Nowe oszustwo na Vinted
Aplikacja Vinted, znana przede wszystkim z łatwego sprzedawania i kupowania używanych ubrań, po raz kolejny jest na językach Polaków - i to bynajmniej nie z pozytywnego powodu. Po wyśmiewanych i krytykowanych przez wielu użytkowników "Grażynach biznesu", które swego czasu dawały się we znaki sprzedającym, nagabując ich, by jak najszybciej wysłali zakupioną rzecz, targując się nawet o złotówkę, wypisując wiadomości w środku nocy czy oferując absurdalnie niskie ceny, przyszedł czas na bezczelne oszustwo. Wcześniej zdarzały się już przypadki wysyłania kamieni czy patyków zamiast zakupionego towaru. Teraz oszuści poszli o krok dalej - zamiast zamówionej rzeczy wysyłają... jej wydruk.
Vintedzianki ostrzegają się na grupach
Grupa facebookowa "Oszukani na Vinted" zaczyna zapełniać się doniesieniami o tym przedziwnym procederze.
"Uważajcie co kupujecie i nie klikajcie za szybko. Scam polega na tym, że złodziej kradnie zdjęcie danej rzeczy np z Pinteresta wstawia za niską cenę (w porównaniu do tego za ile chodzą normalnie), a tak na prawdę nie sprzedają tej rzeczy tylko jej wydruk (...). Wiem, że większość z was już pewnie o tym słyszała, ale ta użytkowniczka była na tyle wyrachowana, że wstawiła po kilka razy te same zdj ( z moich obserwacji w same 30 minut sprzedała 7 takich bluzek - zdjęć). Oczywiście na profilu wpis, że nie przyjmuje zwrotów" - post o takiej treści opublikowała należąca do grupy Wika Kania. Do wpisu dołączyła również zrzuty ekranu oraz nazwę użytkowniczki, którą określiła jako oszustkę.
Podobne procedery znane były już wcześniej, przede wszystkim z platform sprzedażowych takich jak Temu czy AliExpress. Zamiast zamówionego mebla, gadżetu czy ubrania w paczce znajdował się wydruk przedstawiający zakupiony przedmiot. Jak widać, pomysł na łatwy zarobek dotarł również do Polski i na Vinted.

Przed oszustwem ostrzega na grupie także Patrycja Urban:
"Chciałabym pokazać wam nowa technikę scamowania na Vinted. Oszust opisuje ubranie, nazwa aukcji wskazuje na ubranie, rozmiar, materiał, marka, jednak pod hashtagami widnieje informacja, że aukcja dotyczy wydrukowanego obrazka i przedmiot jest w kategorii obrazy. Najczęściej to ubrania poszukiwane przez miłośników vintage gdzie rzeczywiste przedmioty kosztują ok. 500-3000 zł, więc cena 200 zł aktywuje impuls zakupowy bo użytkownik myśli, że trafił na okazję. W opisie jest informacja (coś w stylu "małego druczku") dlatego zwrot na podstawie przedmiotu niezgodnego z opisem będzie niemożliwy."
W skrócie: liczysz na poszukiwaną kurtkę za niższa cenę, a dostajesz wydrukowany obrazek za 200zł
Najlepiej zgłaszać takie ogłoszenia

Vinted nie wydało dotąd publicznego oświadczenia, dotyczącego konkretnego procederu polegającego na wystawianiu zdjęcia atrakcyjnego przedmiotu, a następnie wysyłaniu kupującemu jego wydruku, jednak z regulaminu platformy wynika, że takie praktyki mogą być uznane za wprowadzające w błąd. Vinted wymaga, by zdjęcia w ogłoszeniu przedstawiały rzeczywisty przedmiot, a w ramach Ochrony Kupujących przewiduje możliwość zgłoszenia sytuacji, w której otrzymana rzecz "znacznie różni się od opisu". Samo umieszczenie w opisie informacji, że przedmiotem sprzedaży jest wydruk, nie musi więc automatycznie chronić sprzedającego, jeśli cała oferta - w szczególności zdjęcie, tytuł czy sposób prezentacji - sugeruje, że kupujący otrzyma oryginalny produkt. Serwis nie odpowiedział dotąd publicznie na pytanie, jak dokładnie kwalifikuje tego typu oferty ani ile zgłoszeń dotyczących podobnych przypadków otrzymał.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia, otwiera się w nowym oknie to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.











