Spis treści:
- Męskie przyjaźnie są ważniejsze, niż wielu osobom się wydaje
- Czym jest mankeeping?
- Naukowcy postanowili zmierzyć to zjawisko
- Kiedy partnerka staje się "menedżerką społeczną"
- Czy można temu zapobiec?
Męskie przyjaźnie są ważniejsze, niż wielu osobom się wydaje
"Męskie wypady", wspólne chodzenie na mecze, do baru, wieczory kawalerskie, weekendowe wyjazdy na ryby czy wyjścia na siłownię kilka razy w tygodniu. Choć wiele pań potrafi narzekać na częste wyjścia swojego partnera czy męża z kolegami, sieć społeczna w życiu mężczyzny jest tak samo ważna, jak spotkania w damskim gronie. Oczywiście jeśli nie jest to forma "ucieczki" od związku i problemów w nim. W żartobliwych memach i filmikach kobiety zwykle pokazane są jako "zazdrosne zołzy", które oplatają swojego mężczyznę niczym bluszcz, kilkukrotnie dzwonią do swojego ukochanego gdy ten jest ze znajomymi, nieustannie podejrzewają go o zdradę lub nieodpowiednie zachowania podczas jej nieobecności. Jednak gdy mężczyzna nie ma przyjaciół lub celowo zrywa z nimi znajomość i skupia się jedynie na swojej partnerce, to właśnie ona może dotkliwie odczuć i "dźwigać" brak kręgu znajomych swojej drugiej połówki.
Czym jest mankeeping?
Choć o zjawisku "mankeepingu" nie jest jeszcze zbyt głośno, wiele pań doświadczyło już boleśnie jego skutków. Stopniowe stawanie się - poza partnerką - tzw. "menadżerką społeczną" swojego mężczyzny niesie za sobą szereg konsekwencji, mentalne obciążenie i poczucie obowiązku, na które większość pań po prostu się nie pisała.

Mankeeping to przejmowanie przez życiową partnerkę roli powiernika, przyjaciela, kogoś, komu można się wygadać. Nie chodzi jednak o to, że partnerzy nie powinni być dla siebie najlepszymi przyjaciółmi. Problem pojawia się wtedy, gdy jedna osoba staje się jedynym źródłem wsparcia, kontaktów i życia towarzyskiego drugiej. Mankeeping nie oznacza więc, że kobieta ma przestać interesować się życiem partnera. Chodzi raczej o sytuację, w której zaczyna przejmować odpowiedzialność za relacje, które w naturalny sposób powinny być także budowane i podtrzymywane przez niego samego.
Schemat jest prosty. Mężczyzna nie ma z kim pogadać, spotkać się, "odparować", pośmiać się, ponarzekać "w męskim gronie", ale potrzeby te nie znikają. Kierowane są do najbliższej osoby, a ta najczęściej jest jego partnerką. Chcąc zorganizować mu czas, zadbać o to, by podtrzymał lub stworzył nowe relacje społeczne, kobieta przejmuje na siebie dodatkowy obowiązek, aby niejako "zwolnić" się z niechcianej roli.
Naukowcy postanowili zmierzyć to zjawisko
W badaniu "Measuring mankeeping" opublikowanym w "Sex Roles" autorzy nie tylko zwrócili uwagę na ten problem i nazwali go, lecz także chcieli stworzyć sposób mierzenia mankeepingu. Przeprowadzili więc dwa badania:
- 402 kobiety z USA będące w związkach heteroseksualnych,
- 395 kobiet z Wielkiej Brytanii.
Na tej podstawie stworzyli kwestionariusz Mankeeping Scale - Partner Report (MSPR). Pytania dotyczyły różnych aspektów sytuacji, w której kobieta zaczyna "ogarniać" społeczne i emocjonalne życie partnera, a także jaki wpływ ma to na nią samą. Jeżeli mężczyzna traci przyjaciół i ma coraz mniej kontaktów społecznych, konsekwencje nie kończą się bowiem tylko na jego samotności. Część jego potrzeb może zostać przeniesiona na partnerkę, rodzinę itd. Badania nad samotnością w parach sugerują zresztą, że problemy społeczne jednej osoby mogą wpływać również na dobrostan drugiej.
"Menedżerowanie" zaczyna się niewinnie: od pytań o to, czy aby nie powinien odezwać się do któregoś z przyjaciół, z którym dawno nie rozmawiał, planuje weekendy i popołudnia w męskim gronie za niego, zachęca do wyjazdów, brania krótkich urlopów, gdy dowie się, że paczka znajomych ukochanego wybiera się na "wypad". Dba także o wspólne wyjścia, podczas których ma nadzieję, że partner pozna nowych kolegów. W skrócie: ponosi dodatkowy koszt jego braku relacji społecznych.
Kiedy partnerka staje się "menedżerką społeczną"

Gabriela, która z Michałem jest w związku małżeńskim od 2013 roku, zauważyła, że jej mąż stopniowo zaczął ucinać kontakt ze swoimi znajomymi.
- To nie działo się z dnia na dzień. Co jakiś czas słyszałam, że jego koledzy wiecznie piją, nie rozumieją jego abstynencji, że ich żarty przestały go bawić. Że to już nie towarzystwo dla niego. Messenger przestał "pikać", telefony nie dzwoniły. Pytałam: czemu nie spotkasz się z przyjaciółmi? A odpowiedź była zwykle taka sama: wolę zostać w domu, albo wyjść gdzieś z tobą. Najpierw pochlebiało mi to, że mogę, oprócz żony, być także przyjaciółką, jednak wiedziałam, ile mi samej dają wyjścia z moją grupą przyjaciółek. Michał odciął się i zaczynał zwyczajnie zamykać się w sobie. Jeśli wyjście to we dwoje, żadnych sylwestrów czy urodzin w większym gronie. Nie chciał rozmawiać z ludźmi. Umawiałam, sama dzwoniłam potem do kolegów z pracy. Był zły, gdy podawałam datę ustawionego spotkania. Nie szedł. A ja się tłumaczyłam. To było męczące, bo nawigowanie między swoimi planami, naszymi a jego było wyczerpujące. Na szczęście poznał dwóch nowych znajomych, gdy zmienił siłownię. To było wybawienie - wspomina.

Choć badanie dotyczące mankeepingu nie udziela odpowiedzi na pytanie dlaczego panowie odcinają się od kolegów na pewnym etapie życia, z pewnością ich brak odczuwają pewnego rodzaju samotnością. Lukę w relacjach społecznych kochająca i opiekuńcza partnerka zauważa niemal natychmiast i zaczyna wykonywać dodatkową niewidzialną pracę, aby ten problem naprawić. Z czasem i ona ponosi konsekwencje tego braku: autorzy badania podkreślają, że długotrwałe "menadżerowanie" życiem społecznym partnera może:
- zmniejszać satysfakcję ze związku,
- obciążać psychicznie kobietę,
- prowadzić do zaniedbywania własnych potrzeb,
- obniżać nastrój i paradoksalnie zwiększać dystans między partnerami.
Czy można temu zapobiec?
Co zrobić, jeśli znajdujemy się w sytuacji, w której to od nas zależy, czy mąż/chłopak/partner utrzyma jakiekolwiek relacje społeczne? Przede wszystkim należy zrozumieć, że pomimo najlepszych chęci i dobrego nastawienia nie powinno to stawać się obowiązkiem "do naprawienia" przez kobietę. Warto byłoby u psychologa przeanalizować brak chęci do spotkań, zamknięcie w sobie lub inne przyczyny ulatniania się z kręgu znajomych. Czasem, jak w przypadku Michała, rozwiązaniem może być zmiana towarzystwa, a czasem problem leży znacznie głębiej.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.












