Choć mogłoby się wydawać, że rosnąca świadomość społeczna powinna sprzyjać większej akceptacji różnorodności, codzienne przeglądanie mediów społecznościowych często przynosi odwrotny skutek. Idealnie wykadrowane zdjęcia i filmy na Instagramie czy TikToku staje się dla wielu osób źródłem porównań i poczucia niewystarczalności.
W poniższej rozmowie z Interią psycholożka Kornelia Jarema wyjaśnia, dlaczego media społecznościowe tak łatwo wzmacniają nasze lęki, kompleksy i potrzebę porównywania się z innymi, jak rozpoznać moment, w którym presja związana z wyglądem przeradza się w poważne trudności, oraz jak chronić siebie i bliskich przed szkodliwym wpływem nierealistycznych standardów piękna.
Spis treści:
- Nowe media i pułapka ciągłego porównywania
- Kontrola, która daje złudne bezpieczeństwo
- Ważna granica między modą a chorobą
- Ozempic i nowa era odchudzania
- Jak chronić swoją psychikę?
- Czy da się przerwać ten cykl?
Nowe media i pułapka ciągłego porównywania
Osiągnięcie neutralności wobec własnego ciała staje się wyjątkowo trudne w erze cyfrowej, gdzie wyidealizowane obrazy są obecne niemal na każdym kroku. Choć presja na wygląd towarzyszy nam od dawna, technologia zmieniła sposób, w jaki jej doświadczamy.
Jak ocenia pani wzorce sylwetki, które dziś promują media społecznościowe? Co różni obecną presję od tej, którą pamiętamy z kolorowych magazynów lat 90.?
Kornelia Jarema: Warto pamiętać, że presja dotycząca wyglądu nie jest nowym zjawiskiem. Ideały piękna towarzyszą nam od zawsze, a szczególnie mocno zaznaczyły się na przełomie wieków, kiedy kultura kolorowych pism promowała bardzo szczupłą sylwetkę jako symbol atrakcyjności i sukcesu.
- To, co zmieniło się dzisiaj, to nie tyle sam ideał piękna, ile sposób, w jaki jesteśmy na niego wystawieni. Kiedyś porównywaliśmy się głównie do modelek czy aktorek, czyli osób postrzeganych jako odległe od naszej codzienności. Dziś media społecznościowe sprawiają, że porównujemy się do osób, które wydają się podobne do nas - mają zbliżony wiek, styl życia czy doświadczenia. Przez to ten standard wydaje się bardziej osiągalny, a jednocześnie presja staje się silniejsza.
- Z psychologicznego punktu widzenia problem nie tkwi jednak wyłącznie w samych mediach. Dwie osoby mogą oglądać te same treści, a tylko jedna zacznie cierpieć z powodu ciągłych porównań. Platformy społecznościowe często wzmacniają to, co już w nas istnieje: przekonanie o własnej niewystarczalności, perfekcjonizm czy uzależnianie poczucia własnej wartości od wyglądu.

Kontrola, która daje złudne bezpieczeństwo
Nieustanna konfrontacja z idealnymi wizerunkami w sieci rzadko jednak kończy się na samych kompleksach dotyczących figury. Skupienie na kaloriach i wadze to często tylko wierzchołek góry lodowej, pod którym kryją się głębsze trudności emocjonalne.
Z jakimi problemami pacjentki przychodzą dziś najczęściej do pani gabinetu? Czy zauważa pani, by te zgłoszenia zmieniły się w ostatnich latach?
Kornelia Jarema: Rzadko zdarza się, żeby pacjentka zgłaszała się wyłącznie z problemem wyglądu. Najczęściej pod powierzchnią kryją się dużo głębsze trudności - niska samoocena, perfekcjonizm, silny lęk przed oceną czy przekonanie, że dopiero po zmianie wyglądu będzie można poczuć się szczęśliwą, pewną siebie lub zasługującą na akceptację.
- Dla wielu osób wygląd i pilnowanie posiłków stają się czymś, co ma dawać poczucie kontroli w świecie pełnym niepewności. Młode osoby są nieustannie konfrontowane z obrazami ciał i stylów życia, które wydają się idealne, co sprzyja przekonaniu, że z naszym ciałem zawsze "powinno się coś zrobić". Nie powiedziałabym jednak, że problem jest dziś zupełnie nowy. Zmieniło się raczej to, że media społecznościowe sprawiają, iż porównania społeczne są niemal nieustanne.
Ważna granica między modą a chorobą
Kiedy dążenie do kontroli nad masą ciała zaczyna dominować nad życiem, wchodzimy na niebezpieczny grunt. Warto jednak wyraźnie oddzielić niezadowolenie z wyglądu wywołane zdjęciami z wybiegów od poważnych problemów medycznych. Choć presja otoczenia czy zdjęcia w sieci bywają zapalnikiem, to anoreksja, bulimia czy napadowe objadanie się są ciężkimi chorobami psychicznymi o złożonym podłożu - biologicznym, genetycznym i psychologicznym.
Błędem jest też sprowadzanie wszystkich tych problemów do anoreksji. Bulimia czy kompulsywne objadanie się mają zupełnie inny przebieg i mechanizmy. To rozróżnienie jest kluczowe, szczególnie teraz, gdy dyskusja o kontroli nad masą ciała zyskała zupełnie nowy, farmakologiczny wymiar.

Ozempic i nowa era odchudzania
Leki z grupy agonistów receptora GLP-1 drastycznie zmieniają sposób, w jaki organizm odczuwa głód i sytość. Dla jednych są ratunkiem, dla innych - narzędziem do szybkiego osiągnięcia nowego, szczupłego ideału.
Jak z perspektywy psychoterapii wpływa to na relację człowieka z własnym organizmem? Czy farmakologiczne ograniczanie odczuwania głodu może w pewnych sytuacjach sprzyjać niezdrowym wzorcom związanym z jedzeniem?
Kornelia Jarema: Te leki rzeczywiście rewolucjonizują podejście do leczenia otyłości. Coraz więcej pacjentów mówi również o zjawisku określanym jako food noise, czyli wyciszeniu natrętnych myśli o jedzeniu. Dla wielu osób jest to ogromna ulga - po raz pierwszy od lat jedzenie przestaje dominować w ich codziennym życiu. Jednocześnie wciąż nie wiemy dokładnie, jakie będą długoterminowe skutki takiego leczenia w kontekście psychologicznym.
- Z perspektywy psychoterapii bardzo ważne jest to, że leki te wpływają na sygnały płynące z organizmu, takie jak głód i sytość. Wiemy, że osoby z zaburzeniami odżywiania często już wcześniej mają trudność z ich prawidłowym odczytywaniem, dlatego naukowcy sprawdzają obecnie, jak farmakologiczne tłumienie głodu wpływa na relację z własnym ciałem.
- Warto pamiętać, że jedzenie nie służy wyłącznie zaspokajaniu fizycznego głodu. Dla wielu osób pomaga ono radzić sobie ze stresem, napięciem czy trudnymi emocjami. Jeśli lek zmniejsza przymus jedzenia, nie oznacza to, że znikają przyczyny tych trudności emocjonalnych. Może natomiast stworzyć przestrzeń do pracy nad nimi. Dlatego u osób z zaburzeniami odżywiania farmakoterapia powinna być uzupełnieniem psychoterapii, a nie jej zastępstwem. Ich wpływ zależy od konkretnej osoby i jej historii. U części pacjentów mogą znacząco zmniejszyć cierpienie, natomiast u osób z tendencją do restrykcyjnego jedzenia wymagają szczególnej ostrożności.
Jak chronić swoją psychikę?
W świecie, który z jednej strony kusi szybką farmakologiczną kontrolą wagi, a z drugiej zalewa nas nierealistycznymi obrazami, ochrona własnego dobrostanu staje się kluczowym wyzwaniem.
Na co powinniśmy zwracać uwagę - u siebie i u naszych bliskich - aby chronić zdrowie psychiczne przed wpływem destrukcyjnych standardów piękna?
Kornelia Jarema: Nie chodzi wyłącznie o ograniczanie korzystania z mediów społecznościowych. Ważniejsze jest obserwowanie własnych reakcji. Jeżeli po korzystaniu z Instagrama czy TikToka częściej krytykujemy swoje ciało, odczuwamy poczucie winy po jedzeniu, planujemy kolejne restrykcje albo mamy wrażenie, że nasza wartość zależy od wyglądu, to warto potraktować to jako sygnał ostrzegawczy.
- U bliskich zwracałabym uwagę nie tylko na utratę masy ciała, ale również na coraz większe zaabsorbowanie jedzeniem, wyglądem, liczeniem kalorii czy wycofywanie się z życia społecznego. Zaburzenia odżywiania rozwijają się często stopniowo i nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka.
Czy da się przerwać ten cykl?
Trudno wskazać jedną przyczynę powrotu trendu na skrajną szczupłość. Złożyły się na to moda na estetykę początku lat 2000. (Y2K), ekonomia branży projektanckiej, dynamiczny rozwój leków nowej generacji oraz specyfika algorytmów mediów społecznościowych. Kanony piękna będą się zmieniać, a rynek zawsze spróbuje zarobić na naszych kompleksach.
Najlepszym sposobem na obronę przed tą presją jest zmiana własnego nastawienia. Zamiast gonić za nierealnym rozmiarem lub zmuszać się do kochania swojego ciała na siłę, bezpieczniej i łatwiej jest postawić na neutralność. Ciało nie musi być idealne, by zasługiwać na szacunek. Wystarczy docenić je za to, że pozwala nam żyć, poruszać się i doświadczać świata. Szanujmy swoje granice i nie pozwalajmy sobie wmówić, że o naszej wartości decyduje rozmiar ubrań promowany w danym sezonie.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.











