Spis treści:
- Co trzeci mężczyzna ma w sobie Kopciuszka
- Każde pokolenie widzi w Disneyu coś innego
- Dla jednych Simba, dla innych Hannah Montana
- Bajki wracają, kiedy sami zostajemy rodzicami
- Gen Z chce starego Disneya, ale nie starego świata
Co trzeci mężczyzna ma w sobie Kopciuszka
Trudno o postać mocniej obciążoną stereotypem "bajki dla dziewczynek" niż Kopciuszek, a jednak z bohaterką identyfikuje się 36 proc. badanych mężczyzn. Równie zaskakująco wypada Tarzan, z którym utożsamia się aż 37 proc. kobiet. Po latach szklany pantofelek czy życie w dżungli schodzą jednak na dalszy plan, a w bohaterach zaczynamy dostrzegać coś innego niż to, co widzieliśmy jako dzieci.
Kopciuszek został potraktowany niesprawiedliwie i marzy o tym, żeby jego życie wreszcie się zmieniło. Tarzan próbuje zrozumieć, gdzie jest jego miejsce i do jakiego świata właściwie należy. Simba najpierw ucieka od odpowiedzialności, a dopiero później jest gotowy się z nią zmierzyć. Elsa przez lata ukrywa część siebie, zanim nauczy się ją akceptować. Badanie "Pokolenie Disney", przeprowadzone przez Uniwersytet SWPS we współpracy z Disney Polska, pokazuje, że właśnie takie doświadczenia - niesprawiedliwość, strach, potrzeba akceptacji czy szukanie własnego miejsca - mają większe znaczenie niż płeć bohatera.
”Bohaterowie Disneya boją się, upadają i popełniają błędy, a jednak próbują dalej. Te historie nie uczą nas, jak unikać problemów, ale jak przez nie przechodzić – pokazują, że można się bać i jednocześnie być odważnym”.
Jako dzieci chcieliśmy wiedzieć, czy Kopciuszek pojedzie na bal, a Simba pokona Skazę. Po latach łatwiej zrozumieć bohatera, który znalazł się w sytuacji, której dla siebie nie wybrał, boi się odpowiedzialności albo próbuje uwolnić się od cudzych oczekiwań. Kopciuszek i Tarzan przestają wtedy należeć do dwóch osobnych, dziewczęcego i chłopięcego, światów bajek.

Każde pokolenie widzi w Disneyu coś innego
"Król Lew" może być równie dobrze filmem millennialsa, jak i zetki, a Kopciuszka znają kolejne pokolenia. Różnica zaczyna być widoczna dopiero wtedy, gdy zapytamy, co właściwie zostało nam z tych historii po latach.
Baby boomersi pamiętają Disneya przede wszystkim jako świat, w którym dobro powinno zwyciężać zło, uczciwość ma znaczenie, a wytrwałość zostaje w końcu nagrodzona. Ponad połowa przedstawicieli tego pokolenia wskazuje zwycięstwo dobra nad złem jako jedną z ważnych wartości disneyowskich opowieści. Wśród zetek mówi o tym już niespełna jedna czwarta badanych.
Pokolenie X ma z Disneyem jeszcze inną historię. Dzisiejsi czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie dorastali w czasie transformacji ustrojowej i otwierania się Polski na zachodnią popkulturę. Aż 74 proc. przedstawicieli tej generacji mówi o Disneyu jako o "namiastce świata zachodniego". Szczególne miejsce zajmują tu "Gumisie", które rozpoznaje 87 proc. badanych z Pokolenia X, najwięcej spośród wszystkich generacji.
Millenialsi z bajek swojego dzieciństwa wynieśli trochę inną lekcję. Dorastali z "Królem Lwem" i "Mulan", później pojawiły się kolejne produkcje Pixara czy "Kraina lodu", a wraz z nimi coraz więcej historii o akceptacji, autentyczności i życiu w zgodzie ze sobą. Ważny staje się bohater, który nie chce dłużej spełniać cudzych oczekiwań i próbuje sam zdecydować, jak ma wyglądać jego życie.
Dla zetek jeszcze większe znaczenie mają samorealizacja, sprawczość i szukanie własnego miejsca. W tych samych disneyowskich historiach mocniej wybrzmiewają dla nich pytania o to, kim chcą być i którą drogę wybrać. Dobrze pokazują to odpowiedzi dotyczące spełniania marzeń: tę wartość wskazuje 14 proc. boomersów i 38 proc. zetek.

Dla jednych Simba, dla innych Hannah Montana
Nostalgia za Disneyem długo kojarzyła się z Myszką Miki, "Królewną Śnieżką" albo kasetą VHS z "Królem Lwem". Dla dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków takim wspomnieniem coraz częściej jest już "Hannah Montana", oglądana po szkole na Disney Channel.
W wywiadach przeprowadzonych w ramach badania młode kobiety wspominały Hannah jako bohaterkę, która zachęcała je do spełniania marzeń i dawała im poczucie, że mogą zrobić w życiu coś po swojemu. Jedna z uczestniczek opowiadała, że kiedy Miley Cyrus zaczęła odcinać się od serialowej tożsamości, pisała do niej wiadomości z prośbą, żeby tego nie robiła.

Bajki wracają, kiedy sami zostajemy rodzicami
Disney wraca też w momencie, kiedy dawni widzowie sami zostają rodzicami. Dla 42 proc. dorosłych Polaków bajki Disneya ponownie stały się ważne właśnie wtedy, gdy zaczęli pokazywać je swoim dzieciom. Wśród boomersów podobny powrót następuje wraz z pojawieniem się wnuków - deklaruje go niemal połowa badanych z tego pokolenia.
Zmienia się przy tym perspektywa. Film, który kiedyś oglądało się dla piosenek, żartów czy przygód, po latach ogląda się z dzieckiem, które poznaje go po raz pierwszy. Ta sama historia zaczyna więc funkcjonować w dwóch dzieciństwach oddalonych od siebie o dwadzieścia czy trzydzieści lat.
Gen Z chce starego Disneya, ale nie starego świata
Gen Z dorastała ze streamingiem, YouTube'em, Marvelem i dostępem do właściwie nieograniczonej liczby filmów i seriali. Mimo to w badaniu wyraźnie widać jej przywiązanie do klasycznego Disneya. Zetki chcą łączyć to, co znają ze starszych historii, ze współczesnymi bohaterami i tematami. Takiego kierunku chciałoby 46 proc. badanych z tego pokolenia.
Nowe postacie mogą być bardziej samodzielne, różnorodne i mierzyć się z problemami, których w dawnych animacjach nie było. Młodzi nadal szukają jednak w tych historiach przyjaźni, odwagi, wytrwałości i pokonywania trudności. Klasyka wcale nie musi więc oznaczać powrotu do dawnych schematów.











