"Odważni dżentelmeni napiszą. Cel matrymonialny". Miłość przed erą Tindera. Tak dawniej szukano drugiej połówki
"Kapitan w czynnej służbie, przystojny, wysoki, szuka odpowiednio posażnej żony","Zła, stara, brzydka. Odważni dżentelmeni napiszą. Cel matrymonialny", "Będę dobrą żoną dla pana, który poślubi mnie bez posagu". Ogłoszenia matrymonialne w dawnej prasie - czasami romantyczne, czasami ze sporą dawką pikanterii. Tak wyglądało szukanie drugiej połówki przed erą Tindera.

Spis treści:
- Ogłoszenia matrymonialne z dawnych lat
- "Zaufajcie jej pragnący założyć rodzinę, zaufajcie wszyscy"
- Uwikłani w przemiany. Mężczyźni bez maski zwycięzcy i zdobywcy
- Miłość, transakcja i szczypta romantyzmu
Ogłoszenia matrymonialne z dawnych lat
Dr Praw ożeni się z osobą z prowincji, gdzie będzie mógł sobie założyć kancelarię adwokacką
Wszystko zaczęło się w XIX wieku. W 1834 roku na łamach Kuriera Warszawskiego z impetem wystartowała rubryka z ogłoszeniami matrymonialnymi. Współcześnie niektóre mogą bawić i stać się powodem niewybrednych żartów. Nim jednak spojrzymy surowo lub z przymrużeniem oka na próby poszukiwania miłości przez naszych przodków, przypomnijmy sobie, jakie "kwiatki" z Tindera krążą po sieci.
Na początku XX wieku na rynku wydawniczym zaczęły pojawiać się gazety w całości poświęcone wątkom towarzysko-matrymonialnym. Dobrymi przykładami są tu warszawski tygodnik "Flirt Salonowy" wydawany w latach 1910-1911. Niektóre środowiska publicznie krytykowały takie pośrednictwo i uważały, że promuje moralne zepsucie. Polski rząd zalecał z kolei wydawnictwom większą kontrolę nad ogłoszeniami i rezygnację z publikacji ogłoszeń mających tę demoralizację ułatwiać.
Panna, starsza, wykształcona, z inteligentnej rodziny pragnie poznać w celu matrymonialnym wdowca dzietnego.

Wskutek wojny w społeczeństwie przybyło rozwodników, wdów, wdowców i ludzi samotnych. Dzięki ogłoszeniom matrymonialnym niektórym udawało się znaleźć drugą połówkę. Anonse były publikowane na łamach gazet ogólnopolskich, lokalnych i w pismach wydawanych przez biura matrymonialne.
Urzędnik bankowy na wysokim stanowisku, szuka reflektantki do stanu małżeńskiego. Zgłoszenia pań z dobrych rodzin
"Zaufajcie jej pragnący założyć rodzinę, zaufajcie wszyscy"
Kolejnym przykładem takiej prasy była krakowska "Swatka. Pismo matrymonjalno-beletrystyczne" , której pierwszy numer ukazał się 30 grudnia 1931 roku. Już we wstępie czytamy:
"Przy "Swatce" skupi się życie towarzyskie w dobrem, choć współczesnem, tego słowa znaczeniu. Małżeństwa nie będą już zdane na przypadek. Tak strona ich materjalna jaK i moralna będzie miała wytworne kierownictwo. Zaufajcie więc "Swatce". Matki córki i synowie. Zaufajcie jej pragnący założyć rodzinę, zaufajcie wszyscy (pisownia oryginalna)".
W gazecie publikowano wiersze, miłosne historie, porady i felietony. Ważne miejsce zajmowały oczywiście ogłoszenia matrymonialne. Nie brakowało w nich szczegółowych wymagań, eksponowania statusu majątkowego, wykształcenia i wyglądu. Wystarczy spojrzeć na poniższe przykłady:
Dentystka mający własny zakład dentystyczny z rodziny obywatelskiej wyjdzie za mąż za lekarza lub oficera
- "Bogaci przedsiębiorcy, właściciele dwóch rentownych przedsiębiorstw w Krakowie (Bracia) wyznania mojżeszowego, zaznajomią się z odpowiednimi panienkami poważnemi",
- "Wdowa lat średnich i wszechstronnie uzdolniona w robotach ręcznych i gospodarskich, poszukuje dla siebie przyjaciela i męża, inteligentnego i subtelnego dobrze sytuowanego od lat 46-60",
- "Rozwiedziony, lat 32, władający paroma językami, na dobrej posadzie, zaznajomi się z panią tutejszą lub zamiejscową, posiadającą jakieś przedsiębiorstwo lub w celu matrymonjalnym",
- "Zakopane. Urzędnik pocztowy, młody, przystojny szuka w celu matrymonjalnym znajomości z panienką z Zakopanego lub okolicy".

Uwikłani w przemiany. Mężczyźni bez maski zwycięzcy i zdobywcy
Anonse towarzyskie Polki i Polacy zamieszczali również w czasopiśmie "Fortuna Versal" wydawanym w latach 1930 - 1932. Gazeta miała swoje oddziały w Warszawie i Krakowie, współpracowała z różnymi wydawnictwami, kioskami i księgarniami. Początkowo znajdowały się w niej wyłącznie ogłoszenia matrymonialne, ale z czasem została wzbogacona o rubrykę "Wesołe żarty", porady miłosne, opowiadania.
Anna Wotlińska na potrzeby publikacji "Dżentelmen zalet ducha i ciała. Męskie anonse towarzyskie i matrymonialne zamieszczane w latach 1930-1932 w czasopiśmie "Fortuna Versal" przeanalizowała 305 anonsów zamieszczanych przez mężczyzn. Kreowany przez nich wizerunek musiał sprostać potrzebom nowoczesnych kobiet i mężczyzn - jak podkreśla autorka - "uwikłanych w przemiany, w tym przypadku dodatkowo wzmocnione wielkim kryzysem".
Wnioski? Wotlińska podkreśla, że "kreacja wizerunku zmierzała z jednej strony do zachowania prymatu męskości - poprzez między innymi przedsiębiorczość, dobrą kondycję fizyczną, skłonność do przygód, z drugiej zaś była wystawianiem siebie, swego życia niejako na wynajem czy robieniem z siebie ofiary złych splotów okoliczności. Chęć polepszenia sobie życia, może nawet jego ocalenia, okazała się jednak mocniejsza niż potrzeba zachowania męskiej maski zwycięzcy, zdobywcy i przywódcy".

Miłość, transakcja i szczypta romantyzmu
W ogłoszeniach nie zawsze chodziło wyłącznie o płomienne uczucie, ale o małżeństwo będące dobrą transakcją. Gdy prześledzimy ogłoszenia pojawiające się wówczas w prasie, nie brakowało w nich pań i panów, których najważniejszym wymaganiem była zamożność potencjalnego partnera lub partnerki.
Bogatego pana poślubi panienka inteligentna i wykształcona, dobrze zbudowana i prezentująca się.
"Pensja miesięczna 650 zł. Wdowa, lat 38, blondynka, miła, dobrze zbudowana, zgrabna, średniego wzrostu, elegancka, zdrowa, poszukuje męża, przystojnego, posiadającego czyste, wygodne mieszkanie z kuchnią i 650 zł. miesięcznie co najmniej".
Zdarzało się, że anonse były pisane w czyimś imieniu: "Wydam za mąż panienkę, wykształconą, b. dobrze wychowaną, dawnych zasad, nie brzydką, posiadającą 3 pokoje, zupełnie urządzone i zagospodarowane mieszkanie, za człowieka, naprawdę wykształconego i uczciwego, do lat 40".
Najważniejsze było jednak to, by ogłoszenia przyciągały uwagę i nie ginęły wśród innych. Dlatego nie brakowało w nich metafor, aluzji czy literackich cytatów. Niektóre panie poszukiwały "lamparta o odwadze lwa, o sercu gołębim dla wspólnych spacerów i wycieczek". I ewentualne wyjazdu do Francji.
Niektóre panie i panowie nade wszystko celowali jednak w odnalezienie drugiej połówki. Marzyli o prawdziwej miłości, w której nie brakowało nuty romantyzmu: "Poślubię pana kulturalnego, który pięknie całuje".
Dawniej to, co można dziś zrobić na Tinderze i w innych aplikacjach randkowych, wymagało publikacji ogłoszenia matrymonialnego. I chociaż czasy się zmieniają, to jedno od lat pozostaje niezmienne: "tylko miłość wariatka ta sama".

Zobacz również:
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.
- czasopisma "Flirt salonowy", "Swatka",
- culture.pl,
- A. Wotlińska, "Dżentelmen zalet ducha i ciała. Męskie anonse towarzyskie i matrymonialne zamieszczane w latach 1930-1932 w czasopiśmie "Fortuna Versal" ("Kultura Współczesna" 1(108)/2020)









