Rozwód z perspektywy sądu to przede wszystkim formalne zamknięcie pewnego etapu oraz wygaszenie wspólności majątkowej. Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz cywilny precyzyjnie określają zasady, według których następuje podział dóbr zgromadzonych w trakcie trwania małżeństwa.
Podział majątku w majestacie prawa
Majątek wspólny obejmuje przedmioty nabyte w czasie trwania wspólności majątkowej przez oboje małżonków lub przez jednego z nich. Składniki tego majątku dzielone są na mocy porozumienia stron lub w drodze postępowania sądowego - w częściach równych, chyba że istnieją przesłanki do ustalenia nierównych udziałów.
Następuje ocena wartości rynkowej poszczególnych aktywów oraz ich fizyczne przyznanie jednemu z małżonków z obowiązkiem spłaty drugiej strony bądź też sprzedaż majątku i podział uzyskanych środków.
Historia Ksawerego i Doroty
Teoretyczne zapisy to jedno, ale życie potrafi je zweryfikować na swój sposób.
Ksawery i Dorota po pięciu latach małżeństwa podjęli trudną decyzję o rozstaniu. Formalna strona rozwodu przebiegła sprawnie i bez większych emocjonalnych burz. Mieszkanie wystawiono na sprzedaż, oszczędności zgromadzone na kontach skrupulatnie podzielono po połowie, a wspólne wyposażenie spakowano do osobnych kartonów. Problem pojawił się jednak przy podziale opieki nad ich trzyletnim owczarkiem, Borysem.

Zarówno Ksawery, jak i Dorota byli niezwykle silnie związani emocjonalnie z pupilem. Gdy przyszło do rozstrzygnięcia kwestii jego przyszłości, szybko okazało się, że żadne z nich nie wyobraża sobie oddania psa drugiej stronie. Pojawiły się skrajne propozycje - od podziału tygodniowego, przez opiekę naprzemienną, aż po żądania wyłącznej własności. W miarę upływu tygodni stało się jasne, że ciągłe przenosiny i zmiana otoczenia wywołają u psa ogromny stres, a zacięte spory nadwątlą i tak trudne relacje między byłymi partnerami.
Zaczęli więc chłodno analizować swoje nowe sytuacje życiowe i możliwości lokalowe. Dorota po rozwodzie wynajęła niewielkie, dwupokojowe mieszkanie na trzecim piętrze w centrum miasta i wracała do pracy na pełen etat, co oznaczało, że pies spędzałby długie godziny w zamknięciu. Ksawery z kolei przeprowadził się do domu swoich dziadków na przedmieściach z dużym ogrodem i pracował głównie w trybie zdalnym.
Po wielu trudnych, ale ostatecznie dojrzałych rozmowach wypracowali porozumienie. Borys zamieszkał na stałe z Ksawerym. Kluczowym argumentem okazały się właśnie warunki bytowe - swobodny dostęp do ogrodu oraz obecność opiekuna przez większość dnia. Dorota, rozumiejąc, że to najlepsze rozwiązanie dla psa, nie została jednak wykluczona z jego życia. Byli małżonkowie ustalili elastyczny grafik spotkań.
Co na to prawo?
- Z punktu widzenia przepisów sytuacja zwierząt jest specyficzna i wymaga rozróżnienia dwóch pojęć. Ustawa o ochronie zwierząt wyraźnie stanowi, że zwierzę jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Jednak w sprawach nieuregulowanych w tej ustawie, na przykład właśnie przy podziale majątku po rozwodzie, stosuje się do niego odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy - mówi doradca prawny Arkadiusz Dudek.

- Oznacza to, że jeśli pies lub kot został kupiony lub przygarnięty w trakcie trwania małżeństwa, formalnie wchodzi w skład majątku wspólnego. Sąd nie wyda orzeczenia o "władzy rodzicielskiej" nad psem ani nie ustali formalnych "alimentów". Zwierzę przyznawane jest jednemu z małżonków.
- Z mojego doświadczenia wynika, że jednak większość par jest w stanie ustalić między sobą polubowne rozwiązanie opieki nad czworonogiem. Sprawy mają się inaczej w przypadku osób prowadzących na przykład hodowlę rodowodowych psów lub kotów - wtedy zwierzę może być warte nawet kilkanaście tysięcy złotych. Są to jednak rzadkie przypadki - dodaje doradca.
Postarajmy się jednak pamiętać, że choć dla paragrafów pies bywa jedynie elementem majątku, dla nas pozostaje żywym stworzeniem, które zasługuje na spokój i bezpieczeństwo - niezależnie od tego, jak układają się losy jego właścicieli.











