zrobił".

Co wtedy zrobić? Jak sobie radzić?
- Przede wszystkim doradzam terapię u doświadczonego terapeuty. Bo osoby po takich związkach są zdewastowane, cierpią na zespół stresu pourazowego. Poza tym jedną z głównych metod radzenia sobie z taką sytuacją jest tzw. szara skała. Chodzi o to, żeby nie reagować na żadne maile, smsy, bo każda reakcja to dla niego jak woda na młyn. Takie osoby czerpią z cudzych emocji, grożą, wywołują strach, żeby ofiara nigdy nie odeszła.
- Osoby z zaburzeniami, toksyczne chętnie angażują też w sprawę postronne osoby. Do byłej partnerki potrafi więc przyjść koleżanka, mówiąc: "Jak ty mogłaś? On tak cierpi. Przecież to taki dobry chłopak. Daj mu szansę. Jak ty sobie teraz poradzisz w życiu? Sama z dziećmi? On ci jeszcze może zabrać mieszkanie".
A jakie są charakterystyczne mechanizmy u narcystycznych kobiet?
- W przypadku kobiet narcyzek stosowanie przemocy fizycznej jest bardzo rzadkie. Najczęściej takie osoby odcinają partnera od rodziny, nie chcą utrzymywać z nią żadnych kontaktów. Mężczyzna ma należeć tylko do nich i robić wszystko, czego od niego oczekują. Mój klient mówi mi kiedyś: "Ja robiłem wszystko. Pracowałem na trzy etaty, wszystkie pieniądze przynosiłem do domu. Ona nie chciała pracować, wolała być z dziećmi. Zgodziłem się, ale i tak zawsze było źle i zawsze byłem nic niewarty".
- W kontekście dzieci mężczyźni często słyszą od narcyzek: "Ty tylko dałeś nasienie. Jesteś tylko na papierze. Ty czegoś nauczyłeś dzieci? No chyba żartujesz", "Chcesz kontaktów z dzieckiem tylko po to, żeby zaspokoić własne ego", "Po co ci te kontakty? Jak byliśmy razem, to nigdy się dzieckiem nie zajmowałeś", "Zdjęcia sobie tylko robisz z dzieckiem, żeby się pokazać, jaki cudowny tatuś" - to kolejne charakterystyczne projekcje przekładane przez narcyzki na drugą osobę.
- Często miałam takie sytuacje, że kobiety o zaburzeniach czy cechach narcystycznych wykorzystywały partnerów, zdradzały i odchodziły. A w czasie rozwodu grały dziećmi, żeby jak najwięcej zyskać. Z jednej strony więc zostawiają i znajdują inną ofiarę, z drugiej chcą wciąż czerpać z poprzedniej relacji: "Bądź grzeczny, bo nie zobaczysz dzieci". Więc oni się boją i płacą, spełniają kolejne życzenia.

W jaki sposób dzieci wykorzystywane są przez takich rodziców w sądzie?
- To jest rodzicielstwo pozbawione empatii, a więc także głębszych uczuciowych więzi. Dzieci traktuje się bardziej jako swoje przedłużenie, chce się je pokazać przez pryzmat sukcesów, bo to daje efekt "cudownego rodzica" i pole do kolejnych zachwytów nad narcyzem. W czasie rozwodu dzieci narcyza stają się narzędziem służącym do realizacji konkretnych celów.
- Częste jest manipulowanie dzieckiem i oczernianie drugiego rodzica. Zaczyna się od konfliktu lojalnościowego: "Naprawdę chcesz iść do taty? Ale wiesz, on jest zły? A kochasz mamę? A kogo bardziej kochasz? Mamę czy tatę?". Narcyz ma własną wizję życia w głowie i taką zafałszowaną rzeczywistość "sprzedaje" dziecku. Stosuje manipulację w białych rękawiczkach, a kłamstwo powtarzane wiele razy, staje się prawdą. W efekcie dziecko nie chce widywać się ze swoim tatą, który był dobrym ojcem. Takich sytuacji jest mnóstwo. Mamy potem orzeczenia o uregulowaniu kontaktów, które są puste. Sąd nałoży grzywnę za utrudnianie kontaktów, ale co z tego, skoro dziecko i tak nie będzie chciało spotkań? Na badaniach OZSS (Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów - przyp. red.) zacznie opowiadać kłamstwa, które wpoił mu narcystyczny rodzic. I niestety będzie w tym wiarygodne, bo dla niego będzie to już prawda.
To jest rodzicielstwo pozbawione empatii, a więc także głębszych uczuciowych więzi. Dzieci traktuje się bardziej jako swoje przedłużenie, chce się je pokazać przez pryzmat sukcesów, bo to daje efekt "cudownego rodzica" i pole do kolejnych zachwytów nad narcyzem.
Można temu jakoś przeciwdziałać?
- Mamy kilka możliwości, przede wszystkim jest dowód z wysłuchania dziecka w obecności psychologa. Ale jeśli po drugiej stronie mamy do czynienia z osobowością narcystyczną, to jest to dość ryzykowne, gdyż sędziemu ciężko to będzie "wyłapać". Dlatego najważniejszym dowodem w sprawie dzieci są właśnie opinie OZSS, o których często mówi się dużo złego. Pełnomocnik strony, która rozwodzi się z narcyzem, powinien sprecyzować tezę dowodową, na jaką sąd dopuszcza daną opinię. I jeśli mamy podejrzenia, że drugi rodzic jest osobą zaburzoną, to trzeba wnioskować, żeby jedna z dopuszczonych przez sąd opinii powstała na okoliczność np. występowania cech narcystycznych u rodzica. Wtedy na ogół, żeby nie było dyskryminacji stron, bada się pod tym kątem oboje rodziców.
- Czasami jest też tak, że da się połączyć procedurę i zawnioskować, żeby w składzie biegłych OZSS znalazł się także psychiatra. Wtedy formułuje się tam dużą tezę dotyczącą zaburzeń, a biegli zwracają uwagę, czy w rodzinie dochodzi do manipulowania dzieci przez którekolwiek z rodziców.
Całe szczęście, że jest taka procedura.
- Tak, ale trzeba pamiętać, że sąd nie robi tego z urzędu. Musimy o to zadbać, to jest duża rola pełnomocników. Na szczęście sądy są otwarte na wnioski i uzupełnienia do tez dowodowych.
Jak przygotować się do rozwodu z osobą z zaburzeniami, także narcystycznymi?
- Już na wczesnym etapie trzeba dbać o dowody, bo sprawa rozwodowa w takim wypadku to postępowanie dowodowe. Im więcej nagrań, wiadomości tekstowych, maili czy świadków, tym lepiej. Warto wzywać policję, także wtedy, jeśli nie doszło do przemocy fizycznej czy seksualnej. Ślad w dokumentach po takiej interwencji jest ważnym dowodem. Trzeba też być do bólu konsekwentnym i nie wycofywać się. Osoby wychodzące z takiego związku nie mają sił do walki, dlatego konieczne jest znalezienie pełnomocnika, najlepiej takiego, który specjalizuje się w rozwodach z osobami o cechach narcystycznych czy psychopatycznych.
- Trzeba też skutecznie odpierać ataki. Kiedy się pojawiają pisma szkalujące, zawierające same kłamstwa, trzeba je odeprzeć. Bo w sądzie jest słowo przeciwko słowu, a narcyz jest wybitnym graczem, który kłamie na zawołanie. To osoba bez empatii i często bez wyrzutów sumienia. Ważni są świadkowie, ale w przypadku rozwodu z narcyzem najlepiej, by byli to bezpośredni świadkowie zdarzeń.
- Osoby zaburzone często uwiarygadniają się za pomocą tzw. flying monkeys, czyli "latających małp". To są osoby, które czerpią wiedzę z tego, co opowiadał im narcyz. A opowiadał bardzo dużo, tworząc własną narrację. A że to mistrz sztuki teatralnej, to przychodził do wybranych osób płaczący, użalający się i szukający wsparcia. Jak mu nie uwierzyć? Później na rozprawie te osoby przychodzą w roli świadków i relacjonują, jak on się żalił, że ona go zdradzała, zaniedbywała dzieci. Później to skutkuje rozsiewaniem plotek i tym, że ofiara zostaje przedstawiona jako sprawca.

Jak wtedy reagować?
- Nie reagować. Mimo że odczuwamy naturalną chęć, by się wytłumaczyć, oczyścić z zarzutów. Natomiast jeśli takim zafałszowanym przez narcyza świadkiem jest dziecko, doradzam konsultację u psychologa dziecięcego. On powinien określić, jak kontaktować się z dzieckiem, jak reagować na kłamstwa, by jeszcze bardziej nie narazić na szwank psychiki dziecka. Ono jest i tak wystarczająco zagubione i często zalęknione. Warto wiedzieć, że na terapię u psychologa muszą zgodzić się oboje rodzice, ale taka zgoda nie jest wymagana w przypadku wsparcia psychologicznego.
Im więcej nagrań, wiadomości tekstowych, maili czy świadków, tym lepiej. Warto wzywać policję, także wtedy, jeśli nie doszło do przemocy fizycznej czy seksualnej
Co można osiągnąć w sądzie? Utratę praw rodzicielskich, zakaz zbliżania się? Czy osoba doświadczająca przemocy domowej wciąż musi uciekać z domu z dziećmi, czy coś się zmieniło?
- Mamy istotną ustawę o przeciwdziałaniu przemocy. Na skutek interwencji i dowodów przemocy jest możliwość przymusowej eksmisji i zakazu zbliżania się i kontaktowania dla sprawcy przestępstwa. To się dzieje w postępowaniu cywilnym na podstawie złożonego wniosku. Są one rozpatrywane w trybie pilnym, więc przy odpowiednich dowodach udaje się uzyskać nakaz opuszczenia mieszkania, a potem zakaz zbliżania się i kontaktowania.
Czy to działa też w przypadku, jeżeli nie było przemocy fizycznej?
- Musimy mieć dowody, ale interwencje policji czy kogoś z opieki społecznej mogą być nie tylko w przypadku przemocy fizycznej, ale też finansowej czy psychicznej. Najłatwiej, gdy mamy świadków konkretnych zdarzeń, liczą się też zeznania dzieci. Na korzyść pokrzywdzonej osoby działa tocząca się sprawa o znęcanie się z paragrafu 207 kodeksu karnego. Sądy są dość wyczulone i wbrew pozorom nie jest trudno uzyskać nakaz eksmisji przemocowego partnera. Dlatego tak ważna jest znajomość różnych zaburzeń i mechanizmów, ale też świadomość, że z taką osobą można skutecznie walczyć w sądzie, chronić siebie i dzieci.
Ile mniej więcej czasu trwa sprawa rozwodowa z osobą zaburzoną czy narcystyczną?
- Nie ma reguł. Czasami w Warszawie na pierwszy termin rozprawy czeka się rok lub półtora. U nas w Katowicach około pół roku, w Krakowie od ośmiu miesięcy do roku.
To strasznie długo, biorąc pod uwagę presję, manipulacje i groźby ze strony toksycznej osoby. A jaki jest czas od pierwszej rozprawy do ogłoszenia wyroku?
- Tu również trudno podać precyzyjny przedział czasowy. Przy mocnych, ale skomplikowanych dowodach sprawa potrafi trwać kilka lat. Na same opinie OZSS-u potrafimy czekać nawet do roku.

Rozwód z toksyczną czy narcystyczną osobą to nie koniec problemów, prawda? Czy często dochodzi do reakcji odwetowych już po formalnym zakończeniu związku?
- Niestety tak, bo jeżeli są dzieci i jest majątek, to dla narcyza to są narzędzia kontroli. A zaburzona osoba chce w dalszym ciągu kontrolować życie byłego partnera. Bo ona nie jest w stanie pogodzić się z odrzuceniem: "Jak ona mogła mnie zostawić, przecież jestem najwspanialszy, fantastyczny. To jest jej wina". Dlatego żądza zemsty jest wciąż żywa, zwłaszcza jeśli to stale wywołuje gwałtowne emocje u drugiej osoby.
- Im szybciej zniknie jakikolwiek kontakt, tym lepiej. Dlatego pełnomocnik jest niezbędny, sama staram się pełnić rolę muru oporowego i chronić klientkę czy klienta przed drugą stroną. Wychodzenie z traumy po takim związku potrafi trwać lata. Czasami osoby doświadczające przemocy w związku są zdewastowane do końca życia, więc trzeba się odcinać i minimalizować kontakt oraz wpływ toksycznego byłego partnera.
Co jest najważniejsze, by raz na zawsze uwolnić się od osoby z zaburzeniami narcystycznymi?
- Ważne jest szukanie pomocy na dosyć wczesnym etapie, ale do tego niezbędna jest świadomość manipulacji i innych toksycznych mechanizmów stosowanych przez partnera. Osoby będące ofiarami przemocy domowej często nie zdają sobie z tego sprawy, myślą, że po prostu trafił im się okropny mąż czy żona. Bardzo dobrze, że powstał "Dom dobry", bo zwrócił uwagę na to zjawisko, a efekty już widać, choćby przez 200-procentowy wzrost zgłoszeń przemocy domowej. Mam nadzieję, że zwiększy się też wyczulenie organów prowadzących tego typu sprawy.
- Osoby pokrzywdzone mogą też szukać wsparcia i wiedzy w grupach w mediach społecznościowych. Ludzie wymieniają się tam doświadczeniami, udzielają sobie rad dotyczących samego rozwodu, ale też sposobów na radzenie sobie z traumą. Pomocna jest sama świadomość, że nie jesteśmy sami, że wiele osób przeżyło podobny dramat, że to nie jest tylko wytwór naszej wyobraźni. Każda forma wsparcia jest na wagę złota.
***
Doświadczasz przemocy? Ktoś w twoim otoczeniu potrzebuje pomocy?
- Telefon przeciwprzemocowy Feminoteki: 888 88 33 88
- Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie: 800 120 002
- Całodobowy telefon zaufania dla osób doświadczających przemocy: 116 123
- "Niebieska Linia" (telefon całodobowy): 800 12 00 02
- Numer alarmowy: 112
- Bezpłatna aplikacja SafeYou - do pobrania na telefon
***
Chcesz lepiej zrozumieć siebie i innych? Poznaj sprawdzone porady dotyczące inteligencji emocjonalnej, typów osobowości i relacji międzyludzkich. Zajrzyj na kobieta.interia.pl/psychologia











