Piżamy, pizza i rozmowy do rana. Czy dorosłe kobiety potrzebują nocowanek?
Jeszcze niedawno nocowanki były synonimem beztroski, śmiechu do łez i rozmów do świtu. Dziś nasze wieczory częściej kończą się sprawdzaniem zegarka, listą obowiązków i myślą o porannym wstawaniu. A jednak coś w nas wciąż tęskni za tamtym uczuciem bliskości, swobody i bycia sobą w gronie przyjaciółek. Czy dorosłe kobiety mają jeszcze przestrzeń na nocowanki? I czy to tylko sentyment, czy realna potrzeba, o której zapomniałyśmy?

Spis treści:
- Nostalgiczny powrót do młodości
- Nietypowa oferta londyńskiego hotelu
- Anna: "Nocowanka to oderwanie od rutyny i problemów"
- Magdalena: "Świetna opcja na wyrwanie się z domu"
- Natalia: "Na myśl o nocowance robi mi się słabo"
- ***
Nostalgiczny powrót do młodości
Popcorn, bitwa na poduszki, wspólne oglądanie filmów w piżamach, nieudolny manicure robiony sobie nawzajem, tańce, karaoke do "mikrofonu" ze szczotki do włosów. Nocowanki to nostalgia i ogrom wspaniałych wspomnień. Ekscytacja związana ze wspólnego spędzania czasu z najbliższymi przyjaciółkami, wizja nieprzerwanej słowami "muszę wracać już do domu" zabawy, szeptanie do późnych godzin nocnych i absolutny brak potrzeby snu. Gdy całkiem niedawno moja nastoletnia córka zaprosiła dwie swoje najlepsze przyjaciółki na ich pierwszą wspólną nocowankę, wróciły do mnie wszystkie najlepsze wspomnienia. Bo obserwując ich beztroską zabawę, słysząc zza ściany salwy śmiechu, donosząc im przekąski na seans filmowy, uświadomiłam sobie, że zupełnie podobnie mogłoby to wyglądać także w dorosłym życiu. Dlaczego już nie urządzamy sobie takich nocowanek? Czy one są nam - dojrzałym kobietom - jeszcze w ogóle potrzebne?
Nietypowa oferta londyńskiego hotelu

Luksusowy hotel Royal Lancaster London postawił w zeszłym roku na nostalgię - w ofercie pojawiła się pozycja Sleepover in the City. Pakiet nocowankowy w prestiżowym pokoju hotelowym zawiera: stworzenie własnej luksusowej piżamy, którą można zabrać ze sobą do domu, pakiet przekąsek i koktajli, wczesny meldunek i późne wymeldowanie, zabiegi spa i śniadanie. Wszystko to dla dwóch osób. Na zdjęciu obrazującym tę ofertę dwie przyjaciółki w różowych, satynowych piżamach zajadają pizzę na hotelowym łóżku i zdają się być całkowicie zrelaksowane. Czy to powrót do przeszłości, ale w bardziej eleganckiej i oddalonej od domu, rodziny, dzieci i codziennych problemów, formie? Być może. Postanowiłam zapytać kilku kobiet z mojego otoczenia co myślą o nocowankach i kiedy ostatni raz w jakiejś uczestniczyły.
Anna: "Nocowanka to oderwanie od rutyny i problemów"

Annie, 39-latce z Gorzowa Wielkopolskiego oczy zaczynają błyszczeć, gdy tylko słyszy hasło "nocowanka". - Potrzebne, miłe, wskazane. To oderwanie od rutyny i problemów. Zmianiając otoczenie oczyszczamy głowę, nabieramy dystansu. Dla mnie to luksus dla duszy. Nawet jak to hotelik 40 km od domu na weekend, to jest już reset i nowa energia - przekonuje. Ze swoją przyjaciółką już planuje taki wypad. - To wzmacnia więź, prowadzi do szczerych rozmów. Później jest co wspominać - mówi. Swoje młodzieńcze nocowanki wspomina z rozrzewnieniem. Plotki, filmy, jedzenie. Gdy chciała z koleżanką wyjść na dyskotekę, a rodzice się nie zgadzali, wymykały się, mówiąc, że u siebie nocują. - Później na pierwszym roku studiów przyjeżdżały do mnie koleżanki z Wrocławia, moja mama zostawiała nam specjalne jedzonko w lodówce. Było jak na wczasach - wspomina.
Magdalena: "Świetna opcja na wyrwanie się z domu"
Magdalena, 37-letnia żona i mama, żyjąca raczej spokojnie i stawiająca na ciepło rodzinne, wspólne spędzanie czasu i multum podróży, chętnie wróciłaby do nocowanek, jakie zna z czasów dziecięcych i studenckich. - To jest bardzo fajna idea, zwłaszcza, jak się tych przyjaciółek już zbyt często nie widuje. Wszystkie jesteśmy mamami i to nas pochłania. Ale to mogłaby być świetna opcja do wyrwania się z domu bez potrzeby patrzenia co chwilę na zegarek - mówi. Pierwsze nocowanki Magda pamięta jeszcze z czasów, gdy uczęszczała do gimnazjum. We trzy przyjaciółki nocowały u jednej z nich pod namiotem, w ogrodzie pod domem. - Świetnie to wspominam, zwłaszcza że mama długo trzymała mnie pod kloszem i np. wracanie po zmroku było czymś niedopuszczalnym. Takie nocowanki były więc jedyną formą wyjścia, kiedy nie musiałam patrzeć na zegarek, a nawet normalnie wieczorem spacerować z koleżankami - przypomina sobie. Później, już po studiach, Magda zapraszała do siebie koleżanki z akademika. Dorosłe nocowanki wspomina z równie wielkim sentymentem.
Natalia: "Na myśl o nocowance robi mi się słabo"

Natalia, 42-latka mieszkanka Opola, jako jedyna nie garnie się do nocowania u kogoś jako dorosła. Choć oczywiście uwielbiała nocowanki jako młoda dziewczyna. - Bardzo to lubiłam, zawsze to była okazja, by rodzice dłużej pozwolili posiedzieć i nie wyganiali po 20:00 do łóżka. Jako nastolatka spałam u koleżanek, kiedy gdzieś razem wychodziłyśmy i na przykład odbierali nas jej rodzice - przypomina sobie. Jednak z czasem odkryła, że spanie u kogoś to raczej problem i dyskomfort, nie atrakcja. - Na samą myśl, że mam u kogoś przenocować, robi mi się słabo. Nie chodzi o skrępowanie, warunki, czy jakąś dziwną niechęć. Po prostu jestem już na takim etapie, że wolę w nocy (nawet nad ranem) wrócić do siebie i ogarnąć się we własnych pieleszach albo wynająć hotel. Nie mam wtedy poczucia, że jeśli wstanę nawet bardzo wczęśnie to muszę czekać na resztę domowników z robieniem kawy, prysznicem czy włączeniem muzyki. To psychicznie zupełnie inny komfort poranka i mimo najszczerszych chęci przyjaciół wszędzie dobrze, ale w domu wysypiam się najlepiej - podsumowuje.
***
Czy hotele w Polsce wprowadzą do swoich ofert pakiety "nocowankowe" - nie wiadomo. Ale nawet jeśli nie, warto czasem poświęcić swój komfort wysypiania się u siebie na spędzenie nocy ze swoją bestie, przypomnienie sobie co to beztroska, zacieśnienie więzi i uświadomienie, że poza pracownicą, żoną, mamą czy partnerką, jesteśmy także dla kogoś przyjaciółką. I dać sobie na luz. Warto.
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.










