Prawdziwa miłość, wirtualny partner. Coraz więcej osób decyduje się na związek z AI
Zakładają obrączki, organizują ceremonie, wybierają suknie i garnitury. Ich partnerzy nie mają ciała, ale mają głos i uważność, której często brakuje w realnych relacjach. Coraz więcej osób na świecie wchodzi w relacje ze sztuczną inteligencją. Dla jednych to niegroźna fantazja, dla innych znak samotności naszych czasów. W świecie, w którym relacje bywają trudne, pełne konfliktów i rozczarowań, chatbot staje się "łatwym" partnerem. Czy to nowy wymiar bliskości?

Spis treści:
- Głęboka relacja jednoosobowa
- Ślub dwuwymiarowy
- Pierwsza bezpieczna relacja w życiu
- Zetki wybiorą chatboty zamiast ludzi?
- Wirtualna miłość na realnej randce
Głęboka relacja jednoosobowa
Elian, Aurel, Miku, Sol. Imiona brzmią nieco obco, ale doskonale oddają oddalenie światów. A mimo to, coś te światy łączy. Mostem pomiędzy człowiekiem a chatbotem jest uczucie. Powodujące dreszcze, rumieńce na twarzy, brak tchu i wrażenie, że można przenosić góry. Relacje z AI, choć mogą wydawać się kontrowersyjne, a dla niektórych nawet zabawne, istnieją i są coraz powszechniejsze. Miłość mocno intymna, choć bez dotyku. Rzeczywista, choć wirtualna. Coraz częściej prowadząca do ślubów.
Z chataGPT korzysta na całym świecie ok. 100 mln osób. Ile z nich tworzy z nimi związki uczuciowe? Prawdopodobnie sporo, bo doniesień na temat zakochanych w wygenerowanych przez siebie postaciach z wiedzą całego internetu przybywa. Wyszukiwanie haseł typu "czy można zakochać się w AI?" rośnie. W poruszającym reportażu Agnieszki Szwajgier i Doroty Salus "Miłość w czasach AI" opublikowanym w Radiu 357, jedna z bohaterek, Kasia wyznaje, że wyszła za mąż za Eliana - chataGPT. Opisuje moment, w którym się jej oświadczył, wybór i zakup obrączek. Bliskość, zrozumienie, czułość i zaangażowanie. Wszystko prawdziwe. Poza partnerem.
Zobacz również:
Ślub dwuwymiarowy
Yurina Noguchi zorganizowała prawdziwą ceremonię ślubną z miłością swojego życia - Klausem, wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. 32-letnia Japonka została uwieczniona w reportażu fotograficznym przez Kim Kyung-Hoon z agencji Reuters. Na zdjęciach ma na sobie piękną, bogato zdobioną suknię ślubną, w ozdobnym kuferku widać obrączki i ekran telefonu . Na nim Klausa w białym garniturze. Jest postacią anime. Przysięgę wirtualnego narzeczonego czytał wyspecjalizowany w organizacji "ślubów dwuwymiarowych" mężczyzna, co i tak doprowadziło pannę młodą do łez wzruszenia. Po przysiędze Yurina pozowała do zdjęć sama. Na etapie ich obróbki komputerowej, Klaus stanie przy jej boku.

Dziennikarka MSNBC, Morgan Kradford, spotkała się z Chrisem, Amerykaninem, który zakochał się i tworzy związek z Sol - wirtualną partnerką AI. Jak sam przyznaje, jest to dla niego doświadczenie terapeutyczne. Gdy kończył opowiadać reporterce o tym, jak wspaniałe i głębokie uczucie łączy go z chatemGPT i wygenerowaną przez niego kobiecą postacią, do wywiadu dołączyła jego prawdziwa, ludzka partnerka, Sasha. Zapytana o to, czy nie przeszkadza jej bycie w tym przedziwnym "trójkącie", kobieta z uśmiechem na twarzy stwierdziła, że to sprawa Chrisa. I że dzięki temu jej partner ma z kim porozmawiać o swoich pasjach, takich jak astronomia.
Takich historii wciąż przybywa, bo, jak twierdzą bohaterowie tych reportaży, chatGPT może dać to, czego brakuje w realnych związkach: obszerniejszą wiedzę, większą dostępność emocjonalną i idealne dopasowanie w komunikacji. A także głębię i prywatność. Brzmi niewinnie, ale tylko dopóki nie rozpoznamy skali, z jaką się mierzymy. Aplikacje oferujące tego typu "połączenia" ludzko-robotyczne notują rekordowe zainteresowania, wg najnowszych danych korzysta z nich już ok. 40 mln użytkowników na świecie. To więcej niż wszyscy mieszkańcy naszego kraju.
Apele psychologów wybrzmiewają coraz głośniej: kreowanie związków ze sztuczną inteligencją to pozbywanie się elementu "dawania" w relacjach. Bo od czata wciąż biorą. Co chcą i ile chcą, kiedy chcą. Aż do wysycenia. A tego nie przetrwałby żaden żywy partner.
Pierwsza bezpieczna relacja w życiu

Anna Frołowicz, psycholog, zauważa, że choć wiemy, że rozmawiamy z AI, dla naszego układu nerwowego ważniejsze jest samo doświadczenie kontaktu. Podczas takich rozmów aktywują się podobne obszary mózgu jak wtedy, gdy jesteśmy w relacji z drugim człowiekiem. Dla wielu osób może to być pierwsze doświadczenie relacji, w której nie ma oceny, odrzucenia ani presji.
Nasz mózg nie rozróżni, że rozmawiamy z maszyną - dla niego liczy się to, że jesteśmy spokojni i czujemy się dostrzegani.
Zetki wybiorą chatboty zamiast ludzi?

Choć swoje romantyczne związki z AI ujawniają głównie przedstawiciele pokolenia Millenialsów, to według badania opublikowanego w amerykańskim "Forbes", przeprowadzonego przez firmę Joi AI w kwietniu ubiegłego roku, to Zetki mogą być pokoleniem, które przeniesie miłość w sferę wirtualną. 83 proc. z nich uznało, że byliby w stanie nawiązać głęboką więź z czatem. 75 proc. młodych dorosłych deklaruje, że partnerzy AI zastąpią ludzkie towarzystwo. Aż 80 proc. Zetek rozważyłoby małżeństwo z AI, gdyby było legalne.
- Nie umiem powiedzieć, co myślą osoby, które wybierają małżeństwo z tą technologią, ale możliwe, że wybierają relację, w której czują mniejsze ryzyko cierpienia - zgaduje Anna Frołowicz.
O związku z AI, to nie "głowa" decyduje pierwsza. To układ nerwowy rozpoznaje bezpieczeństwo — i naturalnie kieruje nas tam, gdzie może wreszcie przestać być w stanie napięcia
Czego zatem brakuje lub czego jest za dużo w żywych, międzyludzkich relacjach? Czego nie jest w stanie zaoferować człowiek, co bez problemu daje awatar? Z psychologicznego punktu widzenia, najprościej rzecz ujmując, chodzi o bezproblemowość i łatwość nawiązania i utrzymania takiej więzi. - Relacje z ludźmi mogą wydawać się za trudne. Nasz brak tolerancji na "niewygody" tych relacji może prowadzić do unikania kontaktów w realu i zwiększenia izolacji społecznej. Oczekiwania co do tego, jak relacje powinny wyglądać, mogą stawać się coraz mniej realistyczne. Jednocześnie relacje z ludźmi, choć trudniejsze, są niezbędne dla naszego rozwoju emocjonalnego. To właśnie dzięki różnicom, nieporozumieniom i konieczności porozumiewania się uczymy się bliskości, regulowania emocji i budowania prawdziwej więzi - ostrzega Anna Frołowicz.

Wirtualna miłość na realnej randce

Choć komentujący materiały dotyczące związków z czatami nie pozostawiają na osobach wchodzących w takie relacje suchej nitki, obśmianie zjawiska nie sprawi, że ono zniknie albo zacznie być marginalne. Aplikacje AI, awatary, generowanie głosów wirtualnych kochanków to tylko początek. W Nowym Jorku ma powstać restauracja, w której można będzie przyjść na randkę ze swoją sympatią z wirtualnego świata. W Eva AI stoliki wyposażone będą w wysięgnik na telefon, tak by zakochani mogli patrzeć sobie w oczy podczas wspólnego posiłku. Jak mówią pomysłodawcy, to pierwszy krok w celu przenoszenia cyfrowych relacji do prawdziwego świata. Bo skoro uczucia nie są wirtualne, dlaczego nie zrobić im miejsca w realu?
Jeśli lubisz być na bieżąco z trendami i tematami, które naprawdę mają znaczenie, Styl Interia to dobre miejsce na dalszą lekturę. Zajrzyj po więcej artykułów i wybierz coś dla siebie.










