Rok prezydentury Trumpa. Co mówią Polki z USA? "Boję się przyznać, że go popieram"
Donald Trump właśnie obchodzi rocznicę zaprzysiężenia na urząd prezydenta USA. To postać, która budzi skrajne emocje: jedni go ubóstwiają, inni nienawidzą. Nikt nie pozostaje obojętny. Zaprosiłam Polki z USA do rozmowy o jego polityce. Co naprawdę myślą?

Spis treści:
- Co kontrowersyjnego zrobił Donald Trump podczas swojej prezydentury?
- Podział społeczeństwa: "Boję się hejtu po przyznaniu, że popieram Trumpa"
- "Niby gospodarczo lepiej, ale w sklepach dalej drogo"
- Nielegalni imigranci: Trump przykręcił kurek
- Prezydent bez pardonu? "Ma gdzieś poprawność polityczną"
Co kontrowersyjnego zrobił Donald Trump podczas swojej prezydentury?
Donald Trump, biznesmen, który ponownie wygrał wybory prezydenckie w listopadzie 2024, startował z poparciem ponad 50%, które obecnie spadło. Realizuje politykę "America First" (po pierwsze Ameryka): obniżył podatki dla firm (CIT do 15 proc.), nałożył cła na import z Chin. Deportował 1,5 mln nielegalnych imigrantów i ogłosił stan wyjątkowy na granicy z Meksykiem. Podczas jego prezydentury PKB USA wzrosło o 3,2 proc., a bezrobocie spadło do 3,8 proc. Prowokacyjne decyzje, jak masowe deportacje i cła, wywołały protesty i silną polaryzację społeczeństwa. Niektórzy mówią nawet, że ten podział jest jeszcze bardziej kontrowersyjny niż sama polityka prezydenta. Przyjrzyjmy się zatem temu, co mówią o niej ci, którzy - według mnie - mają największe prawo do wypowiedzi: legalni mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Najbardziej interesowało mnie zdanie Polek, które już długo mieszkają w Ameryce.
Podział społeczeństwa: "Boję się hejtu po przyznaniu, że popieram Trumpa"
"Mieszkam w Stanach już 23 lata i przez ten czas widziałam różne momenty - lepsze, gorsze, różne rządy i nastroje. I powiem tak: Trump to jest temat, przy którym Ameryka natychmiast się dzieli. Tu nie ma neutralności. Albo ktoś mówi: on jest najlepszy, albo: nie mogę go słuchać - mówi Kate Schmidt-Nwachukwu (znana w sieci jako "Polska mama w USA"). Faktycznie, nie trzeba być mieszkańcem Ameryki, by zauważyć tę polaryzację.
Ania (moja znajoma, chcąca zachować anonimowość), mieszkająca w Stanach od kilkunastu lat, wyjaśnia: - Karolina, wolę nie mówić jak się nazywam, bo sama wiesz jak to jest. Kontrowersje, hejt. Ci, co Trumpa chwalą, boją się oceny. Ale szczerze uważam, że jest okej dla tych, co mieszkają w Stanach - oczywiście legalnie. Emigranci zostali deportowani, ale nielegalni... Jak mieszkasz przez 20 lat bez prawa pobytu, to musisz się liczyć z konsekwencjami swoich działań. Uważam, że wiele osób tak myśli, ale lepiej nie mówić tego na głos, bo narracja jest taka, że Trump jest zły. No nie do końca tak jest - twierdzi.

"Niby gospodarczo lepiej, ale w sklepach dalej drogo"
Zwolennicy Trumpa skupiają się na wzroście PKB o 3,2 proc. - Jeśli chodzi o gospodarkę, to wielu jego zwolenników mówi prosto: w końcu ktoś myśli jak biznesmen. Dla nich liczy się to, że giełda rośnie, że firmy mają łatwiej i że Ameryka ma zarabiać. Tylko że jak zejdziesz z tego poziomu wykresów do zwykłego życia, to bardzo często słyszysz: ok, ale w sklepie dalej drogo. Ludzie nie patrzą na procenty, tylko na rachunki. Ceny jedzenia, czynsze, ubezpieczenia… ciągle wysokie - zauważa Kate Schmidt-Nwachukwu. Ania zgadza się, że życie "nie jest tanie", ale zwraca uwagę na to, że "Ameryka słynie z wolności i kapitalizmu i z tego, że każdy może na siebie pracować, nie ma ograniczeń jak w innych miejscach na świecie". Pojawiają się jednak także głośne głosy krytyki, wskazujące na biedę i nierówności.
- Ponad 770 tys. osób bez dachu nad głową w USA – to rekordowy poziom, a wiele rodzin walczy z głodem, bo nie stać ich na jedzenie
- komentuje jedna z Polek na internetowym forum dyskusyjnym.
Jeszcze większym "punktem zapalnym" są jednak imigracje. O niektórych z nich mówi się bardzo głośno nawet w mediach europejskich. Jak to wygląda z perspektywy mieszkańców Ameryki?
Nielegalni imigranci: Trump przykręcił kurek

Polityka antyimigracyjna Trumpa budzi kontrowersje z powodu masowych deportacji. łącznie odesłano ponad 527 tys. osób, a dobrowolnie (o ile można tak to ująć) wyjechało 1,6 mln imigrantów. Deportacje Polaków podwoiły się do 130 przypadków w roku 2024/2025 (z 70 rok wcześniej). Głównym powodem było przekroczenie terminu ważności wizy.
- Bardzo często pojawia się temat imigracji i tu naprawdę sporo ludzi mówi wprost, że cieszy ich to, że Trump przykręcił kurek. Dla wielu Amerykanów to jest proste: porządek ma być, zasady to zasady.
- mówi Kate Schmidt-Nwachukwu.
Ale z drugiej strony, żyjąc wśród imigrantów, czuć też strach i niepewność, a w wielu miejscach - restauracje, budowy, usługi - po prostu brakuje ludzi do pracy - dodaje.
- Deportacje to nie porządek, a tragedia. Rozdzielane są rodziny, a gospodarkę pozbawia się rak do pracy. Uważam, że to okrutne deportować kogoś, kto spędził w Stanach 30 lat życia. Nawet, jeśli jego wiza się przedawniła. To nieludzkie - protestuje jedna z moich rozmówczyń, która również nie chce ujawniać tożsamości.
Inne zdanie ma Ania, która zauważa, że "posiadanie 20 czy 30 lat na wyrobienie papierów i zaniechanie tego obowiązku ma swoje konsekwencje".
Prezydent bez pardonu? "Ma gdzieś poprawność polityczną"
Jest jeszcze jego styl, który jednych bawi, a innych doprowadza do szału.
Zwolennicy mówią, że przynajmniej nikogo nie udaje. Nie patrzy na poprawność polityczną tylko mówi bez ogródek
- zauważa "Polska mama w USA".
I faktycznie, ciętego języka politykowi nie można odmówić. - Być może właśnie przez ten brak poprawności politycznej naraża się tym, którzy by tego oczekiwali. Uważam jednak, że dla legalnie pracujących i przebywających w USA polityka Trumpa działa na plus. Jasne, nie jest idealnie, są rzeczy do poprawy, ale to nie idzie w złą stronę. Jeśli chcesz przyjechać do Stanów i legalnie pracować, starasz się, to masz taką możliwość. Ale nie oszukujmy się, czy chaos jak we Francji czy Wielkiej Brytanii to coś, czego naprawdę chcemy? Chyba każdy może sobie w duchu odpowiedzieć na to pytanie - podsumowuje Ania.

Po roku drugiej kadencji Trumpa Amerykanie pozostają głęboko podzieleni. - Z mojej perspektywy, po 23 latach życia w Stanach, Donald Trump dla jednych jest gościem, który "w końcu zrobił porządek", a dla drugich kimś, przez kogo życie zrobiło się droższe i bardziej nerwowe. I dokładnie tak dziś wygląda Ameryka. Podzielona, głośna i bardzo emocjonalna - podsumowuje Kate Schmidt-Nwachukwu.
Emocje wokół prezydenta nie słabną, a debata trwa. I jeszcze pewnie przez długi czas nie ucichnie.









